Odmłodzona Yamaha oferuje wysoki komfort podróżowania z wzorową trakcją, doskonałe przyspieszenia i wysoką prędkość maksymalną przy niskim apetycie na paliwo...
Nawet królowa czasem musi się trochę zmienić, więc i Majesty 400 poddała się lekkiej metamorfozie.
Majesty od samego początku swego powstania dzierży berło królowej wśród skuterów Yamahy. Nie przeszkadza jej bycie wolniejszą i sporo tańszą od T-Maxa. Arystokratyczny blichtr nie na tym przecież polega. Wrodzona elegancja i szyk YP400 stawiają ją pośród najładniejszych mega kanap z płozami. Jednak jednośladowa królowa nie może się starzeć. Ciągle musi być na czasie. Pierwsze niewielkie zmiany kosmetyczne poczyniono dwa lata temu. Dotyczyły one głównie drobnych elementów stylizacyjnych oraz dostosowania pojazdu do obowiązujących wówczas norm ekologicznych. To, co poczyniono w modelu na rok 2009, to w zasadzie gruntowna zmiana nadwozia, poprawa osiągów oraz lepsza praca zawieszenia. Za zmianami technicznymi poszła w parze zmiana ceny pojazdu. Oczywiście, jest ona tłumaczona kryzysem, zmianą kursu walut... Zresztą inni importerzy również zrobili podobny manewr, więc nie powinniśmy narzekać. Był czas, aby przywyknąć.
Oglądamy jej wysokość Majesty na pierwszy rzut oka wygląda podobnie jak do tej pory. Jednak tylko podobnie. Skuter sprawia wrażenie lżejszego, jest mniej przysadzisty w porównaniu do wersji z lat ubiegłych. Elegancji dodaje brak wszelkiego rodzaju kapiących chromem błyskotek czy też przezroczystych kloszy lamp ciągnących się wzdłuż skutera. Czy ktoś widział rollsa kapiącego chromem i opasanego szklanymi kloszami lamp? Nie, bo zajeżdżałby nowobogacką tandetą, a gusta należy kształtować i nie ulegać byle jakiej modzie. Oczywiście, takie podejście może być uważane za snobizm, ale to już temat do rozważań dla innych specjalistów.
Powróćmy jednak do tematu elegancji arystokratki spod znaku trzech skrzyżowanych kamertonów. Na nadwoziu skutera pojawiły się wzdłużne przetłoczenia, sprawiające wrażenie, że skuter jest lżejszy i smuklejszy. Małe logo Yamahy znajdziemy jedynie nad wlotem powietrza pod szybę oraz na kierownicy. Napis Majesty, już bez podanej pojemności skokowej, zamontowano z boku na tylnej części karoserii, podobnie jak w poprzednim modelu. Stojąc przed „Majką”, zastanawiałem się, co też przypomina obecny reflektor. Miałem skojarzenie, że to liść geranium lub podobne zielsko, można jednak przyrównać go też do jakiegoś kwiatu. Czego by to nie przypominało, reflektor jest ładny. Znajdujący się nad nim wlot powietrza, niwelujący turbulencje za szybą, jest większy, co poprawiło urodę przedniej czaszy skutera. Kierunkowskazy zmniejszono, dzięki czemu są bardziej dyskretne. Z tyłu pojazdu również nastąpiła zmiana; pojawiła się innego kształtu lampa zespolona z diodami LED. Nad nią umieszczono dyskretny napis „Yamaha”.
Widok zza kierownicy
Siedziałem sobie wygodnie i oglądałem co też zmieniono w zegarach i na kierownicy. Zasadniczo wskaźniki pozostały na swoich miejscach i nadal są wzorem pod względem czytelności. Zmieniono natomiast ich oprawę i przyległe elementy plastikowe. Cóż zrobić, obecnie produkuje się pojazdy plastikowe i nic na to nie poradzimy. Co do wskaźników, to już objaśniam co widać. Po lewej stronie jest prędkościomierz, a po prawej obrotomierz. Między nimi znajduje się wielofunkcyjny wyświetlacz pokazujący temperaturę cieczy chłodzącej, poziom paliwa w zbiorniku, przebieg całkowity i dwa dzienne oraz aktualny czas lub temperaturę otoczenia. Nie da się odczytywać jednocześnie temperatury i godziny, więc jedną z tych opcji trzeba wybrać przed jazdą. W trakcie jazdy zmiana ustawienia jest utrudniona lokalizacją przycisku.
Honda Innova 125, następczyni kultowej Hondy Cub, nie wygląda na herosa dróg, a raczej na prosty, lekki motorowerek. To jednak tylko pozory. Najbardziej popularny na świecie model Hondy...