Brzydkie światło dzienne tego popołudnia nie pozwalało się łudzić – jeśli motocykl sam się „nie obroni” dzięki swojej sylwetce, to zdjęcia wyjdą słabo. Dopiero kiedy stanąłem naprzeciw wielkiej przedniej lampy, zrozumiałem, że nie ma obaw. Wymowa zdjęć stała się po prostu mniej ważna, bo pewne rzeczy pozostaną i tak wyjątkowe bez względu na wszystko. Patrzyłem właśnie na Hondę CB 750 z 1978 roku, stojącą „na kapciu” w tylnej oponie.
Honda, posiadająca już dwie indyjskie fabryki motocykli, zamierza wkrótce otworzyć kolejną, która pozwoli zasilać jeden z największych rynków zbytu dla jednośladów.
Honda ma w swojej historii nakedy, zwane Hornetem, w dwóch klasach pojemnościowych. Wraz z pojawieniem się nowego modelu 600-tki zabrakło starszego brata. Aż do chwili obecnej. Na scenę wkroczył... Albo inaczej: dumnie wtoczył się CB 1000R.
Jadąc na sesję kolejnego używanego motocykla, jeszcze nie wiedziałem jakiego rodzaju gratka mnie spotka. Po chwili patrzyłem na Hondę CB 750 z 1978 roku, stojącą „na kapciu” w tylnej oponie. Sprzęt dla mnie szczególny nie tylko dlatego, że jest o rok starszy ode mnie. To zachowany w świetnej kondycji motocyklowy Boss z minionej epoki.