Do omówienia pozostał jeszcze silnik, a raczej silniczek. Na szczęście, fabryka nie zaszalała jak w przypadku Zoomera i mamy do dyspozycji klasyczny, dwuzaworowy czterosuw chłodzony cieczą. Zasilanie w paliwo zostało powierzone instalacji wtryskowej sterowanej elektronicznie. Dziwna pojemność skokowa silnika wynosi 108 ccm i jest typowa dla kontynentu azjatyckiego. W przeciwieństwie do Azji, w Europie jest rzadko spotykana. Mimo to ma moc 9 KM, dając nadzieję, że w ruchu miejskim nie powinno być problemów.
Osiągi
Trzeba sprawdzić, czy te 9 KM coś dają i czy Honda jest rzeczywiście równie dobra, co ładnie wykończona. Moje pierwsze wrażenie było takie, że skuter ten posiada, delikatnie mówiąc, średnie osiągi. Ale to w końcu tylko 108 ccm i 9 KM. Po chwili dotarło do mnie, że Lead wprowadził mnie w błąd. On nie jest wcale powolny. On jest po prostu bardzo cichy i stąd moje odczucie podczas pierwszej jazdy. Teraz, startując spod świateł, otwieram gaz do oporu i zaskoczeni, niczego nie spodziewający się kierowcy oglądają moje plecy. Rzecz jasna, że do osiągów motocykla sportowego 110-tce daleko, ale prezentowane przez nią przyspieszenie w codziennej jeździe w zupełności wystarcza. Co ciekawe, przyspieszanie przebiega w zasadzie liniowo od 0 do około 75 km/h. Fabryczną prędkość maksymalną 81 km/h osiągam chwilę później. Honda Lead 110 to ewidentnie roller do miasta; w dłuższych trasach jego prędkość maksymalna może okazać się trochę za mała. Natomiast w mieście ten maluch jest bardzo zwrotny i niezwykle dynamiczny. Wszędzie można się nim wcisnąć i w zasadzie w każdym miejscu zaparkować. Jeżdżąc również po ulicach jeszcze niewyremontowanych, ze zdziwieniem stwierdziłem, że skuter, mimo niewielkich kół, prezentuje dosyć wysoki komfort podróżowania. Jadąc z pasażerem jest nadal wygodnie; dynamika spadła w niewielkim stopniu. Największą radochę ma się podczas wyprzedzania; trzeba widzieć wówczas zdziwione miny innych użytkowników drogi, że takie małe, a takie szybkie. radością równie przyjemna jest szybka jazda w łukach i zakrętach. Leada aż się chce składać w winkle. Skuter prowadzi się bardzo dobrze, a jego reakcje są przewidywalne. Osiąganie dużych pochyleń w zakręcie jest łatwe i jedynym ograniczeniem może być przyczepność nawierzchni lub brak umiejętności kierowcy. Przyspieszenia dobre, trakcja również, pozostaje nam zatem ocena hamulców....otwieram gaz do oporu i zaskoczeni, niczego nie spodziewający się kierowcy oglądają moje plecy...
Heble
One są Rrównież bez zarzutu; można nimi osiągać duże opóźnienia. Należy tylko przywyknąć do kombinowanego układu hamulcowego. Mechaniczne sterowanie obydwoma hamulcami powoduje, iż mając wciśniętą lewą klamkę na prawej, tworzy się duży luz. Jest to spowodowane tym, że już hamujemy przodem i wciśnięcie prawej klamki najwyżej ulży lewej dłoni, w tej sytuacji zaangażowanej w hamowanie obydwoma hamulcami jedną dźwignią. Prawda jakie proste? W praktyce i tak każdy hamuje na obie ręce, problemu zatem nie ma.
Jakieś wady?
Ciągle chwalę Hondę, więc może by się do czegoś przyczepić? Ano jest do czego. Po pierwsze, cena skutera jest bardzo wysoka i zwyżka kursu euro jakoś do mnie nie przemawia. Drugą dużą wadą jest brak bocznej nóżki. Mnie to w zasadzie nie przeszkadzało, ale dla kogoś, kto jej potrzebuje może być wadą. Może minusem są też niewielkie gabaryty? Ale przecież właśnie takie są miejskie skutery, natomiast budowanie pojazdów wysokich i szerokich eliminuje wśród odbiorców osoby o niskim wzroście. Siedząc na Leadzie, będąc drobnej postury, bez problemu można dosięgnąć podłoża stopami.
Na koniec
Małe podsumowanie. Skuter, poza wysoką ceną, spełnia wszystkie wymogi rollera miejskiego. Jest dynamiczny, ekonomiczny i w swojej klasie komfortowy. Osoby początkujące powinny od niego zaczynać. Prowadzi się łatwo i pewnie, przy czym jest bardzo stabilny. Jego prędkość maksymalna to 81 km/h, więc na długie wyprawy raczej się nie nadaje, choć na krótkie wypady za miasto we dwoje można się skusić. Naprawdę małe jest piękne.