Mały Burgman. No cóż, wielu jest w błędzie tak się o nim wyrażając. Mały może i jest, ale tylko jeśli przyrównać go do jego większych braci. Tak naprawdę ma nam bardzo wiele do zaoferowania. I tu jest wielki. Pokuszę się o stwierdzenie, że swymi osiągami, wygodą czy ilością miejsca na przewożony bagaż potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć. Mimo, że ujrzał światło dzienne bardzo niedawno, to z pewnością ma szansę zadomowić się na dobre w segmencie „małych” maxiskuterów, między innymi dzięki swej wszechstronności. Oczywiście nie zapominajmy, że to sprzęt typowo miejski.
Wygląd
Ciekawy, kontrowersyjny, zadziwiający, dynamiczny, elegancki… Ten zestaw cech, momentami wydających się skrajnymi, jest w stanie „na dzień dobry” opisać pokrótce nowego UH200. Szczerze mówiąc to miałem problemy z jednoznacznym powiedzeniem jak wygląda testowany Burgman 200. Pierwszego wrażenia nie zrobił rewelacyjnego. Dlaczego? Otóż gdy spojrzeć z perspektywy osoby stojącej tuż przed skuterem, jego przód zdaje się przypominać twarz na której rysuje się podstępna mina złośliwej osoby. Gdy jednak oddalimy się tak, by móc objąć wzrokiem cały skuter – zmieniamy zdanie. I tego zdania będę się trzymał. Przód skutera z dużą, pochyloną w dół i zespoloną z kierunkowskazami lampą układającą się w kształt litery „V” nadaje agresywności i dynamizmu. Niemniej jednak mam wrażenie, jakby ktoś uderzył Burka w nosek, aż ten został zakrzywiony ;-). Nad owiewką góruje owalnie zakończona szyba, o której jeszcze później pozwolę sobie wspomnieć. Sylwetka skutera jest bardzo smukła, dużo w niej prostych, dynamicznych i pociągłych linii. Całość sprawia wrażenie lekkości. Tylne lampy posiadają bardzo oryginalny i ostry (szczególnie patrząc od boku) kształt, niewątpliwie nawiązują do starszych braci, chociażby układem świateł. Mimo dużej szerokości skutera w środkowej części siedziska, cały pojazd nie wydaje się gruby i masywny. To taka nietypowa baletnica: dość duża, ale zgrabna. Proporcje Burgmana są zdrowe, 200 nie udaje wielkiego maxiskutera, ale również nie jest zbyt mały. Ot, w sam raz! Zdecydowanie złe wrażenie robi osłona wydechu, wizualnie nie pasuje do niczego. Nielakierowane plastiki są bardzo dobrej jakości, wszystko jest solidne i wzorowo spasowane. Uważne oko dostrzeże brak osłony chłodnicy – chyba oszczędności posunęły się za daleko.
Co ma do zaoferowania?
Zacznę od przestrzeni bagażowej, gdyż jest zaskakująco pokaźna jak na dwusetkę. Pod kierownicą mamy do dyspozycji dwa schowki. Jeden duży i szeroki, zamykany na kluczyk – idealny by pomieścić rękawiczki i inne drobiazgi, niestety - podzielony na pół. Drugi schowek jest tuż przy prawej ręce, otwiera się go poprzez naciśnięcie i przekręcenie klapki na bok. Moim zdaniem jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Sam schowek jest idealny na portfel czy telefon, ale nie zapomnijcie go opróżnić przed zostawieniem skutera na parkingu, gdyż nie jest zamykany na kluczyk. Niech nie zdziwi Was klapka po lewej stronie. To nie schowek. Mieści się tam wlew płynu chłodniczego. Pod kanapą mamy do dyspozycji bardzo szeroką i otwartą przestrzeń o dość specyficznym kształcie. Możliwość przewiezienia dwóch kasków integralnych zaskakuje i jest godna pogratulowania. Wystarczy ułożyć kaski prostopadle do kierunku jazdy. W schowku znajdziemy małą narzędziówkę, ale to nie jedyna rzecz która zmieści się po załadowaniu kasków. Z powodzeniem uda nam się „upchnąć” jeszcze trochę drobiazgów.
Kanapa Burgmana 200 jest moim zdaniem bardzo dobrze wyprofilowana, jednak jest dosyć twarda. Świadczy to głównie o przeznaczeniu skutera do dynamicznej jazdy po mieście, a nie na długich dystansach. Kierowca ma za sobą małe pseudo-opracie, które nie pozwala na przesunięcie jeźdźca do tyłu. Pasażer ma po prostu kawałek miejsca na swoje cztery litery, kanapa nic mu poza tym nie oferuje. Komfort podróżowania to w tym wypadku pojęcie względne, jak już wspomniałem – jest dość twardo i raczej na długie wojaże B200 nie polecam. Plecaczkowi siedzi się nieźle, Suzuki zastosowało bardzo wygodne uchwyty dla pasażera.
Pozdrawiam.