OCEŃ ARTYKUŁ
VI runda WMMP, Tor Poznań – najszybciej!kliknij i przesuń wskaźnik
Waldemar Chełkowski na BMW S1000RR
Adrian Pasek na Yamaha R6, Rookie 600
Marek Szkopek po zwycięzkim przejeździe w wyścigu klasy Superstock 600
Wyścig pucharu Honda CBR 125
Artur Wielebski przed startem Junior Superstock 600
Daniel Bukowski, a w tle Marek Szkopek i Mariusz Kondratowicz
Mateusz Bińkowski na Triumph Daytona 675, junior Superstock 600
Jerman i Szkopek na zakręcie Sławiński
Superstock 1000 / Superbike
Słonecznie, gorąco, ale chłodny wiaterek też dawał radę. Tak było w sobotę. Paweł Szkopek zdobył pole position. Za nim pierwszą linię startową uzupełnili zagraniczni goście: Jerman (start w dwóch klasach), Meklau i Giabbani. Wiadomo było jedno – nie ma litości, gra się toczy o wszystko. Marko popisał się pięknym startem, prowadząc przez chwilę stawkę. Andy i Gwen chcieli za wszelką cenę dogonić drugiego w stawce Pawła, co temu znacznie utrudniłoby życie i zwycięstwo. I wtedy Szkopek udowodnił, że „trochę” potrafi jeździć – ustanowił nowy rekord toru (1:33:214) i osiągnął zwycięstwo absolutne. Kolejny na mecie, Gwen Giabbani, który w trakcie wyścigu stoczył znakomitą walkę z Jermanem na CBR 1000RR i Andy Meklau, jadącym w Superstock, stracił do Pawła prawie 16 s! Wyglądało to jak istna rzeź niewiniątek, szczególnie na dublach. Po raz kolejny słowa uznania kieruję w stronę Waldka Chełkowskiego, który – startując po raz pierwszy w klasie Mistrzostw Polski (STK 1000) – pokazuje, że ściganie z takimi wyjadaczami, jak Oskaldowicz, Badziak czy nawet Irek Sikora nie stanowi dla niego większego problemu. Udowadnia to w każdym wyścigu i pokazuje, jak znakomicie dogaduje się ze swoim BMW S 1000RR.
W niedzielę wszyscy szykowali się na powtórkę z sobotniego wyścigu, czyli zwycięstwo Szkopka. I od początku wszystko na to wskazywało. Paweł szybko objął prowadzenie, wyskakując na pierwszym kółku przed Gwena Giabbaniego i Andy’ego Meklau, pogonił i wyprzedził Jermana, który musiał zjechać do boksu ze względu na awarię sprzętu. W ciągu jakichś dziewięciu kółek Szkopek wypracował sobie około 12-sekundową przewagę nad kolejnym zawodnikiem w stawce. Podczas dziesiątego okrążenia silnik w jego motocyklu odmówił posłuszeństwa i Paweł wypadł z gry, stając koło Sławiniaka. Wpadł jeszcze na szatański pomysł dopchnięcia motocykla do linii mety i zarobienia kilku punktów, ale wirażowi w międzyczasie zepchnęli jego R1 do namiotu odbioru technicznego. Pod nieobecność Szkopka i Jermana Andy Meklau i Gwen Giabbani nie mieli problemów ze zwycięstwami w swoich klasach, a podium uzupełnili polscy zawodnicy. W STK 1000 na drugim podium stanął Adam Badziak, a na trzecie miejsce wskoczył Piotrek Betlej. W SBK drugi był Irek Sikora, a trzecią lokatę zajął wiecznie uśmiechnięty Bartek Wiczyński. Na starcie wyścigów zabrakło Huberta Tomaszewskiego, który, po rozstaniu z zespołem GRANDys Duo, przesiadł się na powrót na swoją ubiegłoroczną Hondę. Niestety, w ten weekend „hubertowa” CBR 1000RR w specyfikacji Superbike nie miała najwyraźniej ochoty na współpracę i „Rzeźnik” musiał odpuścić starty. Jednocześnie Andy, wygrywając niedzielny bieg, „przyklepał” sobie tytuł Mistrza Polski w Superstock 1000 i podczas ostatniej rundy stanie zapewne w szranki, ale swoim motocyklem w specyfikacji Superbike.
Wrześniowa runda przyniesie jeszcze kilka rozwiązań, bo w chwili obecnej przewaga Pawła Szkopka nad Gwenem Giabbani stopniała do 16 punktów i jeszcze wiele może się wydarzyć. Ciekawie też będzie w Supersport, gdzie swoją obecnością namieszał Jerman, ale przy tym Marcin Kałdowski ma wciąż chęć na sukcesy i jak najlepsze pozycje, chyba niezależnie od tego, czy „Buła”, jego zespołowy kolega, na tym zyska, czy też straci. „Mikro” zapowiada walkę do końca, więc okazać się może, że finałowa klasyfikacja sezonu będzie zupełnie inna od przewidywanego „prowizorycznego podium” (cytat A. Wajda – komentarze do wyścigów). Jerman zapewne zdobędzie tytuł, ale pojawia się pytanie: który z naszych na którym stopniu podium stanie? Nie trzeba do tego magisterium z matematyki, żeby obliczyć, jak wszystko może wyglądać w klasyfikacji generalnej na koniec sezonu. Jest wielce ciekawie i robi się gorąco.
Po zmaganiach na Slovakiaring przyszedł czas na tor w Brnie, na którym zawodnicy z WMMP i Alpe Adria zawsze goszczą właśnie w maju. Było szybko, deszczowo, nieprzewidywalnie, ale również pusto i z przygodami.