W sezonie 2011 kilkoro zawodników postanowiło spróbować swoich sił i podszlifować umiejętności w niemieckim cyklu IDM. Dzisiaj rozmawiamy z 22-letnim Patrykiem „Kosą” Kosiniakiem, który jest jednym z nich.
W sezonie 2009 oglądaliśmy go w pucharze GSX-R, w 2010 ujeżdżał Triumpha w klasie Superstock 600, a w tym roku startował w pucharze Dunlop Yamaha R6 Cup, który jest rozgrywany przy niemieckim cyklu IDM. Jaki był ten sezon dla "Kosy"? Czy ściganie się w Niemczech sprawiło, że stał się lepszym zawodnikiem? Jaka jest różnica pomiędzy IDM, a WMMP i Alpe Adria? Tego wszystkiego i innych rzeczy dowiecie się z naszej rozmowy.
Sezon 2011 już za nami, kurz wyścigowy opadł. Jak możesz podsumować swoje starty w tym roku?
P.K: To był trudny, ale bardzo udany sezon. Osiągnąłem wiele więcej, niż zakładałem. Najważniejsze jest jednak to, że zebrałem ogromne doświadczenie, popełniłem wiele błędów, z których wyciągnąłem odpowiednie wnioski i dowiedziałem się co to prawdziwa walka "na łokcie".
Dlaczego wybrałeś akurat puchar Dunlop Yamaha R6, zamiast wystartować w pełnym cyklu Alpe Adria? Tam również jest wielu utalentowanych zagranicznych zawodników, od których też można się sporo nauczyć.
P.K: Moim celem numer jeden na zeszły sezon była nauka, zbieranie doświadczenia i poznawanie torów z kalendarza IDM, ponieważ z tą serią wiążę swoją niedaleką przyszłość wyścigową. Puchar skierowany jest dokładnie dla takich osób jak ja. Ponadto kolejną cenną dla mnie sprawą jest to, że w Pucharze wszyscy mają dokładnie takie same szanse na zwycięstwo. Jeżdzą praktycznie seryjnymi R6 oraz na takich samych oponach. Alpe Adria jest zupełnie inną serią.
Porozmawiajmy o IDM od strony organizacyjnej – mocno różni się od Alpe Adria czy WMMP? Czy jest jakiś aspekt, który zrobił na Tobie szczególne wrażenie?
P.K: Miałem okazję gościnnie wystąpić na jednej rundzie Alpe Adria (Most) oraz na jednej WMMP (Poznań). Jeśli chodzi o Mistrzostwa Polski, to, niestety, jest źle i chyba każdy to potwierdzi. Tor Poznań nie ma praktycznie żadnego zaplecza... Słaby prąd, toalety czy prysznice pozostawiają wiele do życzenia. Nie wspomnę już o liczbie zawodników, która, niestety, dramatycznie spadła w stosunku do roku ubiegłego. W Alpe Adria przede wszystkim jest się z kim ścigać, zawodników jest sporo i poziom wysoki. IDM natomiast zbliżony jest organizacją i zapleczem do WSBK. Tutaj paddock wypełniają dziesiątki teamowych ciężarówek, które wręcz lśnią, przybywają dzięsiątki tysięcy kibiców na trybunach, jest tak naprawdę wszystko, czego zawodnik potrzebuje
Jakie warunki musiałeś spełnić, by wystartować?
P.K: Licencja krajowa zawodnika oraz badania. Nie można posiadać licencji międzynarodowej, ponieważ taki jest wymóg regulaminowy.
Czy IDM wymaga większego budżetu niż WMMP? Jeżeli możesz, to zdradź nam jaki jest przybliżony przedział środków potrzebnych na zaliczenie wszystkich rund.
P.K: Puchar Yamahy oraz WMMP jest kosztowo porównywalne, dlatego że uczestnicząc w Cupie nie trzeba inwestować pieniędzy w tuning motocykla. Tańsze są opony oraz wpisowe. Start w IDM Supersport to już koszt ok 300 000 zł.
W tym sezonie pojawiłeś się na Mistrzostwach Polski w Moście oraz Poznaniu i ukończyłeś wyścigi z bardzo dobrymi wynikami. Czy czujesz, że zrobiłeś postęp w stosunku do tego, co było w poprzednim sezonie?
P.K: Jasne, zrobiłem ogromny postęp. Na Torze Poznań, jadąc pucharowym motocyklem, poprawiłem swój rekord o ponad 3 sekundy w stosunku do zeszłego roku.
Jak w porównaniu do ubiegłego sezonu oceniasz poziom WMMP od strony sportowej? Z wieloma zawodnikami miałeś już styczność w 2010 roku. Czy coś się zmieniło na lepsze lub gorsze?
P.K: Zawodników jest znacznie mniej, jednak jest kilku bardzo szybkich chłopaków, którzy wyśmienicie sobie radzili w sezonie. Mam nadzieję, że dostaną oni szansę na dalszy rozwój poza granicami Polski.
Jakie są według Ciebie bolączki Alpe Adria i WMMP? Co byś zmienił w naszych wyścigach, aby były bardziej przyjazne i żebyśmy mogli częściej widywać Cię na paddocku?
P.K: O Alpe Adria nie chcę się wypowiadać, bo nigdy nie ścigałem się w całym cyklu, więc nie znam środowiska "od środka". WMMP natomiast ma tak naprawdę małe szanse na rozwój, przede wszystkim dlatego, że w Polsce nie ma torów wyścigowych, dlatego nie ma mediów. Jak nie ma mediów, to nie ma sponsorów. A jak nie ma sponsorów, to nie ma zawodników i to wszystko.
Czy w trakcie sezonu lub po jego zakończeniu miałeś już jakieś propozycje startów w zagranicznych lub krajowych ekipach? A może nowe znajomości czymś zaowocują?
P.K: Tak, niedawno dostałem propozycję od pewnego teamu do startu w pełnym cyklu IDM Supersport ,jednak odmówiłem, ponieważ w planach mam starty w Pucharze Yamahy.
Czyli najpierw nauka, a później Supersport?
P.K: Dokładnie. Na tamtą serię przyjdzie czas, mam nadzieję.
Również mamy nadzieję i dziękując za rozmowę, życzymy Ci samych sukcesów w przyszłym sezonie.
P.K: Również dziękuję i przy okazji chciałbym podziękować za ubiegły sezon mojemu głównemu sponsorowi, firmie Artman (www.ArtmanNiedomice.pl), moim rodzicom, mechanikowi Januszowi, Pawłowi Szkopkowi, Kamilowi Wódce, firmom Shoei, Under Armour, Pure, Uniwersytetowi Ekonomicznemu w Krakowie oraz wszystkim, którzy mocno mnie dopingowali!