OCENA REDAKCJI
7.4
SYM Citycom 300i stanowi...
SYM Citycom 300i stanowi doskonały przykład lekkiego miejskiego skutera, który ponadto nadaje się do turystyki...
Miłośnicy skuterów przy zakupie jednośladu mają zazwyczaj dylemat, czy zainwestować w niewielki skuter do jazdy po mieście, czy też zdecydować się na duży, turystyczny maxiskuter, który nadaje się do podróży, ale w korkach sprawdza się średnio.
Prezentowany roller pochodzi z tajwańskiej fabryki SYM. W Polsce firma jest mniej znana, ale w Unii Europejskiej roller ten traktowany jest jako markowy skuter z trochę niższej półki cenowej. Nie oznacza to, oczywiście, gorszej jakości. Citycom 300i to stosunkowo duży i silny maxiskuter na sporych kołach. Pozornie może się wydawać, że nie jest odpowiedni do jazdy miejskiej; przecież w mieście sprawdzają się raczej pojazdy niewielkie, lekkie i zwinne. Natomiast w nazwie mamy słowo „city”, które sugeruje nam, że w mieście również powinien dać sobie radę. Przyjrzyjmy mu się więc dokładnie.
Citycom 300i na pewno nie jest typowym maxiskuterem o niskiej przysadzistej sylwetce kanapowca na małych kołach. Dzięki dużej średnicy kół wygląd jego nabrał lekkości, chociaż sama konstrukcja jest raczej zwarta. Kanapa znajduje się na wysokości siedzeń spotykanych w motocyklach. Dzięki proporcjom zbliżonym bardziej do motocyklowych odnoszę wrażenie, że SYM jest mniejszy od typowych dużych skuterów. Coś mi jednak nie dawało spokoju z jego wielkością, wiec pojechałem do kolegi dysponującym Yamahą Majesty 400 i postawiliśmy oba skutery obok siebie. Citycom wcale nie jest mniejszy. Jednoślad jest raptem krótszy o dwa centymetry, lecz przy tym sporo wyższy. Zwarta, krępa sylwetka SYM-a dała złudzenie, że nie jest taki duży. Po tym odkryciu miałem jeszcze większe wątpliwości, czy rzeczywiście jest on stworzony do jazdy po mieście, czy może raczej do turystycznych wojaży, a słowo „city” w nazwie stanowi tylko chwyt marketingowy. Na razie jednak powrócę do opisu nowości na naszym rynku, a później przejdę do walki z ulicznymi korkami.
Wygląd i nie tylko
Patrząc na niego z przodu, można go pomylić ze średniej wielkości motocyklem. Podwójny reflektor płynnie przechodzi w kierunkowskazy, zaś owiewka na kierownicy zachodzi na uchwyty, tworząc dla dłoni osłonę przed wiatrem i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Do górnej jej części zamontowano szybę ochronną. Po drugiej stronie owej szyby znajduje się bardzo czytelny zestaw wskaźników. Na środku umieszczono prędkościomierz, po lewej stronie obrotomierz, zaś po prawej wskaźnik temperatury silnika. Poniżej prędkościomierza umiejscowiono. Można na nim odczytać ile jest jeszcze paliwa w baku, aktualny czas oraz przebieg dzienny i całkowity pojazdu. Wskaźnik paliwa został tak zaprojektowany, aby jego wskazania nie były zaskoczeniem dla kierowcy. Otóż chodzi o to, że gdy kończy się benzyna, najpierw ostatnia kreska wskazująca poziom paliwa zaczyna migać, a po przejechaniu kilkunastu kilometrów i jej zgaśnięciu zapala się dioda rezerwy. Mamy więc postępujący system ostrzegania o kończącym się w baku paliwie. Poza tym na kierownicy nic więcej godnego uwagi nie odkryłem. Wszystkie elementy sterowania rozmieszczone zostały zgodnie z zasadami ergonomii i stanowią standardowe wyposażenie każdego skutera.
Poniżej mamy zamykany kluczykiem średniej wielkości schowek. W jego wnętrzu znajduje się gniazdko elektryczne do ładowarki. Jeszcze niżej, tam gdzie rozpoczyna się przednia część przekroku, zamontowano wlew paliwa. Ten element jedynie szpeci skuter, mamy bowiem paskudny, niczym nie przykryty korek. Szkoda, ale w zasadzie wszędzie znajdzie się coś, co niekoniecznie pasuje do całości. Sam przekrok natomiast nie jest tak wysoki, jak w większości maxiskuterów, dzięki czemu wsiadanie jest prostsze. Również kanapa swoim kształtem stanowi ukłon w kierunku komfortu skuterzystów. Jednak, jak przystało na obecną modę amfiteatralną, różnica w wysokościach siedzeń nie jest duża, więc pasażer nie powoduje nadmiernego podniesienia środka ciężkości.