Po pierwszych trzech rundach tegorocznej edycji Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski Daniel Bukowski jest liderem klasyfikacji generalnej klasy Supersport. Poniżej prezentujemy rozmowę z zawodnikiem Suzuki GRANDys Duo.
Półmetek sezonu za nami. Jak oceniasz swoje dokonania?
Daniel Bukowski: Jestem bardzo zadowolony z czasów, jakie uzyskuję na wszystkich torach. W Brnie urwałem 2 sekundy, na Slovakiaring 1,3 sekundy, a w Poznaniu podczas całego wyścigu utrzymuję czasy regularnie na poziomie moich życiówek. Ponadto świetnie jeździ mi się na GSX-R600 i współpracuje z zespołem, także jest bardzo dobrze.
W tym sezonie używasz nowego modelu Suzuki GSX-R 600. Zaprzyjaźniłeś się już z nowym motocyklem?
D.K.: … No właśnie, trochę za wcześnie wyskoczyłem z odpowiedzią. Oczywiście zaprzyjaźniliśmy się już dość mocno i chyba tworzymy niezły duet. Motocykl ma duży potencjał i uważam, że może śmiało walczyć na arenie światowej. Brakuje mu tylko kilkunastu koni, ale cóż, mój Supersport ma tylko podstawowe modyfikacje, więc nie mam prawa oczekiwać mocy maszyny z Mistrzostw Świata, ale za to mój z jednym przeglądem w środku sezonu przejedzie cały sezon, a nie jeden weekend, jak w WSBK.
Który tegoroczny wyścig uważasz za najlepszy, a który Ci nie wyszedł?
D.K.: Dwa wyścigi, za które pluję sobie w twarz, to niedzielny Poznań i Slovakiaring. W Poznaniu popełniłem falstart i przekroczyłem prędkość w depot podczas wykonywania kary przejazdu, a na Słowacji nie kontrolowałem liczby okrążeń pozostałych do końca wyścigu, przez co nie zauważyłem, że wbrew zapowiedziom skrócono wyścig o trzy okrążenia i moja strategia legła w gruzach. Co prawda i tak jestem pierwszy w „generalce”, ale wolę nawet nie myśleć jaka byłaby moja przewaga, gdyby nie te błędy. Ale przynajmniej jest ciekawiej.
Jeśli chodzi o najlepszy wyścig, to zdecydowanie Brno, na którym mimo deficytu mocy, walczyłem z zawodnikami z MŚ jak równy z równym. To był piękny wyścig pełen wyprzedzania i walki na łokcie.
Jesteś liderem klasyfikacji generalnej WMMP, ale przewaga nad Markiem Szkopkiem nie jest duża. Walka o tytuł będzie zacięta?
D.K.: Walka będzie na pewno zacięta do samego końca. Już trzeci sezon jeździmy z Markiem w jednej klasie i udowodniliśmy, że jak trzeba, to rozpychamy się nawet łokciami, więc będzie „grubo”, ale nie należy też lekceważyć pozostałych przeciwników, którzy również są bardzo szybcy.
Wyścigi środkowej części sezonu WMMP towarzyszą Alpe Adria. Czy trudniej jest stanąć wtedy na podium?
D.K.: Jeśli masz na myśli podium Alpe Adria, to oczywiście, że tak. Wyścigi Alpe Adria mają praktycznie zawsze pełną listę zawodników, a więc w każdym wyścigu jedzie minimum 35-40 osób, a wśród nich często zawodnicy z wyścigów innych serii, w tym MŚ. Jednak to podnosi tylko atrakcyjność tych wyścigów i mobilizuje nas do cięższej pracy.
Następny wyścig odbędzie się w Moście. Lubisz ten obiekt?
D.K.: Jeśli mogę to określić w skali 1–6, to dam mu 4, ale myślę, że jeśli kiedyś wygram tam wyścig, to awansuje go na 6.