W miniony weekend – 28 i 29 czerwca na Poznańskim torze odbyła się VI runda Mistrzostw Polski i VII runda Pucharu PZM SuperMoto Motocykli. Nie odbyła się natomiast runda Pucharu Europy i Mistrzostw Polski SuperMoto Quadów – jak podali organizatorzy, powodem było małe zainteresowanie zawodników. Ale skoncentrujmy się na tym, co się działo i kto się stawił.
Większość zawodników pojawiła się już w piątek, a właściwie w nocy z piątku na sobotę. Wcześniej zamówione przyczepy campingowe stały już i czekały na swoich weekendowych lokatorów. Pozostało tylko przeciągnąć je w odpowiednie miejsca, zrzucić „graty” i zacząć integrację z pozostałymi zawodnikami…
Sobota
W sobotni poranek, już od godziny 7.00 rano, na terenie padoku było dość ruchliwie: wszyscy rozkładali namioty, zdejmowali motocykle z przyczep i wyciągali z busów. Czasu nie było zbyt wiele, ponieważ organizatorzy zadbali o to, by zawodnicy mogli odbyć treningi wolne przed treningami klasyfikacyjnymi. Jednak przed wyjazdem na tor konieczny był odbiór techniczny maszyn oraz sprawdzenie odzieży i kasków. Wtedy, niestety, zaczęły się schody. Komisja Techniczna Toru Poznań rygorystycznie podeszła do tematu – poza standardowym sprawdzeniem pojemników zbiorczych na płyny i zabezpieczeń śrub np. spustowych oleju, sprawdzany był poziom głośności motocykli. Do tej pory zawodnicy SuperMoto nigdy nie byli kontrolowani pod tym kątem, ale ze względu na obecne przepisy poznańskiego toru musieli się dostosować. Nie było to jednak łatwe. Jednocylindrowe 450-tki dość znacznie przekraczały przyjęte normy. Na szczęście, jak już wiele razy pokazała historia, „Polak potrafi” (nie będę się rozpisywał o sposobach wyciszania maszyn, bo o tym, co widziałem, można by było napisać książkę).
Treningi
Dość szybko okazało się, że sekcje terenowe są bardzo wymagające. Piasek, koleiny i długie proste zakończone ciasnymi zakrętami nie są optymalne do ścigania się na oponach typu slik. Wiele, na szczęście niegroźnych, acz widowiskowych, upadków na pewno uatrakcyjniło oglądanie treningów zebranym widzom. Wywrotki dla zawodników zakończyły się szczęśliwie, bez większych uszkodzeń ciała i strat w sprzęcie. Asfaltowa część toru – bardzo szeroka i gładka – pozwalała zawodnikom na rozpędzanie swoich motocykli do prędkości, których nie są w stanie osiągać na żadnym innym polskim torze, a to również zaowocowało kilkoma upadkami w zakrętach. Po treningach, które skończyły się dość wcześnie (około 16.00), zawodnicy i ich mechanicy mogli zająć się przygotowaniem motocykli do II treningów klasyfikacyjnych i wyścigów, które zaczynały się w niedzielę o godzinie 9.00.
Niedziela
Od samego rana trwały gorączkowe przygotowania do dnia pełnego wrażeń. Ostatnie poprawki na torze spowodowały, że zawodnicy do ostatniej chwili czekali z decyzją dotyczącą wyboru opon. Wątpliwości pomógł rozstrzygnąć telefon wykonany na oddalone o kilka kilometrów poznańskie lotnisko. „Tajna” informacja brzmiała: „Sliki panowie, sliki, padać nie będzie, a te chmurki zaraz rozwieje”. Panowie z lotniska chyba już przywykli do takich telefonów. W niedzielę dojechało jeszcze kilku zawodników, między innymi Sebastian Rosiak #59, lider klasyfikacji obydwu klas Pucharu. Po drugiej sesji klasyfikacyjnej była godzina przerwy i o 12.00 nastąpiło oficjalne otwarcie zawodów.