Przecież to było ruchome i się przesuwało, wyobraźcie sobie motocykl, który przy prędkości sto pięćdziesiąt km/h wpada w to. Przecież to jest śmierć, albo kalectwo, ale nie! Ta dziura jest przykryta, o tej dziurze się nie mówi. Czy komuś było szkoda dwadzieścia złotych na zaprawę murarska, żeby to załatać? Jedna wielka paranoja. Według mnie coś takiego nie powinno mieć miejsca. Zastanawiałem się jadąc do domu czy przypadkiem nie zorganizować takiego lokalnego cross country bo przecież wystarczy wyjąć drzwi wejściowe z kamienicy i barierkę z pierwszego piętra z balkonu i wszyscy jeździmy, kto przeżyje ten wygrywa! Czy na tej zasadzie mają się odbywać wyścigi? Czy mamy być postrzegani jako nienormalni ludzie? To jest najbardziej przykre a czuję się do tego wszystkiego jeszcze tchórzem bo nie walnąłem pięścią w stół i nie oplułem kogo trzeba tam na miejscu. Straciliśmy sponsorów, własny honor i własne zdanie. Ja jeżdżąc po sponsorach, tłumaczę jakie to wyścigi są wspaniałe, jacy to odpowiedzialni ludzie bo takie imprezy organizujemy aby młodzi chłopcy nie zabijali się na ulicach, tylko tu będziemy się bezpiecznie ścigać. A raptem się okazuje, że to wszystko jest kłamstwem, jak tak można robić, jak można niszczyć coś co budujemy tyle lat wspólnie. Jeden zapatrzony w siebie człowiek rozpieprza cały nasz świat i podwaliny mojego życia, którym są wyścigi. To jest dla mnie niepojęte. W zeszłym sezonie wśród zawodników była zbiórka funduszy na leczenie Szkopka, jestem ciekaw czy Paweł z Marianem będą zbierać pieniądze na leczenie ofiar swojej bezmyślności".
Tomasz Kędzior, wieloletni zawodnik WMMP, znakomity mechanik wyścigowy:
"Po wielu latach ktoś odważył się zorganizować wyścigi w Modlinie, mogła być to jedna z najbardziej medialnych rund WMMP. Modlin, ze względu na swoją lokalizację w okolicy Warszawy, mógł przyciągnąć rzeszę kibiców, jak i media. Szkoda, ze organizacja pozostawiała wiele do życzenia, a sama nitka toru była niewłaściwie przygotowana i zabezpieczona, w związku z czym zawodnicy w większości odmówili jazdy na tym obiekcie. Prawda jest taka, ze w porównaniu do 1999 roku, wyścigi zanotowały znaczny progres, zarówno pod względem technicznym, jeśli chodzi o motocykle, jak i biorąc pod uwagę wymogi bezpieczeństwa. Tak więc, zawodnicy mogli być mocno rozczarowani torem. Szkoda, że tak się stało, naprawdę żałuję i mam nadzieję, ze w przyszłości znajdzie się jeszcze odważny, który zechce zorganizować rundę w Modlinie, bo miejsce jest ciekawe, uważam też, ze wyścigi motocyklowe na lotnisku mogą się odbywać, oczywiście, przy odpowiednim zabezpieczeniu i przygotowaniu trasy. Organizator na pewno postarał się o wiele atrakcji dla kibiców, ale to, co miało być głównym punktem programu, czyli wyścigi, zostało zniweczone przez niewłaściwą organizację".
Artur Wajda, Prezes SWM, były zawodnik Mistrzostw Polski:
"U schyłku ubiegłego roku na spotkaniu środowiska wyścigów motocyklowych Przewodniczący Podkomisji P. Kałuża oficjalnie poinformował przybyłych ze Mistrzostwa Polski zostaną wzbogacone o jedna rundę na torze okazjonalnym w Modlinie. Organizatorem będzie Szkopek Team, ale oficjalnie w dokumentach figurował będzie Automobilklub Polski. Jako jedyny podałem do wiadomości zebranych ze nikt o tym w klubie nie wie, bo miedzy innymi jestem członkiem tej organizacji i raczej został bym poinformowany o tym fakcie przez dział sportu AP. W odpowiedzi na to przekonano mnie, że wszystko zostanie »załatwione« i w zasadzie dano mi do zrozumienia, że nie ma co się martwic, a całość jest przemyślana w najdrobniejszych szczegółach... Zostałem oskarżony w ten weekend ze opowiedziałem sie po stronie oponentów Pawła Szkopka. Ja z tego miejsca mam tylko jedno pytanie: jaka powinna być hierarchia wartości przyjmowana przy tego typu przedsięwzięciu. Paweł publicznie obiecał przygotowanie zawodów na takim poziomie jakiego jeszcze nie było. Dostał od środowiska niesamowity kredyt zaufania. Jak go wykorzystał? Ja w tym momencie wstrzymam się od dalszego komentarza, bo chcę odseparować ocenę przedsięwzięcia od osiągnięć sportowych Pawła, pod których wrażeniem pozostanę zapewne jeszcze przez długie lata swojego życia. Przy okazji chcę przeprosić w imieniu Automobilklubu Polski wszystkich tych, którzy poczuli sie dotknięci zaistniałą sytuacją. Jednocześnie informuje, że z tego co mi wiadomo pełną odpowiedzialność spoczywa na Szkopek Team co reguluje stosowna umowa zlecenia organizacji zawodów firmie Szkopek Team przez Automobilklub Polski".
Paweł Szkopek, główny organizator I Rundy WMMP i Pucharu Polski:
"Weekend zapowiadał się naprawdę fajnie, bardzo dużo teamów przyjechało pokazać jak dobrze są przygotowani do sezonu. Piękne ciężarówki, piękne motocykle, niestety po czwartkowym wyjeździe zawodników, którzy jeszcze niekoniecznie znali tor, nie mieli prawa go znać, bo wcześniej tutaj nie jeździli, od razu stwierdzili, że tor jest nieczytelny, że tak naprawdę nie wiedzą, w którą stronę jechać. Od tego momentu zaczęły się schody. Część zawodników była za odwołaniem zawodów, bo tor jest nieczytelny i niebezpieczny. Zrobiliśmy bardzo wiele, aby to poprawić, sugerowałem, że nie można poznać toru po przejechani trzech okrążeń, sugerowałem, aby zrobić więcej sesji treningowych, tak, aby każdy mógł się zapoznać z drogą, niestety zawodnicy byli przeciw. Jury zawodów podjęło decyzję, że jedziemy bez punktów W tym momencie 3 zawodników pojechało do domu. Zostali Ci najbardziej zagorzali, za co im bardzo dziękuję. Uważam, że organizacja sama w sobie nie była bardzo zła, problemem był fakt, że wystąpiły tutaj konflikty interesów i niektórzy pojechali do domu. Wyciągniemy z tego na pewno bardzo dużo wniosków. Zebraliśmy sporo informacji, na podstawie tego, co się działo przez weekend, mamy nadzieje, że ludzie nas nie znienawidzą i będziemy w stanie zrobić jeszcze kiedyś coś naprawdę fajnego dla tego sportu. Rozlany na koniec olej i fakt, że kibice nie mogli sobie pooglądać wyścigów był gwoździem do trumny. No, ale trudno, co nas nie zabije to nas wzmocni. Popełnionych błędów staram się nie powtarzać w przyszłości, mam nadzieję, że uda mi się to również wtedy, jak będę miał okazję organizować te wyścigi. A myślę, że ochotę będę miał, bo chcę pokazać, że niekoniecznie jestem nieudacznikiem, tak jak wielu mnie określało. Tym bardziej chciałbym podziękować wszystkim ludziom dobrej woli, naszym partnerom oraz patronom medialnym, oraz wszystkim tym którzy pomagali w organizacji tego ogromnego przesięwzięcia, tym którzy potrafili konstruktywnie działać. Dziękujemy za głosy krytyki, gdyż dzięki nim możemy się rozwijać. Do zobaczenia za rok w tym samym miejscu".
W chwili obecnej jest to jedyna oficjalna wypowiedź ze strony organizatorów wyścigów w Modlinie…