Postaci Tadka Błażusiaka nie trzeba nikomu przedstawiać. Ostatnio mieliśmy okazję do przeprowadzenia wywiadu, którą skrzętnie wykorzystaliśmy. Zapraszam do lektury!
MOTOGEN.PL: Totalnie zdominowałeś zeszłoroczne rozgrywki AMA Endurocross. To efekt ciężkiej pracy, talentu czy obu tych rzeczy ?
Tadeusz Błażusiak: Sukcesu w sporcie nie da się osiągnąć bez talentu i ciężkiej pracy.
MOTOGEN.PL: Pierwsze wtedy zawody z cyklu halowych Mistrzostw Świata w Genui miały dość dramatyczny przebieg. Chyba byłeś jedynym zawodnikiem, który przeskakiwał ten potrójny skok...
T.B.: Tak, nikt inny nie skakał tego skoku. Można było odrobić parę dziesiątych sekundy i przy okazji odpocząć w powietrzu, ale wiązało się to z ryzykiem. Najazd był bardzo krótki i co było dalej – już wiemy :).
MOTOGEN.PL: Na Twojej stronie było napisane, że popękały Ci żebra, potłukłeś ramię i miałeś wstrząs mózgu. Aż wierzyć się nie chce, że w tym wyścigu dojechałeś na dziewiętym miejscu! Nie przeszło Ci przez myśl, że to koniec zawodów, że odpuścisz?
T.B.: Pęknięte żebra i wstrząs mózgu to dla mnie za mało, żeby odpuścić walkę o tytuł Mistrza Świata!
MOTOGEN.PL: Bardzo dobrze, że tego nie zrobiłeś. Podczas oglądania Ciebie można było odnieść wrażenie, że nie dopuszczasz do siebie możliwości zajęcia miejsca innego niż pierwsze. Czujesz, że jesteś tak dobrze przygotowany czy to bardziej cecha charakteru ?
T.B.: Jedno i drugie. Mam swój program treningowy, który od lat wykonuję i wiem, że działa. Moje przygotowanie pozwala mi trzymać pełny gaz od startu do mety w każdym z trzech finałów. W sytuacjach takich, jak Genova, pomaga charakter :).
MOTOGEN.PL: Zrobiłeś sobie wtedy jakąś przerwę w treningach z powodu tego upadku?
T.B.: Tak. Trzy tygodnie nie mogłem trenować, głównie przez żebra. Pojechałem wtedy w odwiedziny do Polski. Z początkiem stycznia wróciłem na motocykl.
MOTOGEN.PL: Wracając do wydarzeń nieco wcześniejszych. Jako pierwszy człowiek w historii wygrałeś zawody na górze Erzberg cztery razy z rzędu. Rozumiem, że w tym roku będziesz walczył o piąte zwycięstwo? Chyba bardzo przypasowały Ci te zawody, prawda? Czy to punkt priorytetowy w Twoich sezonowych planach?
T.B.: Tak, będę wałczył o piąte zwycięstwo. Nie wiem czy mi przypasowały, ale wiem na pewno, że w ciągu ostatnich czterech lat byłem najszybszy. Nie jest to punkt priorytetowy, bo trenuję więcej na torze endurocrossowym niż w lesie. Jednak są to największe offroadowe zawody na świecie i z pewnością są bardzo ważne.
MOTOGEN.PL: Właśnie od tych zawodów rozpoczęła się Twoja kariera w ekstremalnym enduro. Jak to się właściwie stało, że zostawiłeś trialówkę i zmieniłeś dyscyplinę?
T.B.: Już pierwszy start w tych zawodach przyniósł mi zwycięstwo. Było to możliwe pierwszy raz od wielu lat, gdyż nie byłem związany kontraktem z żadną fabryką w trialu. W połowie sezonu, po nieustających problemach, rozstałem się z moim teamem i mogłem robić to, na co miałem ochotę. W ten sposób znalazłem się na Erzbergu z moim kolegą Bartkiem Obłuckim…A reszta to już historia :).
MOTOGEN.PL: Teraz jesteś uważany za objawienie tego sportu. Mówi się, że wyniosłeś go na wyższy poziom. Zgaduję, że jesteś zadowolony z tej zmiany?
T.B.: Wykonuje swoją pracę i robię wszystko, żeby wygrywać. Jeśli równocześnie mogę wspomóc tym swoją dyscyplinę, to zadowolenie jest podwójne. Jestem oczywiście zadowolony, że w ostatnich latach wygrałem wiele zawodów i zdobyłem wiele tytułów.
MOTOGEN.PL: Oprócz tego startujesz także w rajdach enduro. Ostatnio wygrałeś rundę Mistrzostw Hiszpanii. Traktujesz tę dyscyplinę poważnie? Widzisz się tam na stałe?
T.B.: Jestem zawodnikiem kompletnym i mogę robić wyniki w każdej odmianie offroadu, ale traktuję te starty jako dobry trening. Nie wiążę z tym swojej przyszłości. Rywalizacja w endurocrossie, który jest bliższy do motocrossu, sprawia mi więcej przyjemności. Lubię to ciśnienie na starcie i walkę na łokcie.
MOTOGEN.PL: Bycie sportowcem na tak wysokim poziomie niesie chyba za sobą kilka niedogodności – jesteś cały czas w rozjazdach, w Polsce prawie Cię nie ma. Jest to dla Ciebie uciążliwe?
T.B.: Wiele niedogodności, ale i wiele rzeczy nieosiągalnych dla ludzi w moim wieku. Mam dom w Andorze i na wybrzeżu koło Girony, gdzie mogę trenować i odpoczywać. W życiu nie ma nic za darmo, ale ja lubię swój sport i takie życie, a co za tym idzie, wszystko, co się z tym się wiąże :).
MOTOGEN.PL: A co z popularnością za granicą? Ludzie rozpoznają Cię na ulicy?
T.B.: Tak, ale nie jest to moim priorytetem i dlatego nie rozpoznają mnie w Polsce.
MOTOGEN.PL: W Polsce sytuacja jest nieco odmienna. Większość osób, które nie interesują się tym sportem, nie wie nawet o Twoim istnieniu. Przejmujesz się tym? Dla mnie taka sytuacja, kiedy polski sportowiec – i to jakże wybitny – jest bardziej znany za granicą niż w swoim kraju, jest niepojęta.
T.B.: Tak, w Polsce zna mnie zdecydowanie mniej osób. Jednak, tak jak wspominałem, nie jest to moim celem. Koncentruję się na swoim sporcie, wykonywaniu mojej pracy jak najlepiej.
MOTOGEN.PL: Jakie masz plany na najbliższy czas? Gdzie będziemy mogli Ci kibicować?
T.B.: Najbliższy start to Erzberg. Jestem właśnie w trakcie przygotowań i liczę, że powalczę o piątą koronę.
MOTOGEN.PL: Jak układa Ci się współpraca z KTM-em?
T.B.: To świetny i profesjonalny team. Razem osiągnęliśmy wiele sukcesów i chcemy więcej :).
MOTOGEN.PL: Fabryka wykorzystuje Twoją wiedzę i umiejętności do ulepszania seryjnych modeli?
T.B.: Głównie koncentruję się na moim motocyklu i na testowaniu go pod mój sport. Wiem też, że inżynierowie z KTM-a korzystają z naszych doświadczeń przy ulepszaniu wersji seryjnych.
MOTOGEN.PL: Możesz zdradzić czym różni się Twój motocykl od seryjnego modelu?
T.B.: Różnic jest sporo i nie sposób je wszystkie wymienić. Jest to motocykl budowany od podstaw pod zawodnika i jego styl jazdy.
MOTOGEN.PL: Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów!