OCENA UŻYTKOWNIKÓW
Yamaha X-Max 250kliknij i przesuń wskaźnik
Jazda we dwoje jest równie przyjemna co solo. No chyba, że z tyłu wpakuje się ktoś z redakcji :) Trudno zauważyć szczególny spadek dynamiki, skuter z dodatkowym obciążeniem nadal prowadzi się wyśmienicie. Przez cały czas trwania testu nie słyszałem z tyłu żadnego głosu protestu przed dalszą jazdą, a to oznacza, że komfort też jest niczego sobie.
Zaglądam pod kanapę i już widzę ten szeroki uśmiech mojej pasażerki. Powiedziała, że spokojnie zapakuje tam swoje rzeczy na 3 dni. Inaczej rzecz ujmując w moim przypadku mogę wyjechać na dobre dwa tygodnie i nie martwić się o miejsce na bagaż. Do środka bez problemu wchodzą dwa kaski integralne i zostaje jeszcze sporo miejsca. Podręczne rzeczy typu portfel, komórka i mapa znajdą swoje miejsce w zamykanym na kluczyk, przednim schowku.
Jedziemy w świat
Skoro kanapa jest wygodna, miejsca dużo, schowki przepastne to czas wypróbować jak to wszystko ze sobą współgra podczas dłuższych wyjazdów. Tu dają o sobie znać miejskie geny X-maxa, niewielka szyba średnio sprawdza się podczas szybszej jazdy. Być może wielu z Was właśnie w tym momencie parsknęło śmiechem, co ma wspólnego 250ccm i szybka jazda ? W przypadku tego skutera bardzo dużo.
Dłuższy kawałek prostej i już bez problemu na liczniku widzimy ponad 140 km/h! Nieźle jak na średniaka. Podczas jazdy towarzyszą nam odczuwalne wibracje jednocylindrowego silnika, jednak nigdy nie osiągają poziomu, który przeszkadzałby w jeździe. Przez wspomnianą niską szybę ochrona przed deszczem i robalami jest zaledwie zadowalająca, jednak powstałe z odpowiedniego wyprofilowania owiewki ochraniacze dłoni to strzał w dziesiątkę ! Zdecydowanie podnosi to komfort podróży, zwłaszcza podczas chłodnych, porannych przejazdów. Podsumowując dłuższe wypady za miasto zdecydowanie tak, długodystansowa turystyka to już raczej nie jego rewiry.
X-max by night
Niby sprawa niewymagająca dłuższego opisu, a jednak postanowiłem przeznaczyć na to oddzielny akapit - jazda oraz sam wygląd skutera nocą.
Gdy tylko słońce zajdzie za horyzont Yamaha przeistacza się niczym stwór w coś zupełnie innego. Prezencja staje się elegancka i jednocześnie tajemnicza. Wcześniej testując pojazdy nie zwracałem na ten aspekt większej uwagi. Widok X-maxa błyszczącego w świetle miejskich latarni zwrócił moją uwagę, bo jest naprawdę niezwykły. Teraz siedząc na miejscu kierowcy ważne są tylko dwie sprawy: śliczne podświetlenie wskaźników i doskonały widok oświetlanej reflektorami drogi. Nocna jazda Maksiem to odkrywanie wszystkiego na nowo w zupełnie innym wymiarze - polecam.
Luźne przemyślenia
Zamiast akapitu "dla kogo ten skuter" kilka spostrzeżeń.
Przez tydzień jazdy Maksiem doskonale się bawiłem. Przyzwyczajony do pojazdów z kilkukrotnie większą ilością kucy podchodziłem do tego modelu Yamahy jak do zabaweczki. Myliłem się i to bardzo. Zaskoczyła mnie dynamika, poręczność i funkcjonalność. Wszyscy ludzie, którzy nie oczekują kosmicznych osiągów i prezencji mastodonta będą zachwyceni. Mamy tu wszelkie zalety pojazdu jednośladowego, którym bezstresowo pomykamy ulicami miasta. Kilka wad jak słabo widoczne kontrolki, zwłaszcza w słoneczne dni czy denerwujący sygnał przypominający o działających migaczach to nic takiego. Tym bardziej, gdyż X-max właściwie nie ma godnych konkurentów w swojej klasie.
Kazdy predkosciomierz przekłamuje na "niekorzyść" kierowcy. Po przekroczeniu 100km/h odchylenie rzędu 10% to nic dziwnego. I dotyczy to zarówno skuterów, jak i motocykli, czy samochodów.
14-08-2011 19:51
~kostek
mam wersje 2011 i jest super, jestem bardzo zadowolony jedyne do czego mam zastrzeżenia to zbyt twarde zawieszenie ale za to w zakręty można się kłaść dosłownie na maksa
10-05-2010 22:54
~Hinek
No - żarty - 140 km/h ;) ja Piaggio X& 250 ccm też dokręciłem na autostradzie do "140 km" - tyle że gps pokazywał faktyczne 125 - i tak to jest ze skuterowymi prędkościomierzami ;)
Z pozoru prosty pojazd z rurek, skręcony śrubami, nic fajnego pomyślicie... Jednym się spodoba, drudzy powiedzą, że to dziwoląg. Ale ten "Hummer na dwóch kołach" ma coś jeszcze,...