Widoczne na zdjęciach osłony w czasie jazdy miejskiej w deszczu są bardziej ozdobą niż rzeczywistą ochroną. Dopiero jadąc szybko, trochę odchylają strugę powietrza. W końcu jest to motocykl miejski, a nie skuter, więc nie można tego uznać za wadę.
Będąc ciekawym jak motocykl będzie się prowadził z pasażerem, zabrałem na przejażdżkę ochotnika zainteresowanego tym „wynalazkiem”, jak to on subtelnie ujął. Przejechaliśmy praktycznie całe miasto. Po drodze wytłumaczyłem mu, że w zasadzie siedzi na historii Hondy. Gdy dotarliśmy na miejsce, zapytałem jedynie czy było mu wygodnie. Powiedział, że było komfortowo i przestronnie. Był zdziwiony poręcznością i dynamiką małego pojazdu, a ja zadowolony, że w dwie osoby Innova prowadzi się równie dobrze jak przy jeździe solo.
Najciekawiej jednak wygląda spalanie. Przy bardzo ostrej jeździe z gazem praktycznie otwartym do oporu spalanie nie chciało przekroczyć 2,4 l/100 km. Podczas jazdy dynamicznej, ale bez piłowania silnika spalanie spadło do około 2 l. Oczywiście, nie byłbym sobą, gdybym nie pojechał w krótką trasę. Jadąc z prędkością 70-80 km/h, spalanie wyniosło wówczas około 1,6–1,8 l/100 km. Podróżując spokojnie, nie istnieje problem zbyt małego zbiornika; paliwa wystarcza nawet na 200 km. Jednak nie ma się co oszukiwać; jeżdżąc po mieście, wolałbym mieć w baku o jeden litr więcej. Takie niskie spalanie jest zasługą udanej i modernizowanej przez lata konstrukcji silnika, zastosowanemu wtryskowi paliwa oraz małym oporom toczenia wąskich opon.
Wady, niestety, ma
Otóż Honda Innova 125 jako pojazd miejski powinna posiadać możliwość przymocowania nesesera dla urzędnika lub plecaka dla ucznia czy studenta. Tu, niestety, jest kompletny brak jakiegokolwiek bagażnika. Szkoda, gdyż mały druciany bagażnik byłby bardzo pomocny. Najlepiej jeden na przekroku i drugi za kanapą. Przecież nikt nie będzie z Innovy robił woła roboczego i traktował jej tak, jak to można obejrzeć w Internecie na zdjęciach z krajów azjatyckich. Tam Cub i jego pochodne są jak samochód dostawczy, na którym zmieści się cała rodzina i połowa dobytku.
Za drugą wadę można uznać cenę. Prawie 10 000 zł za tak niepoważnie wyglądający motocykl może wydać się zbyt wygórowaną kwotą. Jednak jest to prawdziwy motocykl, bardzo trwały i niezwykle ekonomiczny i, tak prawdę powiedziawszy, wart tej ceny; to raczej my za mało zarabiamy.
Na zakończenie: dla kogo i czy wart zainteresowania
Na pewno nie polecam go osobom traktującym swój motocykl jako pojazd podnoszący prestiż. Innova ANF 125i jest przeznaczona dla osób potrzebujących pojazdu taniego w codziennej eksploatacji i nie wymagającego drogiego serwisu. Miłośnicy poziomych silników Hondy wywodzących się z Cuba, Daxa czy Monkey’a będą zapewne pierwszymi chętnymi do jej posiadania. Ponieważ pojemność skokowa nie przekracza 125 ccm, a moc 15 KM, do prowadzenia wystarcza prawo jazdy kategorii A1. Osoby, które z taką pewną nieśmiałością się nią przejechały, schodziły z siedzenia zachwycone lub zaskoczone jak to fajnie się tym czymś podróżuje. Kilka z nich nawet stwierdziło, że nie wie o co chodzi, ale w Innovie jest coś, co przyciąga i chce się ciągle jeździć. Ja też tak miałem w dawnych czasach, tzw. Komuny, gdy kolega dał mi się przejechać Daxem, mającym podobny silnik. I tak zostało mi do dzisiaj. Nic nie poradzę na to, że je polubiłem.