OCEŃ ARTYKUŁ
III runda WMMP 2010 Most - I to jest właśnie w Mościekliknij i przesuń wskaźnik
WMMP 2010 Most
WMMP 2010 Most
WMMP 2010 Most
WMMP 2010 Most
WMMP 2010 Most
WMMP 2010 Most
WMMP 2010 Most
Zapowiadała się ciekawa walka o trzeci stopień podium, kiedy Kosa ślizgiem poszedł w żwir i w ten sposób zakończył wyścig. Artur Wielebski nie chciał też odpuścić Zielowi, ale mimo starań i skutecznej pogoni, musiał na mecie uznać wyższość konkurenta. Słowa uznania należą się Mateuszowi Bińkowskiemu, który jadąc na czysto seryjnym silniku, użyczonym przez importera Triumph’a, dał niezły popis umiejętności i pięknie starł się z Grześkiem Szczypką, oraz jednym z czeskich zawodników, deklasując obu na finiszu. Oprócz Kosy, który marzenia o podium i punktach pogrzebał w piachu strefy bezpieczeństwa, o pechu mogą mówić też Kuba Wróblewski, którego z walki o dobre pozycje wykluczyła awaria dźwigni zmiany biegów, oraz Maciek Gajc – w jego R6 skrzynia powiedziała, że nie będzie poprawnie współpracować i ma dosyć wyścigu. 17-latek z Warszawy odpuścił sobie wyścig, zjeżdżając na kilka kółek przed metą.
Superstock 1000
Zaraz po 600-kach ma starcie pojawiły się stoki tysiące i tu zaczął się kocioł. Na dzień dobry, Paweł Górka wjechał w szykanie w R1 Adama Badziaka, rozrywając przewód układu chłodzenia. Adam mógł tylko pomarzyć o ukończeniu wyścigu i zjechał do boksu. Górka poległ, w piach poleciał też Daniel Kuchnia. Za to w samym czubie Andy Meklau i Michal Filla starli się, dając z siebie wszystko. Pojedynek wygrał Andy, wyprzedzając sympatycznego Czecha o niecałe 0,3 sekundy! Andy stanął więc na najwyższym podium nie tylko w klasyfikacji WMMP, ale również w AAC. Polskie pudło uzupełnili Irek Sikora i Waldek Chełkowski, który po raz kolejny wskakuje na podium po bardzo udanym starcie na Slovakia Ring....mogło być nieciekawie, jednak przeszli szykanę i rozpoczęła się rzeź...
Supersport
W klasie Supersport nie zabrakło Polaków, ale i nie zabrakło emocji. Od samego początku wiadomo było, że prym będą wiedli starzy wyjadacze: Bittman, Kalab, Jerman. Dołączył do nich lider kwalifikacji SSP, Matthias Juranitsch. Wśród ścisłej czołówki zabrakło Marcina Kałdowskiego, który niejednokrotnie ścierał się z pozytywnym skutkiem z Igorem Kalabem, a tym razem ścigał się o miejsce na podium WMMP z Mariuszem Kondratowiczem, finalnie wyprzedzając go w końcówce wyścigu. Najlepszy z Polaków okazał się Marek Szkopek (7 pozycja w klasyfikacji AAC), stając na najwyższym podium WMMP i „dokładając” kolejnemu z polskich zawodników o około 9 sekund. Wyglądało na to, że Mikro widząc, że nie ma sensu gonić czołówki, skupił się na systematycznej, równej jeździe, trzymając dystans do Buły tnącego się z Hannes’em Hoferem na Kawasaki. Wracając jeszcze do wspomnianej wcześniej czołówki wyścigu. Takich tasowań, wyprzedzania i walki pozazdrościć mogą kibice MotoGP. Tu nie było miłosierdzia i litości. Każdy z zawodników stawiał wszystko na jedną kartę, ryzykując przy nagłych zmianach toru jazdy, lub wjeżdżając pod łokieć przeciwnika. To była wojna na całego! I kiedy wydawało się, ze Igor Kalab nie pozwoli odebrać sobie zwycięstwa, Jerman i Bittman w ciągu kilku sekund pozbawili go złudzeń, wyprzedzając w ryzykowny sposób. Tu widać, ze doświadczenie i treningi dają wymierne efekty.
Superbike
Niedzielnym creme de la creme są jak zwykle panowie z klasy Superbike i ich dwukołowe monstra. Polacy liczyli na Pawła Szkopka, który, mimo przerwy w startach i sprzętowi sprzed dwóch sezonów, potrafi wygrywać. Czub stawki w tej klasie jest w Alpe Adria cholernie mocny: Filla, jadący na diabelnie mocnym BMW ze wsparciem producenta opon, Andy Meklau – przedstawiać nie trzeba, a gościnnie szeregi Superbike zasilił Gregory Junod, 22-latek ze Szwajcarii (tak, to ten kraj, w którym mają kasę ,ale nie mają toru, za to blisko wszędzie…). Start – petarda w wykonaniu Szkopka i Junoda i doszło do kontaktu w prawym zakręcie szykany. Z trybuny nad boksami widać było, jak Paweł idzie przez żwir strefy bezpieczeństwa, a Gregory ledwie składa się w winkiel, powiało grozą, bo jeden nie odpuścił drugiemu. Tuż za nimi Filla, Meklau i Pellizzon na Aprilii. A za ich plecami banda typów naładowanych adrenaliną. Mogło być nieciekawie, jednak przeszli szykanę i rozpoczęła się rzeź.
Po zmaganiach na Slovakiaring przyszedł czas na tor w Brnie, na którym zawodnicy z WMMP i Alpe Adria zawsze goszczą właśnie w maju. Było szybko, deszczowo, nieprzewidywalnie, ale również pusto i z przygodami.