Niedawno zakończyła się 85. edycja Sześciodniówki. Mimo że nie wszystko potoczyło się tak, jakbyśmy chcieli, polska drużyna zajęła piąte miejsce. Kapitan naszego teamu i najszybszy Polak w MŚ Rajdów Enduro, Bartek Obłucki, zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań. Zapraszam do lektury.
Damian Dymowski: Na początek o samej ISDE. Jak oceniasz organizację zawodów? Czy ta meksykańska edycja czymś się wyróżniała od poprzednich?
Bartek Obłucki: Największe wrażenie zrobiła na mnie sama baza zawodów. Świeżo otwarte, olbrzymie centrum handlowe praktycznie w całości było zajęte przez zawodników. Idealnie zorganizowany paddock! Za to należą się gratulacje organizatorom. Wiele do życzenia natomiast pozostawiał dojazd i oznakowanie odcinków specjalnych, tzw. prób. A przecież są one najbardziej atrakcyjną częścią tak wielkiej imprezy, jaką jest Sześciodniówka!
D.D.: Pierwszego dnia pojechałeś świetnie, następnego miałeś pecha. Jak to się stało?
B.O.: Przyznam się, że po pierwszym dniu czułem, iż mogę wygrać tę imprezę. To byłoby świetne zakończenie nieudanego sezonu. Skończyło sie zupełnie inaczej, dosłownie w ułamku sekundy. Przy dużej prędkości na odcinku specjalnym straciłem przyczepność, podparłem się i zerwałem więzadła w kolanie. Z ogromnym bólem ukończyłem tę próbę. Kontynuowałem jazdę jeszcze przez następne 4 godziny. Potem jednak nie mogłem zgiąć nogi w kolanie, więc byłem zmuszony do wycofania się z zawodów.
D.D.: Jak poważna jest ta kontuzja? Kiedy będziesz mógł znów zacząć jeździć?
B.O.: Dosyć poważna, ale też typowa dla tego sportu. Jestem teraz pod opieką lekarzy w jednej z najlepszych klinik w Hiszpanii. Teoretycznie pod koniec stycznia będę mógł powrócić do jazdy. Jestem dobrej myśli.
D.D.: Polska drużyna, mimo Twojej kontuzji, zajęła piąte miejsce. Uważasz, że to dobry wynik?
B.O.: Nie, nie jest dobry. Uważam, że ten wynik jest rewelacyjny! To najlepsze miejsce od 1993 roku. Zawodnicy byli super przygotowani. Jestem przekonany, że kończąc zawody w komplecie, zajęlibyśmy czwarte miejsce. Po pierwszym dniu brakowało nam do tego tylko 10 sekund, a to naprawdę niewiele. Do trzeciego miejsca (teamu Finlandii) traciliśmy 2 minuty. Polacy dawno nie byli tak blisko ścisłej czołówki! Gratuluję chłopakom ich formy.
D.D.: Wracając do Ciebie. Jakie masz plany na przyszły sezon? Szykują się jakieś zmiany? Gdzie będziemy mogli Ci kibicować?
B.O.: Owszem, szykują się duże zmiany! Teraz jest jednak za wcześnie, by o tym mówić. Cały plan zdradzę przed końcem roku :). Mogę tylko powiedzieć, że nie wystartuję już w cyklu Mistrzostw Świata Rajdów Enduro.
D.D: To dość szokująca wiadomość, będę trzymał rękę na pulsie. Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę szybkiego powrotu do zdrowia!