Ponieważ silnik uruchomiony kilka chwil wcześniej i zdążył się trochę rozgrzać, nadszedł czas, by ruszyć w drogę. Wyjechałem na ulicę i dodałem gazu. Oczywiście, moc silnika, wynosząca raptem 34 KM, i masa pojazdu z kierowcą (ponad 300 kg) mogą sprawiać wrażenie, że skuter nie będzie żwawy. Jest jednak inaczej. Nie dość, że nie czuję charakterystycznego dla maxiskuterów pewnego zmulenia na początku przyspieszania, to bardzo ładnie pędzi do przodu. W starej „Majce” owe zadęcie występowało w zakresie prędkości 40–70 km/h. Teraz tego nie ma, skuter przyspiesza równomiernie prawie do 140 km/h. Rzeczywiście dokonano zmian, które wyszły na korzyść dynamice pojazdu w początkowym zakresie prędkości, używanych przede wszystkim w ruchu miejskim. Jednak jazda ta ze wspomnianą prędkością nie jest wskazana ze względu na przepisy i szczupłość portfela. Można się co najwyżej pośmiać z samochodziarzy nie mogących dogonić skutera startującego spod świateł. Nie należy jednak z tym przesadzać, gdyż często niepozorne autko może mieć sporo koni pod maską i przy takim ulicznym wyścigu narobi nam wstydu. Jazda po pustym mieście jest możliwa jedynie nocą, natomiast w dzień jest zawsze sporo samochodów i autobusów, więc zazwyczaj jest ciasno. Podróżowanie w korkach skuterem o takich dużych gabarytach nastręcza więcej problemów, niż w przypadku typowego skuterka miejskiego. Zmiana pasa i przeciskanie się między autami może utrudniać długość skutera, natomiast przejazd wzdłuż stojących samochodów jest ograniczony szerokością kierownicy.
Biorąc pod uwagę duży rozstaw kół, zwrotność Yamahy nie budzi zastrzeżeń. Trzeba również bardzo pochwalić doskonale działające hamulce. Na szczęście, Yamaha nie stosuje kombinowanego układu hamulcowego, czyli lewą dźwignią hamujemy tylko tylne koło, zaś prawą przednie koło. Do uzyskania maksymalnych opóźnień konieczne jest użycie wszystkich palców dłoni. Natomiast w codziennej, nawet dynamicznej jeździe wystarczają dwa palce na dźwigni hamulca. Obsługa ich nie stwarza żadnych problemów; dozowanie siły hamowania jest łatwe i proste, nawet dla początkujących. Skuter to taki pojazd, w którym osiągi są elementem często drugoplanowym, a ważną rolę pełni komfort podróży. Faktem jednak jest, że stan większości naszych dróg nadal potrafi odebrać przyjemność z jazdy. Mimo to wygoda na YP400 jest stosunkowo wysoka. Należy przy tym pamiętać, że Majesty ma małe koła, które lubią zwiedzać wszelkie dziury w jezdni. Na szczęście, zawieszenie zostało tak ustawione, aby jadący mieli uczucie komfortu, zapewniając jednocześnie dobrą trakcję. W zależności od stopnia obciążenia pojazdu lub własnych upodobań, teleskopy tylne posiadają pięciostopniową regulację twardości sprężyn. Regulacja jest łatwa i prosta; wykonać ją może każdy użytkownik zawartym w zestawie narzędzi kluczem hakowym. Po mieście pojeździłem już wystarczająco dużo; skuter w zasadzie się sprawdził. Nie był tak zwinny jak mała pięćdziesiątka, ale odwzajemniał się doskonałą dynamiką i wygodą. Czas sprawdzić, czy równie dobrze jedzie się w trasie.
Rogatki miasta zostały w tyle, a prędkość podróżną można bez problemu osiągnąć na poziomie 140 km/h i jeszcze zostaje trochę zapasu na rollgazie. Mowa, oczywiście, o wskazaniach prędkościomierza, a nie rzeczywistej prędkości sprawdzonej GPS-em. Majesty, niby duża i ciężka, w trasie okazuje się być żwawa i zwinna. Łuki drogi można pokonywać naprawdę bardzo szybko, jedynie trzeba przełamać opór przed dużym pochyleniem w zakręcie. Prowadzenie tego skutera jest bardzo dobre, zupełnie jakbyśmy podróżowali sofą na małych kółkach, a nie motocyklem. Jazda z pasażerem powoduje, że środek ciężkości przesuwa się do góry i ku tyłowi. Należy wówczas w teleskopach tylnych zmienić ustawienia napięcia sprężyny na twardsze. W przeciwnym wypadku podczas szybkiej jazdy po winklach może trochę skuterem bujać. W końcu to pojazd turystyczno-miejski, a nie sportowy, więc ma zapewnić jak największy komfort.
No właśnie, mały czy też duży? Jeszcze kilka lat temu skuter o pojemności 250ccm uznany był by za naprawdę konkretną maszynę". Teraz porównując go do klasy królewskiej, gdzie moc...