15 stycznia w łódzkiej hali Arena odbyły się pierwsze w Polsce zawody typu extreme enduro. Organizatorem był Łódzki Klub Motorowy.
Na początku trzeba pochwalić organizatora za taką inicjatywę. To bardzo dobry sposób na przerwanie zimowego, „martwego” okresu w offroadzie. Ponadto dochód z imprezy zostanie przeznaczony na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Niestety, na tym kończą się pochwały dla organizatora.
Takie imprezy na pewno mają potencjał. Z każdego miejsca na widowni było widać całą trasę. Wystarczyłoby zapewnić ciekawe widowisko, wypromować imprezę i komplet na trybunach gotowy. Trzeba tylko umieć wykorzystać ten potencjał. Być może wpływ na poziom organizacji imprezy miał fakt, że event miał charakter charytatywny. Jednak mimo wszystko było nie najlepiej.
Zawody od strony organizacyjnej przypominały chaos. Po dotarciu na miejsce naszej trzyosobowej ekipy okazało się, że w biurze zawodów nikt nic nie wie na temat akredytacji. Następnie powiedziano nam, że na jedno medium przypadają tylko dwa identyfikatory, więc jeden z nas musiał kupić bilet. 10 zł to żaden wydatek, jednak pewien niesmak pozostał. Ponadto nie przygotowano żadnych list startowych ani programu zawodów. Nie wiadomo było co i kiedy będzie się działo; chociaż z drugiej strony nie wiem, czy harmonogram by się na coś przydał, ponieważ wszystkie treningi i sam start zawodów odbyły się z opóźnieniem, a starty niektórych wyścigów wyglądały na chaotyczne. Brak list startowych praktycznie uniemożliwiał notowanie przebiegu wyścigów w klasach amatorskich. W klasie zawodników z licencją problem był mniejszy, gdyż czołówkę stanowili znani zawodnicy, z nadrukowanymi na plecach nazwiskami.
Drugim dość poważnym mankamentem była słaba wentylacja hali. Gdy w jednej klasie jechało kilka motocykli dwusuwowych, zwłaszcza wcześniej nierozgrzanych, we wnętrzu robiło się siwo. Chyba jedyną próbą wymiany powietrza były otwarte bramy towarowe......wszystkie przeszkody rozstawiono na gładkim betonie. Przyczepność opon crossowych na takiej nawierzchni była minimalna...
Jeśli chodzi o przygotowanie trasy, to też nie ma czego chwalić. Wszystkie przeszkody rozstawiono na gładkim betonie. Przyczepność opon crossowych na takiej nawierzchni była minimalna. Trudność przeszkód dla dobrych zawodników była niewielka, chociaż wielu amatorów męczyło się zaraz na początku. Mimo krótkiej trasy, wyścigi trwały tylko trzy okrążenia, które najlepsi pokonywali w mniej więcej 2 minuty. Piszę „mniej więcej”, gdyż, jak można się spodziewać, nie prowadzono żadnego pomiaru czasu. Stanowiska startowe były wyznaczone workami z piaskiem, a procedura startu polegała na puszczeniu przed zawodnikami gumy rozciągniętej pomiędzy osobami funkcyjnymi.
Między wyścigami organizatorzy przewidzieli sporo atrakcji. Odbyły się pokazy freestyle motocrossu w wykonaniu Piotra „Działa” Potaczało i Damiana Czudaka, a także pokazy taneczne, freestyle footballu, trialu i stuntu. Ci ostatni mieli jednak spore problemy z prezentowaniem swoich umiejętności, gdyż nawierzchnia była tak śliska, że niektórzy nie mogli zrobić nawet wheelie.
Na szczęście, zawodnicy zapewnili sporo emocji. Wiele wyścigów miało dramatyczny przebieg. Jeden błąd mógł spowodować bardzo duże straty czasowe, więc nikt nie był pewien zajmowanej pozycji, dopóki nie zjawił się na mecie. Co ciekawe, wyścigi zawodników z licencją były najmniej ciekawe. Zdecydowana większość z nich spokojnie radziła sobie z przeszkodami i tylko czasami zdarzały się błędy czy bezpośrednie walki o pozycję.
Najciekawsze widowisko zagwarantowali amatorzy. Mniejsze umiejętności i brak opanowania przy forsowaniu przeszkód często kończyły się efektownymi upadkami. A wola walki niektórych zawodników tej kategorii budziła prawdziwy podziw. Co prawda, jeden z nich, prawdopodobnie na skutek zmęczenia, zaatakował z motocyklem stanowisko dziennikarskie, przejeżdżając naszemu operatorowi kamery po nogach. Na szczęście, nic poważnego się nie stało.
Ogólnie poziom sportowy był na średnim poziomie. Było kilku dobrych zawodników, jednak grupy, w jakich startowali, były, według mnie, zbyt małe. Myślę, że gdyby zawodnicy zajęli całą trasę, walka byłaby bardziej zaciekła, a widowisko ciekawsze.
Podsumowując, bardzo dobrze, że taka impreza się odbyła. Dobra inicjatywa, szczytny cel, jednak organizacja mizerna. Można jednak nieco przymknąć na to oko, biorąc pod uwagę charytatywny charakter imprezy oraz fakt, że nikt wcześniej w Polsce nie zorganizował takiego eventu.
Wyniki zawodów.
Polecam również artykuł z x-crossa na temat zawodów z Atlas Areny....Oni mogli inaczej ???
Ale nikt mnie nie przekona, że forma jaką zaprezentował dziennikarz nie mogła być inna ....
No proszę nie pisać, że biję jakąś pianę bo tak nie jest, jedynie prowadzę dyskusję ...
Na szczęście istnieje wolność słowa, do której i ja i wy mamy prawo
Bijecie pianę że ktoś Wam słusznie i konstruktywnie skrytykował imprezę, a zapomnieliście o tym, że motogen i inne portale PISZĄ O WAS, bo inaczej nikt by nie napisał. I piszą ZA DARMO, nagłaśniając imprezę i NIKT im za to NIE PŁACI. A utrzymanie takiego portalu to kilkanaście-kilkadziesią tysięcy złotych MIESIĘCZNIE, czyli pewnie tyle co cały budżet Waszej imprezy. Wiem co piszę, bo prowadziłem kiedyś portal ale z innej branży.
Ogarnijcie się, schylcie czoło bo ci kolesie wiedzą co piszą, widzieli chyba więcej imprez moto niż Wy, zarówno w PL i za granicą...
Zauważę tylko jeszcze jedną rzecz, i Ty i ja zdajemy sobie sprawę z tego, że impreza była niedociągnięta. Ty to zamiatasz pod dywan, a ja to publikuję. A Damian zaś pisze:
"Podsumowując, bardzo dobrze, że taka impreza się odbyła. Dobra inicjatywa, szczytny cel, jednak organizacja mizerna. Można jednak nieco przymknąć na to oko, biorąc pod uwagę charytatywny charakter imprezy oraz fakt, że nikt wcześniej w Polsce nie zorganizował takiego eventu."
Co do oceny portalu. Oceniajcie. Zawsze Was do tego zachęcaliśmy i zachęcać będziemy. Na tej podstawie będziemy tworzyć coraz lepszy content.
Jeśli też bywasz na takich imprezach to zdajesz sobie sprawę jak są Polskie Realia i możliwości sponsorskie .......
Porównanie imprezy w Atlas Arenie do MASTERS OF DIRT to jak porównanie występów polskiego FMX na "festynach" i dożynkach parafialnych do imprez finałów RED BULL Xfighters.
MOTOGEN to super portal i na szczęście dzięki "WAM" polski MX i FMX kwitnie i rozpływa się w kasie polskiego sponsoringu.......
Będzie super jak następnym razem pokarzecie gest i jakiemuś klubikowi z Polski, który próbuje coś zrobić i organizuje imprezy dokładając do nich dacię kasę na organizację imprezy.......pamiętając oczywiście aby miała wymiar przynajmniej imprez AMA
Tam była organizacja jak trzeba i wszystko poukładane jak w szwajcarskim zegarku do najmniejszego nawet szczegółu...
Poza tym przestańcie sie podniecać i kryć za szczytnym celem,Każdy kto był wie jak było.Dla jednego idealnie a dla drugiego zupełnie inaczej.Każdy ma prawo do swojego zdania.KONIEC KROPKA!
Pokaż mi organizatora w POLSCE, który tak podchodzi do zawodników, mam wrażenie, że dla WAS liczy się bardziej wygoda dziennikarza, niż zawodnik i widzowie.
co do kupy, to właśnie postawiliście wielkiego kloca na wszystkich zawodników, bo niestety (mam takie nieodparte wrażenie), że tylko Wy się źle bawiliście.
Tak w formie wyjaśnienia, nie byłem organizatorem !!!
W przeciwieństwie do waszego zacnego partalu, postanowiłem podwinąć rękawy i pomóc organizatorowi aby impreza się udała, wy natomiast postawiliście kloca, który nikomu nie przeszkadza ale pozostawia mocny niesmak!
Sporo ludzi wyszło zadowolonych, kasa poszła na szczytny cel, fajnie, że się dzieje, organizator dał dupy, poprawcie to i zróbcie replay za rok. Tyle.
Ps.Poza tym ja nie komentuję żadnych relacji ...
Jak organizator chce pisać że deszcz pada kiedy ktos mu pluje na łeb to jego sprawa....
Relacja jest napisana w jotę ze stanem faktycznym i koniec kropka!
Ps.Tylko wola walki zawodników uratowały tą imprezę,biuro zawodów-porażka.Baba nie wiedziała po co tam w ogóle siedzi..
Np tak jak zrobiła to wyborcza, czyli wspomniała o brakach ale cały artykuł koncentrował się na aspekcie sportowym oraz intencji organizatorów.
Niestety Wy zrobiliście odwrotnie, trochę o sporcie reszta to SYF.
Jaki jest poziom świadomości społecznej odnośni sportów motorowych, każdy chyba wie....dawcy organów
Ktoś coś robi, aby przybliżyć dyscyplinę zjadaczowi chleba oraz aby zapewnić show i super zabawę, niestety SWOIM ARTYKUŁEM oddaliliście potencjalnych sponsorów i odebraliście nam w pewnym sensie kasę na zorganizowanie następnej.
KTO POSTĄPIŁ GORZEJ MY robiąc coś w temacie sportu, czy WY opisując błędy zamiast rywalizacji.
Jeśli myślicie, że się rozpływamy w zachwytach nad sobą, to muszę powiedzieć, że tego samego dnia były omówione wpadki, niedociągnięcia!!!
Najlepszy jest Mr.Coock, który udaje wielkiego dziennikarza z jeszcze większej gazety. Poziom tego co napisałeś, szczególnie KRZYCZENIE pokazuje, że brak ci poziomu.
Pozdrawiam autora
Proszę się nie pogrąża, nie podobało się wam...wielu jednak było bardzo zadowolonych, szkoda, że nie napisaliście o tym fakcie !!!
Proszę pamiętać , że to nie był endurocross !!!
1. Mitologia to dobre określenie, powiedz to architektowi który zaprojektował wieże Eiffla. Też był debiutantem. Poza tym z chaosu wyłoniła się para bogów a nie dwóch leszczy.
2. Akredytacja była ustalana znacznie wcześniej, nikt poważny nie robi tego w dniu zawodów. Chcieliśmy dobrze a wyszło jak zwykle.
3. Argument z którym się nie da polemizować. Zresztą napisane zostało, że to nie jest wielka kwota ale nie o to idzie. Albo płacą wszyscy łącznie z prasą albo nie. Zasady były jasne.
4. Kolejny świetny argument a fakt jest faktem. Pewne standardy nie zostały dotrzymane.
5. Argument tyleż sensowny co zabawny.
6. Patrz punkt wyżej, dodam, że na płocie było napisane dupa i mu drzazga weszła. Tyle gwoli zatwierdzana w naszym kraju. Śmierdziało i ciężko się oddychało. Proponuję pojechać na halowe zawody FMX i przekonać się, że się da jak się chce.
7. Komentarz z którym nie da się polemizować.
8. Proponuję obejrzeć trasy w na innych halowych zawodach enduro. Wyglądają z goła inaczej i mimo betonu, wcale nie jest ślisko! Patrzcie państwo, cuda.
9. W przypadku gdyby zawodnicy wjechali równocześnie można to ocenić na oko, tak oldschoolowo, jak w przypadku maszyny startowej z gumki do majtek. Śmiech na sali. Swoją drogą wg. jakiego kryterium były ustalane miejsca startowe? Wieku? Grubości bieżnika, długości siurka?
10. Tu zadziałało a było równie komiczne.
11. Myślę, że na stuncie trzeba się odrobinę znać żeby się wypowiadać.
12. Temat równie przemyślany co cała impreza.
13. Motocykl gwizda tylko motocyklista p.....
14. Bez komentarza.
Pisz to jak chcesz ale pojedź kiedyś na dobrze zorganizowaną imprezę. Polecam, Źanet Kaleta.
Reszty wywodu nie chce mi się komentować...bo bardziej mi się chce z nich śmiać,i z Ciebie...:))))