SYM GTS 250i sprawdził się i jako skuter przystosowany do poruszania się w ruchu miejskim, i jako pojazd do średniej turystyki, oferujący duże możliwości załadunkowe...
Tak jak w samochodach, również w przypadku jednośladów mamy podział na klasy. Podobnie głównym czynnikiem jest cena pojazdu i jego wyposażenie. W przypadku SYM-a GTS 250i występuje jednak pewna trudność w zakwalifikowaniu jednośladu do odpowiedniej grupy.
Może lepiej by było w ogóle go nie kwalifikować i nie będzie wówczas problemu. Jednak pokuszę się o wetknięcie go do jakieś szufladki i zobaczymy do jakich wniosków to doprowadzi. Nadmienię, że skuter pochodzi z markowej fabryki z Tajwanu, będącej bezpośrednim konkurentem Kymco. Model GTS znany jest również jako Joy max. Ze względu na gabaryty, pojemność skokową silnika i cenę można go spokojnie zaliczyć do maxiskuterów klasy średniej. Ostatni atrybut, czyli cena, jest niższy niż u konkurencji japońskiej lub europejskiej, jednak nie wynika to z gorszej jakości pojazdu, lecz z niższych kosztów produkcji.
Może by go obejrzeć?
Rewolucji w wyglądzie na pierwszy rzut oka nie widać. SYM GTS 250i jest typowym maxiskuterem na małych, trzynastocalowych kołach. Dwukolorowa przednia bryła skutera jest mocno rozbudowana, zaś na jej górze mamy zamontowaną szybę chroniącą skuterzystę przed wiatrem lub deszczem. Kolory to matowa czerń połączona z grafitem nadwozia.
Po bokach szyby, na długich wysięgnikach zamontowano lusterka. Poniżej mamy podwójny reflektor o pionowo ustawionych źródłach światła. Górny reflektor to światło mijania, zaś dolny daje światło drogowe. Widoczna obwódka z diodami LED wokół dolnego reflektora stanowi światło pozycyjne. Po bokach czaszy znajdują się kierunkowskazy i światła przeciwmgielne. Nie, nic mi się nie pomyliło. SYM GTS jest jedynym skuterem markowym mającym seryjnie montowane takie udogodnienie, podwyższające bezpieczeństwo jazdy.
Z drugiej strony szyby znajduje się centrum dowodzenia skuterzysty. Zestaw zegarów jest ładny oraz logicznie i przejrzyście rozplanowany. Lewy wskaźnik to prędkościomierz, prawy to obrotomierz, zaś centralnie umieszczono wyświetlacz, na którym można odczytać informacje o stanie paliwa, temperaturze silnika, przebiegu dziennym i całkowitym pojazdu oraz aktualny czas. Nad wyświetlaczem znajdziemy potrzebne kontrolki, oprócz tych dotyczących kierunkowskazów. Te zostały umieszczone na skrajnych bokach zestawu wskaźników. Niestety, ale nie wszystko jest tu w porządku. Wartości liczbowe na prędkościomierzu i obrotomierzu są opisane zbyt małą czcionką, co powoduje słabą ich czytelność podczas jazdy. Najdotkliwiej jest to odczuwalne podczas jazdy nocą. Natomiast do obsługi przełączników na kierownicy nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Wszystko jest bardzo intuicyjne i na swoim miejscu. Jedyną różnicę od standardowego zestawu przełączników stanowi dodatkowy żółty klawisz, umieszczony pod klaksonem. Służy on do elektrycznego otwierania schowka pod kanapą przy włączonej stacyjce. Można go też otworzyć tradycyjną metodą, czyli kluczykiem z boku skutera.
Jak przystało na Maxiskuter, GTS250i również ma wiele schowków, będących w zasięgu ręki kierowcy skutera. Pierwszy, na drobiazgi, znajduje się po prawej stronie kokpitu. Drugi, zamykany kluczykiem, jest na wysokości kolan kierowcy. Trzeci zaś znajdziemy w przekroku. W tym ostatnim schowamy niewiele rzeczy, ale dobrze, że jest. Natomiast do tego osłoniętego pokaźną klapą na początku wydaje nam się, że powinniśmy zmieścić dużo podręcznego, drobnego bagażu. Jednak po jego otwarciu okazuje się, że do dyspozycji mamy zaledwie jego prawą stronę, gdyż po lewej znajduje się akumulator.
Jest stylowa, elegancka, dobrze się prowadzi, a na dodatek można o niej powiedzieć coś, co nie przystoi kobiecie z gracją – jest szybka i zadowoli niemal każdego... Chwila, czy ja się...