Paweł, czy Ty kalkulowałeś sobie w jakiś sposób rozgrywkę podczas wyścigu? Wiem, że w sumie walczy się o najlepsze pozycje, najlepszy wynik.
Nie, z mojej strony nie było żadnej kalkulacji. Czysta jazda, mnie nie zależało wtedy na tym, które miejsce w generalce zajmę. Miałem głowę otwartą na konkretny wyścig, konkretne wydarzenie. To chyba zbawienny wpływ Pani Psycholog, Kasi, która ze mną pracowała. I wiesz, co Ci powiem? Jeżeli będę brał udział w wyścigach, hm... OK, ja na pewno będę się ścigał i niezależnie, gdzie to będzie, czy to nasze, polskie podwórko, czy też gdzieś dalej, to mam nadzieję, że ona gdzieś tam będzie. Oczywiście mówię o tym w sensie takim, że będę pamiętał o radach, jakie ona mi dawała, zawsze mogę zadzwonić i przeprowadzić telefoniczną konsultację. Ogólnie rzecz biorąc, mam wrażenie, że takie działania dają bardzo dużo zawodnikowi, który osiągnął jakiś poziom techniczny. Szczerze? Tak o sobie myślę, myślę, że osiągnąłem pewien poziom, jeśli chodzi o samą technikę jazdy, zachowanie na torze. Oczywiście nie śmiem nawet twierdzić, ze jestem najlepszy, co to, to nie! Wiem, że muszę się jeszcze wiele nauczyć. Ale mimo wszystko, to szczerze Ci przyznam, że postrzegam siebie coraz lepiej i myślę o sobie bardzo dobrze (szeroki uśmiech pojawił się w tym momencie na twarzy Pawła). Na pewno będziemy starać się o pozyskanie sponsora, który sfinansowałby w dużej mierze moje start w Mistrzostwach Świata, niezależnie od klasy, czy będzie to Superbike, czy Supersport. W tym sezonie, niestety, nie udało się to jeszcze, ale pojawimy się, jako zespół w Poznaniu podczas WMMP i wystartujemy najprawdopodobniej gdzieś na arenie europejskiej, ale informacje dotyczące tych startów podam wkrótce. Zależy mi w każdym razie na dalszej nauce i startach w silnie obsadzonych zawodach.
Paweł, szczerze przyznam, że obserwuję Twoje starty od kilku dobrych lat. W 2005 roku zniknąłeś mi z pola widzenia, z wyjątkiem jednej rundy, kiedy to gościnnie wystartowałeś w Mistrzostwach Polski, a bladym świtem, kiedy jeszcze wszyscy spali, Ty w oczekiwaniu na ciężarówkę Twojego czeskiego teamu, tłumaczyłeś mi zawiłości związane z regulacją zawieszeń. I ja osobiście widzę, jak to się u Ciebie zmienia, jak Ty się zmieniasz, jako zawodnik. Sięgając pamięcią lat temu... Hm... Powiedzmy pięć, były gruzy, niejednokrotnie też zdarzało mi się obejrzeć w zaprzyjaźnionej firmie prowadzącej serwis oponiarski podczas zawodów, Twoje zużyte opony, po wyścigach i treningach – makabrycznie poszarpane i zniszczone. I patrząc chociażby na rok 2006, kiedy to jeżdżąc w barwach Kawasaki mieliśmy bliższy kontakt podczas zawodów, to jest radykalna zmiana.
No z pewnością tak, zrobiłem ogromny postęp. A czy Mistrzostwa Świata dały mi tak wiele? Cóż, przyznaję się, walnąłem w tym sezonie makabryczną ilość dzwonów, leżałem 12 lub 13 razy, Czesi powtarzali mi: Paweł, Ty jesteś naprawdę super zawodnikiem, Ty masz zadatki na mistrza: jesteś waleczny, zadziorny, ale masz jeden problem... Ty nie umiesz jeździć! I to był dla mnie zimny prysznic. Co z tego, że się starasz, że ciśniesz, jedziesz bardzo szybko, jak kompletnie nie rozumiesz o co chodzi w jeździe, robisz rzeczy zupełnie bez sensu!”. I cały 2005 rok uczyłem się, po prostu chciałem się nauczyć wszystkiego, chłonąłem wszystko, co mi przekazywano. Ale mimo bardzo dobrego podejścia mojego zespołu, nie jestem do końca pewien, czy oni wiedzieli, jak mi pomóc i jak mnie ukierunkować. Mieliśmy oczywiście technika od telemetrii, pokazywali mi niejednokrotnie, że hamuje zbyt późno, zbyt mocno, że jadę agresywnie, bez sensu, otwieram gaz gwałtownie, za późno, przez co mam wywrotki. I starałem się jeździć coraz płynniej, jak najbardziej dokładnie, nie robiąc błędów. W zakrętach zacząłem wcześniej otwierać gaz, ale dozując go dokładnie, pozbyłem się wreszcie wspomnianego przez Ciebie problemu z oponami. Teraz wiem, że to, co wynosi się z treningów, sposób jazdy na najszybszym kółku sesji kwalifikacyjnej, trzeba przenieść do wyścigu. Jechać spokojnie, bez błędów, właściwym torem i w dobrym tempie. Wiesz, nawet teraz czasami miewam z tym problemy. Jadąc w wyścigu z dużą przewagą, nagle zaczynam myśleć o innych rzeczach i robię podczas jazdy szkolne błędy. Zamiast myśleć o tym, co jest tu i teraz, inne rzeczy zaprzątają mi głowę. W wyścigu powinienem jechać tak, jak podczas swojego najszybszego kółka z kwalifikacji. I co może dziwne jest – ja nie jadę tam jakoś specjalnie szybko, po prostu jadę dokładnie i bezbłędnie. I to jest w mojej ocenie, cały klucz do sukcesu. I to jest chyba to, czego musiałem się nauczyć. I musiałem wysłuchać wielu rzeczy, których tak naprawdę wolałbym nie usłyszeć, ale jak się okazało, bardzo ważnych i cennych. Widzisz, chciałbym powrócić do MŚ, żeby się czegoś jeszcze nauczyć, ale tym razem chciałbym pojechać w utytułowanym i doświadczonym zespole. Marzeniem jest team taki, jak Ten Kate, który od długiego czasu wygrywał w Mistrzostwach Świata. Śmiem twierdzić, że to jedna z nielicznych na paddock'u ekip, która tak naprawdę kocha wyścigi, a swoją robotę wykonują z prawdziwą pasją. I sponsorzy sami do nich przychodzą.
Paweł, a powiedz mi jeszcze tak krótko, ja sobie wykreowałem takie powiedzenie: wyścigowy towar eksportowy, chodzi mi o naszych zawodników, Polaków, którzy mają szanse pokazać się i powalczyć na arenie międzynarodowej. Kogo byś wskazał spośród naszych ścigantów? Oczywiście zdajemy sobie obaj sprawę z faktu, że nie mamy przecież zawodowych kierowców w wyścigach motocyklowych. Tu nasi sąsiedzi, Czesi biją nas na głowę.
Hm... na pewno nie będę obiektywny, jak wymienię Marka, mojego brata. Ale chłopak ma potencjał i mam nadzieję, że wreszcie będzie mógł rozwinąć skrzydła, aby pojechać z wykorzystaniem całego swojego potencjału. Do tej pory różnie to bywało. Poza Markiem wskazuję bez namysłu Mateusza Stokłosę, który dał się poznać, jako szybki i mądry zawodnik. Bo to, co niektórzy mówią, że im mniej masz klepek w głowie, tym szybciej pojedziesz, to nie jest prawda. Dlatego też z podziwem patrzę na Mateusza, który uważnie wszystko analizuje, słucha dobrych rad i pilnie się uczy wyścigowego rzemiosła.
Paweł, dzięki Ci za rozmowę, było mi niezmiernie miło. No i dziękuje Ci również w imieniu czytelników
Motogen.pl!
Cała przyjemność po mojej stronie, mam nadzieję, że będę Was mógł gościć podczas zawodów i serdecznie zapraszam wszystkich do kibicowania zawodnikom podczas wyścigów!
bierz pod uwagę mocno modyfikowany silnik, pracujący non-stop w ekstremalnych warunkach. 16,5-calowe obręcze pozwalają na złożenia w zakrętach wręcz niewyobrażalne, zwykły zjadacz chleba określi to łamaniem praw fizyki. silnik miał prawo paść, taki sport, takie życie.
niby dlaczego moto ma nie mieć smarowania, gdy jest przechylone w zakręcie, skoro siła odśrodkowa łacząc się z przyciąganiem ziemskim tak zmienia siły działające na olej że smok zawsze powinien mieć dostęp do oleju gdyż on zawsze znajduje się na dole miskibez różnicy pochylenia, zsiadając z motocykla w zkręcie się to trochę zmienia, przy przyśpieszeniach i hamowaniach może się conajwyżej przesuwać tył-przód,
w innym wypaku trzeba by się trzymac motocykla by nie spaść na asfalt w złożeniu;>