załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

SPORT - WYŚCIGI WMMP

I Runda WMMP 2009, Tor Poznań – żabie udka smakują najlepiej na Dużej Patelni

Olaf Popanda
25-05-2009, 13:08
OCEŃ ARTYKUŁ I Runda WMMP 2009, Tor Poznań – żabie udka smakują najlepiej na Dużej Patelni kliknij i przesuń wskaźnik

Jak miło podróżować. Kilometry do toru umykały w ekspresowym tempie, auto gnało, jakby ktoś posmarował mu tylny zderzak terpentyną. Z zestawu audio dobiegało soczyste łojenie Motorhead. W sumie wszystko jak trzeba. Prawie, bo zamiast własnego motocykla, wiozłem Kaśkobike – motocykl Kaśki Kędzior. Ot, niby mała różnica, ale tym razem, zamiast ganiać w kółko po torze, znów miałem być kibicem. Trudno, jak nie teraz, to w następnej rundzie. Takie jest życie. Trumpet poczeka spokojnie, serducho się złoży i będzie dobrze.
 

Około godziny 11 dotarłem na tor. Właśnie rozrastało się miasteczko Hondy, namioty Suzuki już stały wokół naczepy z logo GSXR, a w tle majaczyły namioty Yamahy. Tak swojsko i sympatycznie. Park maszyn wypełniony był po brzegi. Jak zwykle w dniu wolnych treningów bez pomiaru czasu panował jeszcze lekki nieład. Cały czas zjeżdżali ludzie, rozpakowywali sprzęt i rozstawiali namioty. Najważniejsze, że pogoda dopisywała, a słońce przygrzewało, dając szansę na zawodową opaleniznę.
 

Pierwsze treningi rozpoczęły się tuż po 12. Nie wszyscy wyjeżdżali, niektórzy woleli odpuścić sobie „wolne”, żeby spokojnie dopiąć wszystko na ostatni guzik. Tego dnia nic specjalnego się nie wydarzyło, może to, że kilka osób zwiedziło pobocza toru i konkretnie zgruzowało sprzęty, pozbawiając się perspektyw dalszej jazdy. To wszystko.
 

Wieczorem za to standardowo – światła w namiotach i spotkania towarzyskie, takie długie, nocne Polaków rozmowy. Nie ma się co dziwić, niektórzy widzieli się po raz pierwszy od ponad pół roku, więc było co opowiadać. Ale spać też trzeba, więc powoli wszystko cichło, aby wreszcie cisza nocna przerywana była jedynie sapaniem kompresora, utrzymującego wielki, dmuchany namiot Hondy.

 

Piątek. Rozdział pierwszy, nie najważniejszy, ale jakże znaczący
Piątek jest dniem, kiedy na tor docierali już tylko spóźnialscy zawodnicy. Ci, którzy po prostu wcześniej nie mogli wyrwać się z kołowrotu codziennych spraw, pracy i tak dalej. Ale w większości park maszyn zaczyna żyć normalnym trybem wyścigów. Od rana kolejka do odbioru technicznego i biura zawodów była zawinięta jak świński ogon. Żeby załatwić wszelkie formalności, trzeba było odstać swoje.
 

Wesoło było u braci Szkopków. Przez cały poprzedni dzień Marek i Paweł rozstawiali namiot przy ciężarówce Szkopek Team oraz do późnego wieczora budowali swoje nowe motocykle. Nic w tym dziwnego, skoro Marek w środę wieczorem odebrał dwie Daytony z niemieckiego teamu G-Lab i przygnał z nimi z Oschersleben wprost do Poznania. Tak więc w czwartek wielka krzątanina wokół Trumpetów, a w piątek przyszedł czas na pierwsze jazdy. Tak więc jazda i łup! Paweł leży... Wyglądało to dramatycznie – na Sławiniaku tył motocykla wyjechał na zewnętrzną i sprzęt nakrył starszego z braci Szkopków, wlokąc go w żwir pobocza. Zaraz po zjeździe z treningu, Tomek Kędzior opowiadał:
 

„Jechałem już w miarę spokojnie, chciałem zjeżdżać, kiedy przed dużą patelnią przeszedł obok mnie Paweł. Wiedziałem, że całe kółko nie pociągnę za nim, ale chciałem sobie chwilkę pojechać jego torem. Kiedy dojechaliśmy do »Sławiniaka«, zauważyłem, że tylne koło w Triumphie zaczęło się ślizgać, Paweł odprostował, złożył się ponownie i wtedy poleciał. Tył odjechał zupełnie. Wyglądało to strasznie, miałem wrażenie, że to koniec sezonu dla Pawła. W głowie mi zaświtało, że będzie połamany. Nieszczęśliwie motocykl leciał na nim, przygniatając do ziemi. Wyglądało to naprawdę makabrycznie".
 

Jednak Pablo doszedł do namiotu o własnych siłach. Obolały, ale w całości. Za chwilę „śmieciara” zwiozła Trumpeta. Motocykl, o dziwo, wyglądał dobrze, pomijając zadrapania bocznej owiewki i błoto pokrywające całą jego lewą stronę. W namiocie Szkopek Team zrobiło się gęsto od ludzi, którzy chcieli dowiedzieć się, co się stało i czy wszystko jest OK. Zaordynowano natychmiastową rozbiórkę motocykla i weryfikację uszkodzeń. Tych nie było wiele – starta osłona pokrywy alternatora, przytarty podnóżek i wspomniane wcześniej rysy na lakierze, to wszystko. Za to Paweł narzekał na ból żeber i nadgarstka, który uszkodził podczas wyścigu Supersport.
 

„Jechałem normalnie, wszystko było OK, na Sławiniaku najpierw raz ślizgnął się tył, później już na tyle mocno, że poleciałem. To olej, mam mokry cały lewy but i nogawkę kombinezonu. Nie wiem, skąd poleciało, ale rzygnęło mocno”.
 

Decyzja była szybka – Szkopas jedzie do lekarza, a ekipa zajmie się motocyklem.
 

Pozostawiłem na jakiś czas mojego podopiecznego z Torn Racing Team, Artura Wielebskiego, żeby pomóc przy ogarnięciu Trumpeta. Razem z Grzesiem Nowakiem umyliśmy szpeja. Oleju było faktycznie dużo, ale nigdzie ani śladu miejsca z którego mógł się wydostać. Po powrocie pod namiot Pablo był już po diagnozie lekarza. Dwa żebra strzeliły, do tego naruszony nadgarstek... Słabo się zaczęło.
 

Po dolaniu oleju i odpaleniu Daytony natychmiast bylo wiadomo, co jest grane i skąd cieknie (a lało się, jak z kranu). Wadliwy okazał się uszczelniacz wałka zdawczego skrzyni biegów – obrócił się i wyskoczył ze swojego miejsca. Zaryzykowaliśmy, wbijając go ponownie i zabezpieczając poprzez zapunktowanie karterów silnika. Paweł, mimo kontuzji, zdołał wyjechać na sesję kwalifikacyjną i wywalczyć czwartą pozycję startową. Tak, jest pomylony. Kolejny raz w tym sezonie pecha miał też przesympatyczny Buła. Po kilku kółkach wyszedł skutecznie z prawego zakrętu prowadzącego na prostą start–meta. Najpierw on grzmotnął w opony, odbił się, a za chwilę jego Yamaha znalazła się w tym samym miejscu, waląc z impetem w bandę. Kierowiec cały, ale sprzęt w stanie opłakanym. Wiadomo było, że będzie zarwana nocka.
 

„Ech, w sumie dobrze jechałem, ale chyba źle dobrałem oponę i przód mi puścił. A tu szybko było. Damy radę, nie powinno być źle. Wymiana kilku elementów i sprzęt będzie gotowy.”.

 
 

FILMY

Wywiad – Artur Wielebski
Wywiad – Paweł Szkopek

I Runda WMMP 2009, Tor Poznań zdjęcia(zdjęć: 96)

t:
Komentarze użytkowników
(7)
02-06-2009 19:49
krzysiek.kraw
Witam wszystkich i pogrążam się w wielkim smutku.Chciałbym poinformować o tragedii . KAROL LERCHE (lelu666) który zajął 7 miejsce na torze w Poznaniu zamieszkały w miejscowości KOSZĘCIN zginął dziś w nocy jadąć na swoim motorze.Był moim znajomym mieszkał kilka kilometrów dalej.Proszę wszystkich motocyklistów aby uczcili pamięć Karola symboliczną minutą ciszy.Składam kondolencje rodzinie.
27-05-2009 18:45
evil
żebym przespał rundę WMMP, musiałbyś mnie zatargać do weterynarza i zaaplikować środek uspokajający dla konia. szczerze przyznam - napisałem coś, co było po prostu suchą relacją: ten tak, a tamten siak. po czym wcisnąłem Delete i zacząłem od nowa. balem się, że posypią się zarzuty dotyczące jakiejś stronniczości tekstu, ale w końcu napisalem o tym, co sam tam przeżyłem. jak się podoba, to znakomicie, motywacja do kolejnych popisów grafomana na łamach MG.
z motocyklowym pozdrowieniem: Lewa W Dziurę,

evil
27-05-2009 09:31
~Maras
Najlepsza relacja z WMMP jaką czytałem w necie!! A już się bałem ,że MOTOGEN przespał pierwszą runde;). Warto było poczekać!!Szkoda ,że w anckiecie nie ma nic o wywiadach w formie wideo, a takie lubie najbardziej!!
26-05-2009 15:54
~s.
Nie tylko do Ciebie ale i do całego świata ;) Ale no właśnie wystarczy poczekać, troszkę przeschnie, lekka wichurka i będzie można się poczuć jak na GP Kataru :) Ale żadne tam gleby, tam mają walczyć na łokcie i opony :D Co do artykułu naprawdę dobre podejście.
26-05-2009 07:36
evil
chłopie, do mnie masz pretensje o te wały??? LOL tuszę, że nie. mówisz o kibicach, pomyśl, co się będzie działo, kiedy ziemia dobrze wyschnie, ile piachu na torze, wtedy, zeby obejrzeć kolejne gleby i dzwony, będziesz się wspinał po wałach!!! :D
25-05-2009 17:03
~s.
Fajnie sie czytało ale dla kibica chcącego jechać na wyscigi jest wielkie "ale" - na najlepszych widowiskowo miejscach(na niemieckich) są podwyższone wały i od Ławicy nie można sie tam dostać. Moim zdaniem to bardzo duży błąd.
25-05-2009 15:54
~
Głosuje na panią z dziesiątego zdjęcia ! :)

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

Ile kosztuje penis?

23-05-2012
Kierowca motocykla, który w skutek wypadku na swoim jednośladzie stracił 3,8 cm penisa ,otrzymał rekordowe odszkodowanie – 7,5 mln dolarów.
 
 
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

II Runda WMMP 2012 - Brno

15-05-2012
Po zmaganiach na Slovakiaring przyszedł czas na tor w Brnie, na którym zawodnicy z WMMP i Alpe Adria zawsze goszczą właśnie w maju. Było szybko, deszczowo, nieprzewidywalnie, ale również pusto i z przygodami.
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms