Jazda krętymi ulicami pozwala na wykorzystanie walorów podwozia. Przy normalnych prędkościach, tak różnych od parkingowego pełzania, skuter prowadzi się znakomicie. Jadąc w złożeniu, zrobienie korekty toru jazdy nie stanowi problemu. Również wyhamowanie skutera nie jest stresujące. Oczywiście, do pełnego wykorzystania hamulców należy użyć wszystkich palców dłoni; to nie jest przecinak z dwupalcowymi hamulcami, jednak na heble narzekać nie należy. Siłę hamowania można bez problemu dozować, zachowując przy tym pełną kontrolę nad pojazdem. W skuterze jednak nie osiągi są najważniejsze.
Przyszli użytkownicy dużą wagę przykładają do wygody, ochrony przed deszczem, wiatrem i jego funkcjonalnością. Sporej średnicy koła nie posiadają przykrej właściwości zwiedzania wszelkich dziur w jezdni, jak to bywa w przypadku kół o mniejszej średnicy. W tym wypadku jest dokładnie tak, jak w teorii. Jazda jest przyjemna, zaś twardość zawieszenia dobrana w taki sposób, aby komfort nie ucierpiał przy dobrej trakcji pojazdu. Niestety, stan naszych ulic, mimo licznych remontów, nadal pozostawia wiele do życzenia, więc nie należy się dziwić, że może nas czasem wytrząść.
Spróbowałem również jazdy z pasażerem. To, że przyspieszenia trochę spadły, nie powinno dziwić. W końcu silnik ma niewielką pojemność i generuje niespełna 24 Nm. Mimo to temperament skutera pozostał bez zmian i jednoślad nie stał się przeszkodą na drodze.
Z jazdy miejskiej wynikło, że napis „city” na boku pojazdu ma swoje uzasadnienie. Skuter w mieście radzi sobie dobrze i nie znalazłem jego słabych stron. Ruszyłem więc poza miasto.
Wreszcie nie musiałem patrzeć, czy nie ma za mną panów w białych czapkach. Pojechałem szosą w krótką trasę. Prędkość podróżna Citycoma to 110–120 km/h. Może to nie za wiele, ale do jazdy turystycznej wystarczy. Ponadto trzymałem jeszcze pewien zapas potrzebny podczas wyprzedzania. Jazda po drodze szybkiego ruchu była wręcz nudnawa. Koleiny nie robiły ani na skuterze, ani na mnie większego wrażenia, zaś drobne nierówności dobrze pracujące zawieszenie wręcz połykało. Coby trochę urozmaicić sobie jazdę, skręciłem na drogi boczne, bardziej kręte i, co ciekawe, równiejsze. Wirażowanie tym pojazdem daje prawie tyle samo radości, co motocyklem; nie można tylko zacisnąć kolan na zbiorniku. Pewność prowadzenia jest godna pochwały. Podczas szybkiej jazdy przeszkadzał jedynie brak szczeliny pod szybą, niwelującej zjawisko podciśnienia za nią, w efekcie którego pojawiają się turbulencje kasku.
Na zakończenie
SYM Citycom 300i rzeczywiście stanowi doskonały przykład lekkiego miejskiego skutera, który ponadto nadaje się do turystyki, o czym świadczy pojemny schowek pod kanapą oraz bardzo dobra osłona przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi. Świetnie się prowadzi, oczywiście, poza manewrami z prędkościami parkingowymi. Jest stosunkowo szybki, dynamiczny i wygodny. Na zbiorniku paliwa można przejechać około 240 km bez tankowania. Być może cena nie jest zachęcająca, ale wystarczy spojrzeć na cenniki skuterów innych producentów. Z resztą SYM jest w zasadzie skuterem markowym, więc nie ma na co narzekać.