Zasiadając za kierownicą, motocyklista ma przed sobą duży prędkościomierz. Po jego prawej stronie znajduje się wyświetlacz stanu paliwa w zbiorniku i przebiegu pojazdu, zaś po lewej wskaźnik aktualnie włączonego biegu. Nad prędkościomierzem są trzy kontrolki: kierunkowskazów, kontroli układu wtryskowego i świateł drogowych. Przełączników na kierownicy jest mniej niż zazwyczaj. Przy prawej manetce znajduje się przycisk rozrusznika, zaś przy lewej przełącznik świateł, kierunkowskazów i sygnału dźwiękowego. Ponieważ motocykl jest wyposażony w sprzęgło automatyczne, nie znajdziemy na kierownicy lewej klamki. W zasadzie więcej przyrządów sterowniczych na kierownicy nie potrzeba.
Przesuwając dalej wzrok, w motocyklach zazwyczaj jest zbiornik paliwa, zaś w Innovie mamy tylko wysoki przekrok. Jest on chyba powodem prób zliczania tego pojazdu przez niektóre osoby do skuterów. Dalej mamy wygodną, dużą, dwuosobową kanapę, kryjącą pod sobą malutki schowek na drobiazgi i wlew paliwa. W schowku znajdziemy fabryczny zestaw kluczy, pozwalający na samodzielne dokonanie wymiany świecy, naciągnięcia łańcucha itp. Natomiast pewne zastrzeżenia może budzić mała pojemność zbiornika paliwa, wynosząca zaledwie 3,7 litra. Biorąc pod uwagę małe spalanie, okazuje się, że nie jest tak tragicznie. Poniżej mamy typowe motocyklowe podnóżki, pedał hamulca, dźwignię zmiany biegów oraz kickstarter (tak na wypadek padnięcia akumulatora). Jest to dźwignia typu palce-pięta, doskonale sprawdzająca się, gdy kierowca ma cywilne obuwie. Motocyklista ma przed nogami szczątkową osłonę, będącą raczej elementem dekoracyjnym niż w pełnym tego słowa znaczeniu osłoną. Jest bowiem bardzo wąska i dopiero przy wyższych prędkościach zaczyna skutecznie odchylać strugę powietrza.
Najwyższy czas na jazdę
Cubowskie silniki zawsze zapalały bez problemu, ale ten w obecnej Innovie zasilany wtryskiem paliwa rozpoczyna swoją pracę wręcz po dotknięciu przycisku rozrusznika. Praca tej jednostki napędowej każdemu musi się spodobać; jest bardzo równomierna, zupełnie jak w silniku wielocylindrowym. Silnik trochę temperatury złapał, więc wypadałoby pojechać. Jazda Hondą Innovą i jej poprzedniczkami jest niesłychanie prosta. Może nie tak prymitywna, jak typowym nowoczesnym skuterem, ale i tak łatwiejsza niż zwykłym motocyklem. Wszystkie biegi od jedynki do ostatniej czwórki włączamy naciskając dźwignię zmiany biegów do dołu. Natomiast aby zredukować biegi, unosimy ją ku górze lub naciskamy piętą drugi jej koniec. Czynności te wykonujemy nie używając dźwigni sprzęgła, ponieważ jej nie ma, mamy tu jednak sprzęgło automatyczne, czyli odśrodkowe. Dzięki dobrze dopracowanej charakterystyce jego działania pojazd rusza lepiej przy niższych obrotach niż w przypadku typowych skuterów z silnikami o podobnej wielkości. Jest jeszcze jedno udogodnienie dla kierowcy. Otóż jeżeli jedziemy na ostatnim, czwartym biegu i mamy się zatrzymać, nie trzeba redukować biegów po kolei. Wystarczy zatrzymać się, mając wciąż zapiętą czwórkę. Silnik nie zgaśnie, gdyż automatyczne sprzęgło wcześniej rozłączy napęd i po zatrzymaniu należy nacisnąć dźwignię do dołu, jakbyśmy chcieli włączyć piątkę, której przecież brak, i mamy luz. Ten sposób bezpośredniego włączenia luzu jest możliwy tylko po zatrzymaniu motocykla. Jak widać, jazda jest prostsza od typowo motocyklowej. Motocykliści mający już pewne doświadczenie i wyrobione odruchy muszą podczas pierwszych kilometrów przywyknąć do tego, że lewa ręka jest praktycznie bezrobotna i używamy jedynie kciuka do włączania kierunkowskazów.
Jazda Innovą jest wielką przyjemnością głównie w mieście. Mały, niepozorny motocykl o mylącym wyglądzie motoroweru charakteryzuje się bardzo dobrymi przyspieszeniami. Właśnie ten niepoważny wygląd Hondy powodował, że inni kierowcy ignorowali ją, lecz po starcie spod świateł mieli mocno zdziwione miny, że zostali daleko w tyle. Przyspieszenie spada dopiero po przekroczeniu 80 km/h, jednak pojazd nadal dziarsko zwiększa prędkość do swojej maksymalnej, wynoszącej około 100 km/h. Wąskie opony na kołach o dużej średnicy powodowały kompletną odporność na wzdłużne koleiny i nierówności. One, w przeciwieństwie do małych skuterowych kółek, nie zaliczają każdej dziury w jezdni.
Wąziutka sylwetka pojazdu pozwala zmieścić się niemal wszędzie. Innova 125 doskonale sprawdzała się podczas przeciskania między samochodami w korku. Pod tym względem skutery nie mają z Innovą szans, ponieważ są za szerokie.
Jeżeli chodzi o heble, to niestety, ale gdy musiałem ostro zahamować, okazało się, że w przypadku awaryjnego hamowania trzeba bardzo mocno naciskać dźwignię hamulca przedniego. Jest to na tyle poważne, że delikatna kobieta może mieć z tym problem. Natomiast jeśli chodzi o osłonę przed deszczem lub wodą z jezdni, to skutery tu wygrywają.