Wywiad z Tomkiem Grabowskim, który w swoim pierwszym sezonie na torze wygrał Puchar Suzuki GSX-R w klasie 1000 ccm, dosiadając Suzuki GSX-R 750.
To był twój pierwszy sezon w wyścigach. Jak trafiłeś na tor?
Tomek Grabowski: Wszystko zaczęło się od naszego małego, bydgoskiego toru kartingowego, gdzie pierwszy raz „przytarłem kolanem”. Następnie dowiedziałem się, że są wolne treningi w Poznaniu i we wrześniu 2008 roku pojechałem tam spróbować swoich sił. Od tego momentu jazda na torze stała się moją pasją.
Czym był dla ciebie start w Pucharze Suzuki GSX-R?
TG: Start w Suzuki GSX-R Cup był dla mnie ogromnym przeżyciem i doświadczeniem. W pierwszej rundzie z pewnością brakowało tego doświadczenia związanego z wyścigami i pewności siebie. W kolejnych rundach bardziej uwierzyłem w swoje umiejętności i jazda po torze sprawiała mi coraz więcej radości.
W klasie „litrowych” motocykli wygrałeś na seryjnym Suzuki GSX-R750. Jak oceniasz ten motocykl?
TG: Uważam, że 750-tka jest naprawdę bardzo dobrym motocyklem. Najbardziej zadowolony byłem z gabarytów motocykla i jego prowadzenia. Mimo że na prostych odstawałem od motocykli o większej pojemności, to na zakrętach nadrabiałem straty.
Jak podobała ci się tegoroczna nagroda?
TG: Wycieczka do Chin była dla mnie miłym zaskoczeniem. Spędziłem tam naprawdę niezapomniane chwile, z czego najbardziej utkwiły mi w pamięci wyścigi uliczne w Macao oraz ekskluzywny hotel Venetian, takie Las Vegas Azji.
Jak oceniasz tegoroczny sezon WMMP?
TG: W tegorocznym sezonie było wielu zagranicznych zawodników, którzy podnieśli poziom naszych zawodów.
Jakie są twoje plany na przyszły sezon?
TG: Chciałbym wystartować w klasach mistrzowskich czy w cyklu Alpe Adria. Niestety, wszystko zależy od finansów. Jestem na etapie poszukiwania sponsorów, ponieważ sam nie jestem w stanie pokryć tak wysokich kosztów związanych z tym sportem.
Najlepszy wyścig w tym sezonie?
TG: Przedostatni wyścig uważam za najlepszy, ponieważ po słabszym starcie musiałem odrabiać straty, co jednak zaowocowało lepszym czasem i zajęciem pierwszego miejsca.