Pod kanapą znajduje się, jak zwykle w skuterach, pojemny schowek na kask i wiele drobiazgów w stylu gogle, rękawiczki etc. Miłe to, gdyż w skuterach toczących się na dużych kołach schowki podkanapowe zazwyczaj są płytkie. Oczywiście, jak w każdym dużym SYM-ie, w kufrze zainstalowano żółty wyłącznik instalacji elektrycznej, stanowiący dodatkowe zabezpieczenie przed złodziejami.
Pasażer swoje stopy opiera na składanych podnóżkach typu motocyklowego, ręce natomiast może wesprzeć na uchwytach znajdujących się po bokach kanapy.
Układ jezdny, napędowy itd.
Citycom 300i wyposażono w koła o średnicy godnej motocykla, czyli 16 cali. Średnica taka gwarantuje sporą odporność na wpadanie we wszelkie wyrwy i nierówności w jezdni. Przednie koło prowadzi typowy widelec teleskopowy, zaś tylne wahacz wleczony wyposażony w dwa elementy resorująco-tłumiące. Każde koło jest hamowane hydraulicznym hamulcem tarczowym o średnicy 260 mm. Przewody hamulcowe posiadają oplot stalowy. Toczyć ma się na czym, hamować również, więc pozostaje silnik.
Skuter napędza czterosuwowy silnik spalinowy chłodzony cieczą i zasilany wtryskiem paliwa. Rzeczywista pojemność skokowa wynosi niespełna 264 ccm. Generuje on 23 KM, co sugeruje, że jednostka nie jest wysilona, a to powinno gwarantować dużą trwałość. Nad przeniesieniem momentu obrotowego z wału korbowego na koło tylne czuwa bezstopniowa automatyczna przekładnia pasowa.
Dość oglądania, czas jechać
Silnik pracując na wolnych obrotach, nie generuje silnych drgań. Są one właściwie ledwie wyczuwalne na kierownicy. Dodałem więc gazu i ruszyłem z parkingu. Pierwsze odczucie było średnie. Odniosłem wrażenie, że przy prędkości manewrowo-parkingowej skuter ma tendencję do pogłębiania zakrętu zwanej również tendencją do walenia się w zakręt. Jednak gdy wyjechałem na ulicę i przyspieszyłem, przypadłość walenia się w zakręt znikła. Wszystko zatem w porządku, bo na parkingu i tak jeździ się powoli i uważnie. Przebijanie się przez miasto przypomina jazdę motocyklem z jedną różnicą – między kolanami ma się pustkę. Duże koła, pozycja jak na średnim motocyklu oraz prowadzenie pojazdu dają właśnie takie wrażenie.
Dynamika skutera jest dosyć wysoka, więc jadąc ulicami, muszę uważać na policjantów z suszarkami lub wideoradary. Od 0 do ponad 110 km/h jednoślad przyspiesza równo, bez zadyszki. Powyżej tej prędkości również jest żwawy, chociaż już trochę mniej. Powinienem jednak trochę utemperować temperament swój i Citycoma, aby nie popaść w konflikt z drogówką.
W korkach ulicznych bez problemu można się nim przeciskać między samochodami; potrzebuje dokładnie tyle miejsca, ile typowy, średni motocykl. Oczywiście, lawirowanie między stojącymi autami w stylu lekkiego skuterka, czyli szybka zmiana pasów nie jest możliwa. Przeszkodę stanowi jego wielkość, długość i, co za tym idzie, mniejsza zwrotność.
Najwięcej radości daje start spod świateł; tu niewiele pojazdów może nam dorównać. Oczywiście, jeśli trafi się szybkie auto z równie szybkim kierowcą, można przegrać. W końcu ulica to nie tor – można odpuścić, bo i tak pucharu za zwycięstwo nie dostaniemy.