Kamil Walczak to jeden z czołowych zawodników polskiego Cross Country. Oprócz tego jest także trenerem Szkółki MX działającej przy lubelskich klubie KM Cross. Rozmawialiśmy z nim o jego osiągnięciach, działalności szkółki i planach na przyszłość. Zapraszam do lektury!
MOTOGEN.PL: Na początku kilka słów o Twoich osiągnięciach. Wygrałeś cykl OML, jadąc w jego najszybszej klasie – OPEN A.
Kamil Walczak: Tak, udało mi się dobrze pojechać kilka pierwszych eliminacji. Potem ostatnie rundy sobie odpuściłem, bo z kalkulacji wyszło, że już nie muszę startować. Tak się złożyło, że dwie ostatnie rundy OML były po kończącej rundzie Mistrzostw Polski Cross Country; po tych zawodach odstawiłem już motocykl.
MOTOGEN.PL: No właśnie, zdobyłeś też tytuł Mistrza Polski w klasie E2/3. To było już chyba większe wyzwanie?
K.W.: Tak, można powiedzieć, że moja klasa jest najszybsza w cross country. Na początku sezonu miałem trochę obaw, czy dam radę, czy przygotowanie zimowe było odpowiednie. Podczas pierwszych rund musiałem się ścigać z moim największym konkurentem, Karolem Knapem. Potem, dzięki regularnym treningom, trochę mu odjechałem i do końca sezonu utrzymałem tę przewagę. Z zawodów na zawody było coraz lepiej. Bywało nawet tak, że prawie go dublowałem.
MOTOGEN.PL: Kiedyś jeździłeś też w Mistrzostwach Polski w Motocrossie. Dlaczego z nich zrezygnowałeś?
K.W.: W motocrossie zaczynałem na osiemdziesiątce, potem było 125 Junior, potem przeniosłem się do jeszcze wyższej klasy. Niestety, tak jak pewnie u większości zawodników, którzy przestali jeździć w MP, chodziło o kwestie finansowe. Sam start może nie jest taki drogi, ale te ciągłe wyjazdy i treningi swoje kosztowały. Byłem jeszcze zależny od rodziców i trzeba było trochę spasować. Miałem wtedy 18 lat, zacząłem pracować. Gdy finanse się trochę wyprostowały, znowu zacząłem jeździć, ale już w enduro, potem przerzuciłem się na cross country i tak jest do dziś.
MOTOGEN.PL: Jakie masz plany na przyszły rok? Gdzie będziesz startował? O ile w ogóle będziesz, bo chodzą plotki, że kończysz karierę...
K.W.: Przyszedł taki okres, że chciałem sobie uporządkować trochę życiowych spraw. Krótko mówiąc – żenię się. A o tym, że przestanę jeździć, mówiłem już od 6 lat. I chyba przez następny rok wciąż będę o tym tylko mówił, bo cykl Mistrzostw Polski w Cross Country na pewno jeszcze zaliczę. Co prawda, musi się jeszcze wyjaśnić kilka spraw klubowych dotyczących motocykla, ale myślę, że w przyszłym roku pojadę w cross country. Tak naprawdę chcę jeździć dopóki będę mógł chodzić. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie miałbym motocykla w garażu.
MOTOGEN.PL: Oprócz tego wszystkiego jesteś też trenerem szkółki MX działającej przy KM Crossie. Opowiedz coś o niej.
K.W.: Szkółka powstała z inicjatywy Piotra Więckowskiego, prezesa KM Crossu. Oczywiście, ideą było pozyskiwanie nowego „narybku”. KM Cross znany jest z tego, że bazuje na swoich zawodnikach. Trzeba było ich jakoś przyciągnąć do tego sportu, a ja zostałem wydelegowany do tego zadania. Chodzę po szkołach podstawowych w całym Lublinie, robię pokazy, wyświetlam filmy, rozdaję plakaty. Potem na boisku organizujemy pokazy motocyklowe. Zachęcamy dzieci i ich rodziców do przychodzenia na treningi dwa razy w tygodniu w centrum Lublina. Każdy może przejechać się na klubowych motocyklach. Jak się spodoba, rodzic kupuje motocykl, ciuchy i zaczynamy się bawić w motocross. Pierwszy rok działania szkółki był najbardziej owocny; gospodarka przechodziła wówczas bardzo dobry okres i więcej ludzi było skłonnych kupić motocykl. Udało nam się wtedy zwerbować 31 zawodników ze swoimi pojazdami. Potem, w 2009 roku, było to około siedmiu motocykli. Podobnie też w tym roku. Wiadomo, że część po jakimś czasie odchodzi. Na chwilę obecną mamy około dwudziestu regularnie trenujących zawodników w wieku od 5 do 12 lat.