Wreszcie spokój... Prawie po pracy. Zasiedliśmy przy stolikach nad basenem, tuż przy wejściu do Media Center, polując jeszcze na okazję do ustrzelenia co urokliwszych hostess. Przy okazji ustrzeliłem też Chmiela, zmuszając go do skomentowania zarówno ostatniej rundy, jak i całego sezonu:
Nie znałem wcześniej toru w Portimao; jest dosyć ciężki do nauczenia. Teraz, już po wyścigu, mogę powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych, jeśli nie najbardziej ulubiony obiekt. Naprawdę, fantastyczny tor, ale bardzo techniczny. Ogólnie z każdym wyjazdem poprawiałem swój najlepszy czas tutaj, wliczając w to wyścig, gdzie pojechałem około sekundy szybciej, niż w kwalifikacjach. Mam wrażenie, ze cały czas się uczę. Generalnie znakomicie bawiłem się podczas samego wyścigu. To chyba jeden z moich najlepszych startów w tym sezonie, jeśli chodzi o wyprzedzanie i walkę na torze. Popełniłem jednak błąd: jechałem w grupie, cały czas się tasowaliśmy. Pod koniec biegu byłem drugi wśród jadących tam zawodników i chciałem zaatakować na ostatnim okrążeniu. Niestety, moi mechanicy pomylili się i pokazali mi na tablicy, że zostały jeszcze dwa kółka. Na spokojnie utrzymałem się za gościem. Wpadliśmy na prostą i zobaczyłem... szachownicę. Koniec wyścigu. Straciłem cenny punkcik, który zepchnął mnie aż o dwie pozycje w generalce! Cóż, to są wyścigi. Chciałem zakończyć sezon w pierwszej dziesiątce, ale nie udało się. Myślę jednak, że jak na pierwszy sezon po powrocie do tej serii wyścigów, po dwóch latach spędzonych w Mistrzostwach Polski jest nieźle. Jestem bardzo zadowolony z całego mojego teamu i z motocykla. Chciałbym też bardzo podziękować mojemu sponsorowi, otomoto.pl, który umożliwił mi starty w tym sezonie.
Wywód Endrju został przerwany przez ludzi z Yamaha World Superbike Team, którzy w przypływie radości, po zdobyciu pierwszego tytułu mistrzowskiego w klasie Superbike, a do tego pięknego, potrójnego triumfu (WSBK, WSS i MotoGP) w jednym dniu, zaczęli się nawzajem wpychać do basenu jak leciało – w ciuchach, z komórkami, aparatami... Podobnie postąpili też ludzie z Xerox Ducati, a na finał widzowie zgromadzeni wokół basenu domagali się zanurzenia każdej napotkanej hostessy. Zatem każda przechodząca „Bożena” została wepchnięta do wody i obfotografowana.
Epilog – impreza, powrót i podsumowanie
Wieczorem wylądowaliśmy na obiadokolacji Wkrótce grupa powiększyła się o Janusza Oskaldowicza, Damiana Sapińskiego, „Pejsera”, „Bułę” z Ewą i resztę LW Bogdanka Racing. Wiecie jak to jest? Oj, zawsze ma się o czym gadać po weekendzie pełnym wrażeń. „Buła” stwierdził: Oficjalnie Wam coś powiem. Pierwszy raz od jakiś dwóch miesięcy piję piwo. A co mi tam, muszę wyluzować przed Albacete. Oczywiście, bez przesady, ale jedno czy dwa piwa do pysznej kolacji nikomu nie zrobią krzywdy. Mam tylko nadzieję, że mój silnik wytrzyma jeszcze jeden wyścigowy weekend i uda nam się nieźle zakończyć sezon.
I znów, tym razem znacznie większą grupą poszliśmy deptakiem, kuszeni ofertą klubu ze stripteasem: „Sir, Sir, only 10 EUR, and you will get two beers! We have best girls in town!”.
Finał wieczoru nastąpił w klubie Katedral, gdzie zebrało się towarzystwo z paddocku WSBK, mechanicy, obsługa, zawodnicy. Niesamowite, wręcz piorunujące wrażenie zrobił na wszystkich Jonathan Rea odziany w elegancki czarny garnitur w szare prążki, pod krawatem, a jednocześnie w trampkach i białej czapeczce Red Bulla. Im dalej w noc, tym bardziej zmieniała się konfiguracja stroju Jonathana, aż wreszcie krawat zastąpił czapkę, spełniając rolę przepaski na czole. Wesoło bawił się Kuba Smrz, godnie reprezentując swojego sponsora, DC Shoes. Pojawił się też McCoy w towarzystwie małżonki. Zabawa była wyśmienita. Uwierzcie, jeszcze dzień przed wylotem do Lizbony nie chciałem wierzyć, że wszystko się uda.
Bilet lotniczy, hotel, wynajem samochodu – wszystko policzalne.
Zaśpiewać „Kryzysową narzeczoną” i „Szklaną pogodę” na deptaku w Portimao – bezcenne...
Serdecznie dziękujemy partnerowi relacji z finalowej rundy WSBK w Portimao, polskiemu dystrybiutorowi marki KNOX i producenta odzieży Redline, firmie 2M.

P.P.H.U. 2M Sp. z o.o.
ul. Fabryczna 12
39-200 Dębica
tel. +48 (14) 68 33 333
fax +48 (14) 68 33 333
e-mail:
www.redline.com.pl