OCENA UŻYTKOWNIKÓW
Honda Zoomerkliknij i przesuń wskaźnik
Pomykamy... Skuter waży na sucho 84kg, dzięki temu bardzo dobrze się prowadzi, lekko i pewnie. Jedynie przy ostrych, ciasnych nawrotach (np. w garażu podziemnym) kierownica zachowuje się nerwowo. Jeszcze jedna wada - zbyt szeroko rozstawione ręce i lusterka. W korkach nie zdaje to egzaminu, a gdy musimy ostro skręcić, kolana blokują kierownicę. 10-calowe koła obciągnięte w balonowe opony dobrze radzą sobie z nierównościami, jedynie wbrew pozorom, nie lubią kolein. Zawieszenie jest komfortowe, mimo to nie buja się jak fotel dziadka. Podczas jazdy jest OK, jadąc z maksymalną prędkością mamy jeszcze jakieś... pół manetki gazu... Jadąc z maksymalną prędkością mamy jeszcze jakieś... pół manetki gazu... W tym momencie łezka kręci się w oku Zoomera (swoją drogą, te owadzie oczy widzą w nocy świetnie), dlaczego nie mogę szybciej, choć wyraźnie błagam o brak blokady? Jedzie się wygodnie ale warto zainwestować w opcjonalne oparcie – po dłuższej jeździe kręgosłup miał już dość.
Jest wyjątkowy... Zaparkuj Zoomera i popatrz – uśmiecha się. Nie wiem jakim cudem Japończykom udało się do kilku rurek i silnika tchnąć tyle pozytywnej energii... Szczerze mówiąc, nie myślałem, że taki prosty i z pozoru dziwny skuter potrafi wzbudzać uśmiech na twarzach przechodniów i kierowców samochodów. Coś pięknego, ludzie pytają, zaczepiają – Zoomerek wzbudza sympatię. Mała Honda to chyba najlepszy przyjaciel swego jeźdźca. Jazda nim sprawiała mi niebywałą frajdę, dodawała energii. Ten skuter mimo swych wad, mimo niskiej praktyczności i wysokiej ceny daje nam coś, czego żaden inny nie potrafi zaoferować – swoją sympatię. Pomyślicie, że to głupie, ale ten skuter ma duszę. Do tego jest bardzo stylowym i modnym atrybutem miejskich podróżników. Ubierz się modnie, przejedź przez miasto i zaparkuj gdzieś w centrum - nie opędzisz się od nowych znajomych. Tylko... bądź tak fajny jak on, bo inaczej nic z tego. Trendy, jazzy? Teraz można powiedzieć... Zoomy! :-) Dzień zwrotu Hondy był smutny – cała redakcja, przyjaciele, znajomi byli niepocieszeni, gdyż ten przesympatyczny skuter zawładnął ich emocjami. My go kochamy. A Ty?
Naczelny ma głos Nie mogę, po prostu nie mogę... czego nie mogę? Zapomnieć reakcji jegomościa z całkiem pokaźnym karkiem w szeleszczącym garniturku z solidnym kajdanem na szyi zagadującego do mnie w te oto słowa:
"Aaaalllleee wypas, sam go złożyłeś?" – chwila konsternacji. – "Nie, on tylko tak wygląda. To seryjnie produkowana Honda. Zoomer. Wygląda trochę jak zespawana w garażu, ale to w zasadzie świeżutki powiew techniki w małych skuterkach" – odpowiadam. Tym razem mój rozmówca poczuł się skonsternowany, chwilę się poprzyglądał i mówi: "Tyyyy a ile to jedzie?" – nie chciałem chłopakowi burzyć całego światopoglądu i odparłem – "45 w porywach 50 km/h. Ale możesz tu kupić kit tuningowy i spokojnie go odblokować" – początkowy "banan" na twarzy mojego rozmówcy zniknął – cóż poradzić zmartwił się, ja zresztą też, bo po prostu czuć, że Zoomer ma jeszcze ochotę przesunąć wskazówkę prędkościomierza wyżej, ale inżynierowie Hondy nie dali mu takiej możliwości.
Po chwili dotarło do mnie, że byłem świadkiem wybitnie niecodziennej sytuacji. Oto na stacji benzynowej podchodzi do Ciebie koleś, trzymasz kluczyki od pojazdu, który właśnie tankujesz, a on nie każe Ci go oddawać tylko z podziwem się pyta czy sam zmajstrowałeś to czym przyjechałeś - szok. Idąc dalej tym tropem dochodzę do wniosku, że świat byłby lepszy, gdyby każdy mógł sobie "wystrugać" bądź też kupić Zoomera.
Z pozoru prosty pojazd z rurek, skręcony śrubami, nic fajnego pomyślicie... Jednym się spodoba, drudzy powiedzą, że to dziwoląg. Ale ten "Hummer na dwóch kołach" ma coś jeszcze,...