Oto, moi Państwo, HP2 Sport – najbardziej nieracjonalny i dziwny, seryjnie produkowany motocykl sportowy. Dlaczego nieracjonalny? Cóż, o ile znane od dłuższego czasu HP2 Enduro znalazło odbiorców, a co najważniejsze, dawało się nim skutecznie ganiać po bezdrożach, chociaż głównie na wprost, a Megamoto okazało się skutecznym miejskim killerem mogącym stawać w szranki z Hypermotardem Ducati i pochodnymi, o tyle w przypadku wersji Sport nie mogę znaleźć uzasadnienia powstania tego motocykla.
Thunderbird w założeniu ma wypełnić lukę między modelami o mniejszej pojemności, np. Speedmasterem i Americą, a potężnym Rocketem III. Pamiętajmy, że w dzisiejszych czasach z pojemnością 865 ccm pierwsze z wymienionych są raczej średnią półką jak na klasę cruiser, a niekoniecznie każdy chce się od razu przesiadać na ponad dwulitrowego potwora. Dlatego Thunderbird ma spore szanse namieszać na terenach do tej pory zdominowanych przez japońską konkurencję w postaci Yamahy XVS1300 czy Kawasaki VN1700.
Cztery cylindry w rzędzie, łagodny charakter, skuteczna pół owiewka i stonowana stylistyka – dla jednych to będą atuty, dla innych wady. Jeżeli poszukujesz dla siebie motocykla na którym możesz polegać w prawie każdej sytuacji, zaczynasz swoją jednośladową przygodę, bądź wracasz do niej po latach przerwy, warto przyjrzeć się bliżej właśnie temu pojazdowi.
Niektórzy poszukują motocykla, jak to się mówi „dla siebie”. Chcą, żeby był ładny, funkcjonalny, niekoniecznie bardzo szybki, ale na pewno niezawodny. I żeby „nie wywierał presji”. Motocykl, który znakomicie sprawowałby się podczas spokojnych przejażdżek po mieście czy drogach podmiejskich, a przy tym nie prowokował do „drogowej agresji”. Ale skoro w każdym z nas jest cząstka dzikiego zwierza, sprzęt powinien być też zawsze gotowy do walki o przeżycie w samochodowej dżungli. A swoją gotowość do boju wyrażać w charakternym i zdecydowanym wyglądzie. Może Hornet 600?
Suzuki GSX-F 650 bardzo chce wyglądać jak sportowy motocykl i trzeba przyznać, że wychodzi mu to całkiem nieźle. Nawet ludzie dobrze znający się na jednośladach mogą na pierwszy rzut oka pomylić go z modelem GSX-R 600/750, zwłaszcza z edycji K4.
Ducati, Aprilia, MV Agusta, Benelli. Te nazwy każdy słyszał, ale niewielu widziało te motocykle na ulicy, a już mało kto miał okazję nimi jeździć. Tym dziwniejsze, że w rozmowach przy piwie i na forach internetowych znaleźc możemy bardzo wielu „ekspertów” od włoskich motocykli, nieszczędzących im słów krytyki. Na polskim rynku są one cały czas egzotyczne...
Na wstępie od razu zaznaczam, że poniższy test przeprowadzany był pod kątem używania motocykla na co dzień, wyłącznie na drogach publicznych. Spójrzmy prawdzie w oczy, jaki procent motocykli sportowych jeździ w naszym kraju w swoim naturalnym środowisku, czyli po torze? Chyba wszyscy znamy odpowiedź. Tym mniej zorientowanym podpowiem, że niewielki. Tymczasem wracając do głównego bohatera...
W dzisiejszym motocyklowym świecie nie ma miejsca na kompromisy. Skutkiem tego na ulicach i trasach spotykamy anorektyczne i jadowite, krzyczące z wydechu motocykle sportowe, wielkie opasłe cruisery o niebotycznych pojemnościach oraz ciężkie, przerośnięte i nieporęczne motocykle turystyczne. A co z maszynami codziennego użytku? Takimi, które bez specjalnych ceremonii i problemów przewiozą nas z pkt. A do pkt. B?. Takimi nie za dużymi, nie za szybkimi lecz w sam raz? Taka właśnie jest Honda Deauville. Motocykl cichy, spokojny i... Skuteczny na co dzień. Zapraszam na relację z tygodniowej jazdy.
Design Hondy Forza 250 żywcem przypomina wizualny tuning, jakiemu poddają swoje skutery mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni. Ciekawe, czy taki styl przyjmie się na gruncie europejskim.
Skuter o gabarytach średniej pięćdziesiątki i ponad dwa razy większym napędzie popartym czterosuwowym momentem obrotowym jest tym, co rasowemu miłośnikowi skuterów potrzeba do poruszania się w ruchu miejskim.
LaboratoriumTesty skuterów i motorowerówWyników: 1
Design Hondy Forza żywcem przypomina wizualny tuning, jakiemu poddają swoje skutery mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni. Ciekawe, czy taki styl przyjmie się na gruncie europejskim. W folderze reklamowym Forza jest przedstawiona jako największy i najszybszy skuter w swojej klasie. Co do wielkości, to pośród ćwiartek, jest w ścisłej czołówce tych najbardziej wyrośniętych i najcięższych. Natomiast pod względem mocy maksymalnej i momentu obrotowego Forza plasuje się w „średniej skuterowej” swojej klasy.
Niedawno mogliście przeczytać test Airoha Miro, dzisiaj testujemy drugi z nowych szczękowców Airoha – Model Cezannee. Biorąc pod uwagę cenę, model ten plasuje się o oczko wyżej niż Miro. Jedynym wyższym od niego modelem jest SC 66.
Miro to tegoroczna nowość i zarazem kolejny ze szczękowców Airoha, firmy znanej dzięki takim właśnie konstrukcjom. Ich zaletą jest zazwyczaj dobry stosunek ceny do jakości (np. model SV55 to pod tym względem niemal legenda!).
Ochrona przed deszczem może być prostsza niż Wam się wydaje! Aby to udowodnić, zabraliśmy do naszego Laboratorium testowego trzy kombinezony przeciwdeszczowe z różnego przedziału cenowego: od „budżetowej” Utiki, przez średnią Adrenaline, aż do top klasy Alpinestarsa...
Trzeba przyznać, że ten garnek wywołuje bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, które na szczęście wcale nie znika, gdy przyjrzymy mu się dokładniej. Już od początku, po samym wyjęciu go z pudełka możemy być bardzo mile zaskoczeni. Sam kask jest wykonany bardzo solidnie, w oczy rzuca się wysokiej jakości powłoka lakiernicza oraz dbałość o detale.
Airoh Mathisse jest produktem włoskiego pochodzenia. Cenowo plasuje się on gdzieś po środku gamy szczękowców produkowanych przez Airoha. Jak się okazało, przez niespełna dwa tygodnie przygody z nim, zmienił on mój pogląd i podejście do kasków z podnoszoną szczęką. Uprzedzę Wasze domysły – nie, nie dlatego, że jest taki dobry. Właśnie dlatego, że kompletnie nie nadaje się do tego, do czego teoretycznie został stworzony, a minusy nadrabia w codziennym użytkowaniu!
Celem Yamahy było pokazanie rozwiązań technicznych, których nikt do tej pory nie stosował w seryjnych sprzętach. Mijająca dekada to nie byle co, więc przydałby się jakiś wystrzał. Cóż mogło być lepszego, niż powiązanie jednostki napędowej produkcyjnego, drogowego motocykla z wyścigami MotoGP, gdzie Yamaha rządzi za sprawą Rossiego?
Cztery cylindry w rzędzie, łagodny charakter, skuteczna pół owiewka i stonowana stylistyka – dla jednych to będą atuty, dla innych wady. Jeżeli poszukujesz dla siebie motocykla na którym możesz polegać w prawie każdej sytuacji, zaczynasz swoją jednośladową przygodę, bądź wracasz do niej po latach przerwy, warto przyjrzeć się bliżej właśnie temu pojazdowi.
Motocykliści naprawdę nie mają łatwego życia. Zimą - zimno, więc o przyjemnym jeżdżeniu raczej nie może być mowy. Z kolei latem co chwila zaskakują nas ulewne burze... I tak źle i tak niedobrze. O ile odpowiednio ciepłe ciuchy i dodatkowe ocieplacze to temat rzeka, a przede wszystkim materiał na inny artykuł, o tyle ochrona przed deszczem może być prostsza niż Wam się wydaje!
SC 66 jest najwyższym modelem wśród szczękowców Airoha. Można go uznać za następcę modelu SV 55. Podstawową różnicę stanowią materiały z jakich wykonano skorupy – w nowszym modelu termoplastik zastąpiono kompozytami carbonu-kevlaru. Ok, ale zmiany w stosunku do SV 55 nie są tutaj priorytetem. Ważne jest to jak SC 66 wypada w praktyce i czy warto wydać na niego ponad 1500 zł.
Trzeba przyznać, że ten garnek wywołuje bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, które na szczęście wcale nie znika, gdy przyjrzymy mu się dokładniej. Już od początku, po samym wyjęciu go z pudełka możemy być bardzo mile zaskoczeni.
Airoh Mathisse jest produktem włoskiego pochodzenia. Cenowo plasuje się on gdzieś po środku gamy szczękowców produkowanych przez Airoha. Jak się okazało, przez niespełna dwa tygodnie przygody z nim, zmienił on mój pogląd i podejście do kasków z podnoszoną szczęką. Uprzedzę Wasze domysły – nie, nie dlatego, że jest taki dobry. Właśnie dlatego, że kompletnie nie nadaje się do tego, do czego teoretycznie został stworzony, a minusy nadrabia w codziennym użytkowaniu!
Motocykl, który znakomicie sprawowałby się podczas spokojnych przejażdżek po mieście czy drogach podmiejskich, a przy tym nie prowokował do „drogowej agresji”. Ale skoro w każdym z nas jest cząstka dzikiego zwierza, sprzęt powinien być też zawsze gotowy do walki o przeżycie w samochodowej dżungli. A swoją gotowość do boju wyrażać w charakternym i zdecydowanym wyglądzie. Może Hornet 600?
Początki omawianego modelu sięgają 1998 roku, kiedy na rynku pojawił się model XVS650. Rok później model ten zastąpiono sprzętem z silnikiem o większej pojemności. W ten sposób narodził się XVS1100 Custom. Nowszy silnik bazował na konstrukcji, której rodowód sięga lat 80.
Na pierwszy rzut oka motocykl ten jest troszeczkę... Niemodny, bo zbyt plastikowy. Masywna sylwetka to skrzyżowanie obłych kształtów nadających nieco atletycznego wyglądu z ostrymi liniami skośnymi. Innymi słowy: bez fajerwerków.