W drugim plebiscycie telewizji TVN Turbo jury i widzowie uznali motocykl Yamaha VMAX Męską Rzeczą 2008! W walce o tytuł w kategorii Hobby i Sport VMAX pokonał samolot Cirrus i imprezę Red Bull X-Fighters Super Session, zaś w Grand Prix pobił wszystkie 144 zgłoszone produkty.
Następca legendarnego VMAX-a walczy o tytuł „Męskiej rzeczy Roku 2008”. Na początku grudnia 200-konny król dragsterów został nominowany do finału. Do ostatecznego zwycięstwa potrzebny mu jest Twój głos!
V-Max wpada w oczy. To stalowa rzeźba; jej autorom przyświecał jeden cel: wzbudzać fascynację. Detalem, który najbardziej przykuwa wzrok, podobnie jak w poprzednim modelu, jest potężna bryła silnika. To wizualne dzieło sztuki.
– Zajebisty – odpowiada Grzechu, gdy pytam co sądzi o swoimV-Maxie. Rzeczywiście, jest to wyjątkowy motocykl. Od samego patrzenia niektórzy dostają gęsiej skórki. Został tak zaprojektowany, że nawet kiedy stoi, wygląda groźnie. Od razu widać, że jest szybki i mocny. Czy jest jednak wystarczająco dobry, skoro wciąż tak drogi? Tym bardziej, że niektórzy uważają go za konstrukcję przestarzałą i niemodną.
Legenda odrodziła się. Ikona mocy, cult-bike, powraca w wielkim stylu. Gwóźdź programu konferencji prasowej Yamahy na targach Intermot wzbudził ogromne zainteresowanie i nic w tym dziwnego… Nowa Yamaha VMAX jest wspaniała.
Całkiem nieźle prezentuje się zysk Yamahy po pierwszym dniu sprzedaży V-Maxa w Anglii. Zważywszy na fakt, że żaden z zamawiających motocykl klientów nie widział wcześniej, co tak na dobrą sprawę zamawia, satysfakcjonujący wydaje się wynik 25 motocykli odebranych z salonów tylko w pierwszym dniu sprzedazy V-Maxa.
V-Max wpada w oczy. To stalowa rzeźba; jej autorom przyświecał jeden cel: wzbudzać fascynację. Sprawdziliśmy ile ducha niepokornego poprzednika znajdziemy w najnowszym wcieleniu V-Maxa
Motor Bike Show Central Europe by Pirelli – nazwa długa i zakręcona niczym świński ogon. Czy problemy z prawidłowym wymówieniem pełnego tytułu targów, na które się wybraliśmy, zostały zrekompensowane przez świetnie przygotowaną imprezę? Zaraz się tego dowiecie. Chyba że już wcześniej zdążyliście przekonać się na własnej skórze...
Yamaha V-Max pojawiła się na rynku motocyklowym w 1985 roku. Od początku swojego istnienia motocykl wzbudzał tyle samo zachwytu, co słów krytyki. Jedno jest pewne – obok Yamahy V-Max nie można przejść obojętnie. I zasługuje na miano motocykla kultowego.
Legenda odrodziła się. Ikona mocy powraca w wielkim stylu. Gwóźdź programu konferencji prasowej Yamahy na targach Intermot wzbudził ogromne zainteresowanie i nic w tym dziwnego… Nowa Yamaha VMAX jest wspaniała.
Yamaha pokazała nareszcie nowego V-Maxa. Premiera miała miejsce dzisiaj w Madrycie. Motocykl jest napędzany silnikiem o pojemności 1679 ccm, który, zdaniem producenta, produkuje moc ponad 200 KM i osiąga maksymalny moment obrotowy 167 Nm.
Pierwszego V-maxa wyprodukowano w połowie lat osiemdziesiątych. To był motocyklowy muscle car, o kosmicznych osiągach i słabym podwoziu. Dysponował mocą porównywalną z ówczesnymi jednośladowymi wyścigówkami. Mocny, silny, efektownie wyglądający, niszczył system podczas wyścigów po prostej.
Motor Bike Show Central Europe by Pirelli – nazwa długa i zakręcona niczym świński ogon. Czy problemy z prawidłowym wymówieniem pełnego tytułu targów, na które się wybraliśmy, zostały zrekompensowane przez świetnie przygotowaną imprezę?
– Zajebisty – odpowiada Grzechu, gdy pytam co sądzi o swoim V-Maxie. Rzeczywiście, jest to wyjątkowy motocykl. Od samego patrzenia niektórzy dostają gęsiej skórki. Został tak zaprojektowany, że nawet kiedy stoi, wygląda groźnie. Od razu widać, że jest szybki i mocny. Czy jest jednak wystarczająco dobry, skoro wciąż tak drogi? Tym bardziej, że niektórzy uważają go za konstrukcję przestarzałą i niemodną.
O podsumowanie poprzedniego i plany na następny sezon zapytaliśmy Huberta Liwskiego oraz Piotra Piszcza. Dowiedz się które motocykle spod znaku skrzyżowanych kamertonów znajdują najwięcej klientów, jak przedstawiają się aktualne tendencje rynkowe, co ciekawego do zaoferowania ma nowa Yamaha Tenere oraz gdzie w tym roku będziemy się bawić z Yamahą.