Oczywiście, pojawia się pytanie, czy w moim przypadku, po oblataniu większości dostępnych na rynku motocykli, pościeraniu sliderów podczas redakcyjnych testów „dużych” sportów i sprawdzeniu, czy Hayabusa rzeczywiście jedzie 300 km/h, zabawa w ściganie się na takiej zabaweczce ma jakikolwiek sens. Kluczowe dla odpowiedzi jest jednak właśnie słowo „zabawa”. Przygotowywanie pojazdu, treningi, próby urwania kolejnych sekund na okrążeniu i sama adrenalina przed zapaleniem się „zielonego” na starcie z pewnością dostarczą mi sporo zabawy i będą odskocznią od nudnego poruszania się po publicznych drogach. Innymi słowy mówiąc, cokolwiek by się nie wydarzyło, mam po prostu zamiar dobrze się bawić. Będzie to też doskonały sprawdzian, czy za rok inwestować w większy sprzęt i przejść do innej klasy.
Tym oto sposobem w moim garażu stanęła Honda CBR 125R z 2007 roku. Zaletą pucharu markowego jest to, że nie musisz pakować mnóstwa kasy w motocykl, bo lista zmian – według regulaminu – jest bardzo ograniczona. Można zatem wystartować każdym egzemplarzem CBR 125 i mieć realne szanse na zwycięstwo – tu liczą się Twoje umiejętności, nie motocykl, na którym siedzisz.
Do pełni szczęścia, oprócz pojazdu, brakowało tylko kitu wyścigowego, w skład którego wchodzi:
- komplet owiewek DRO-DAR,
- wyścigowa szyba,
- stelaż owiewki,
- jeden komplet opon Pirelli MT 75,
- układ napędowy AFAM (łańcuch + zębatki),
- klocki hamulcowe Carbone Lorraine SBK5,
- przewód hamulcowy w oplocie marki Goodridge,
- litr oleju silnikowego Castrol GPS 4T.
Można, oczywiście jeszcze pójść do salonu i zamówić nowy, gotowy pojazd, przygotowany do wyścigów, który co ciekawe, wraz z kitem jest tańszy niż bez niego.
Cyklem artykułów, które będą pojawiały się w trakcie tego sezonu, mam zamiar zaprezentować Wam wszelkie wydatki, opowiedzieć o startach, pokazać wyścigi od kuchni oraz – mam nadzieję – namówić do wspólnego udziału w zawodach.
Motocykl i kit wyścigowy już czekają w garażu, a I runda w Modlinie tuż tuż. Dlatego w następnym odcinku odwiedzimy salon Hondy Motorista, gdzie pokażę, jak wyglądały prace podczas przygotowywania CBR-ki do startów.
Dotychczasowe koszty przedstawiają się następująco:
- używana Honda CBR 125R – 6400 zł,
- kit wyścigowy CBR 125 Cup – 4000 zł.
Pamiętajcie jeszcze o kosztach transportu, przerejestrowania i ubezpieczenia pojazdu. Jest to bardzo zróżnicowana kwota, bo być może już posiadacie małą CBR, a może zdecydujecie się na nową sztukę z salonu lub też kupicie sprowadzoną i postanowicie jej nie rejestrować. Wspominam tylko o tym, bo może być to dodatkowy kilkusetzłotowy koszt, o którym warto wiedzieć.
Po więcej informacji odsyłam na stronę www.racing.honda.pl.
Trzymajcie za mnie kciuki :)
Jeżeli problemem nie jest kwestia finansowa tylko Twoje bezpieczeństwo, to polecam tego newsa:
http://www.motogen.pl/aktualnosci/zeswiata/australijska-kampania-na-rzecz-poprawy-bezpieczenstwa-droga-to-nie-miejsce-na-wyscig,art249.html
Jazda po torze, zwłaszcza w wolnej klasie jaką jest CBR 125 Cup jest moim zdaniem dużo bardziej bezpieczna, niż poruszanie się po drogach publicznych, nawet skuterem 50ccm.