OCEŃ ARTYKUŁ
VI runda WMMP, Tor Poznań – najszybciej!kliknij i przesuń wskaźnik
Waldemar Chełkowski na BMW S1000RR
Adrian Pasek na Yamaha R6, Rookie 600
Marek Szkopek po zwycięzkim przejeździe w wyścigu klasy Superstock 600
Wyścig pucharu Honda CBR 125
Artur Wielebski przed startem Junior Superstock 600
Daniel Bukowski, a w tle Marek Szkopek i Mariusz Kondratowicz
Mateusz Bińkowski na Triumph Daytona 675, junior Superstock 600
Jerman i Szkopek na zakręcie Sławiński
Superstock 600 Junior / Supersport
Połączone wyścigi dwóch klas motocykli o pojemności 600 ccm to wielka frajda i spora dawka emocji dla kibiców. Juniorzy, jak widać po wynikach, wcale nie ustępują pola bardziej doświadczonym jeźdźcom, jednak czołówka wyścigu należy do maszyn klasy Supersport. Ale w całej stawce coś się dzieje i w ciągu kilkunastu okrążeń wyścigu rozgrywane są pojedynki pomiędzy zawodnikami. W sobotę koncertowo pojechali „Buła” i Jerman, a Marek Szkopek dał z siebie wszystko, kiedy po słabym starcie gonił czołówkę, wykręcając jednocześnie najszybsze kółko w wyścigu i ustanawiając nowy rekord okrążenia dla 600-tek. Pod koniec wyścigu „Mikro” znacznie odrobił stratę, niewiele w sumie tracąc do pierwszej dwójki. Wygrał Marko Jerman, a za nim linię mety przekroczył Daniel Bukowski. W klasyfikacji Superstock 600 Junior bezkonkurencyjny okazał się Artur Wielebski, deklasując konkurentów i wykręcając „życiówkę”. Za jego plecami przez cały wyścig trwała zażarta walka pomiędzy Kubą Wróblewskim a Sebastianem Zielińskim. Ci dwaj juniorzy dostarczyli widzom sporej dawki adrenaliny, idąc wręcz na noże na każdym zakręcie. Na finiszu Kuba musiał jednak uznać wyższość „Zioła” i zadowolić się trzecim stopniem podium. Pecha miał Patryk Kosiniak, który mocno „wyglebił” na kwalifikacjach i przez cały wyścig zmagał się z wesołą elektroniką motocykla, która raz działała, a innym razem płatała figle, odłączając quickshifter lub przerywając zapłon.
W niedzielę działo się jeszcze ciekawiej, chociaż zabrakło w stawce Artura Wielebskiego. „Arti” padł na początku wyścigu na Sławiniaku, grzebiąc w żwirku nadzieje na powtórkę sobotniego sukcesu. Pałeczkę przejął Wróblewski, drąc jak zły i nie dając Zielińskiemu najmniejszych szans na walkę o zwycięstwo. W Supersport czołówka toczyła wojnę. Widać było, że Jerman ma największe szanse na zwycięstwo, ale zarówno Marcin Kaldowski, jak i Daniel Bukowski nie zamierzali odpuszczać. „Kałdoś” szykował jakiś niecny plan pokonania Słoweńca w walce o pierwszą lokatę, jednak wszystkie zamierzenia legły w gruzach, kiedy w jednym z zakrętów nie wszedł mu bieg i stracił szanse na dojście uciekających Buły i Jermana, puszczając jednocześnie przodem, bez walki Marka Szkopka. A „Mikro” do końca wyścigu zdołał dogonić Bukowskiego, wyprzedził go i rozpoczął pogoń za Marko. Potwierdził tym samym słowa Mariusza Grandysa, który w sobotni wieczór stwierdził, że Marek jest jedynym z Polaków zdolnych zwyciężyć z Jermanem w wyścigu. Ot, taka mała ciekawostka zasłyszana w parku maszyn. I faktycznie tak się stało. Na ostatnich 200 m wyścigu „Mikro” opóźnił mocno hamowanie, wszedł szybciej od Jermana w zakręt, wykorzystując jednocześnie błąd Słoweńca, który obejrzał się przez ramię i metę przekroczył o 0,2 s wcześniej (połowa przedniego koła) od konkurenta, triumfalnie potrząsając głową. Wiele osób było mocno zdziwionych tym faktem, a najbardziej chyba Jerman, który przez dłuższą chwilę nie wiedział co się stało. Depot zawrzało od owacji, tak samo jak trybuny. Jak się okazuje, zwycięstwo Polaka potrafi łączyć ludzi z różnych teamów. Warto wspomnieć też o znakomitej jeździe Mariusza Kondratowicza, który w sobotę nie odpuszczał długi czas. Dobrze przygotowany sprzęt oraz kondycja wypracowana w motocrossie robią swoje. Jeśli Mariusz, „chłop z Mazur”, zyska więcej doświadczenia, będzie ciężkim orzechem do zgryzienia dla wielu zawodników z czołówki naszych wyścigów. I oby się tak stało, bo rozgrywki będą coraz ciekawsze, a świeża krew jest zawsze mile widziana. W klasie Juniorskiej zaznacza tez swoją obecność Mateusz Bińkowski. W niedzielę, trochę korzystając z pecha Wielebskiego i nieobecności Korobacza (Mateusz odpuścił jednak start w drugim wyścigu), wskoczył na trzeci stopień podium. Brawo!
Przypomnieć należy też, że podczas połączonych biegów obu klas Superstock 600 Juniorzy zdobywają punkty w klasyfikacji Supersport. Nie zagrożą tu czołówce, ale są w stanie zawstydzić kilku starszych kolegów.
Po zmaganiach na Slovakiaring przyszedł czas na tor w Brnie, na którym zawodnicy z WMMP i Alpe Adria zawsze goszczą właśnie w maju. Było szybko, deszczowo, nieprzewidywalnie, ale również pusto i z przygodami.