Do zatrzymania pojazdu służy kombinowany układ hamulcowy, wspomagany systemem ABS. Każde koło ma jedną tarczę hamulcową. Z tyłu widzimy osłonę układu przeniesienia napędu. Pod nią znajdziemy przekładnię V-Matic. Dzięki niej możemy jechać w dwóch trybach. Pierwszy – przekładnie automatyczne „D” i „S”. W drugim możemy skorzystać z siedmiostopniowej, manualnej zmiany przełożeń. Stara Forza takich bajerów nie miała.
Jedziemy w miasto i poza miasto.
Skuter został wyposażony w dużą, rozłożystą kanapę. Zazwyczaj, szerokie siedzisko stwarza problemy z dosięgnięciem nogami do podłoża, mimo niewielkiej odległości od ziemi. W omawianym rollerze problem ten nie występuje. Siedzę więc za kierownicą i oprócz wspomnianego hamulca postojowego wszystko mam pod ręką. Uruchamiam silnik. Jego bardzo cicha praca natychmiast zwraca moją uwagę. Pierwsze kilometry jadę mając włączony tryb automatyczny „D”. Jazda jest kompletnie pozbawiona emocji, przyspieszenie jest niesamowicie łagodne i płynne, natomiast silnik pracuje na stosunkowo niskich obrotach. Po kilku próbach jestem trochę rozczarowany. Do prędkości około 30 km/h przyspieszanie nie jest rewelacyjne. Wrażenie potęguje cicha praca silnika oraz niskie obroty. Wysforowanie się przed samochody podczas ruszania jest problematyczne, a przecież wszystkie samochody nie stały się nagle takie szybkie. Może należy włączyć tryb „S”. Teraz silnik kręci się trochę wyżej, przyspieszenia wzrosły w sposób odczuwalny, ale powyżej trzydziestki. Sam moment ruszania przebiega trochę sprawniej, jednak nie tego się spodziewałem. Żeby nie było niejasności - Forza jest trochę mułowata jedynie przy samym ruszaniu, natomiast później przyspieszenia są całkiem zadowalające, oczywiście jak na ważącą 200kg 250-tkę. Do sprawdzenia pozostał jeszcze tryb manualny, gdzie przełożenia zmieniamy kciukiem lewej ręki. Dokładnie tak samo jak w Burgmanie 650, z tą różnicą, że mamy ich siedem. Gaz otwarty, a ja co chwilę naciskam przycisk zmieniający przełożenia, gdy wskazówka obrotomierza dochodzi do czerwonego pola. Gdy zobaczyłem cyfrę 7 na budziku miałem około 80 km/h. Na „manualu” przyspieszenia były może trochę lepsze niż w trybie automatycznym, a samo ruszanie również bardziej żwawe. Co ciekawe, nie możemy zredukować biegu, jeśli jedziemy za szybko, wtrąca się elektronika. Ogólnie rzecz biorąc najlepiej jeździć na sportowym automacie. Przyspieszenia są zadowalające, zaś spalanie, przy dynamicznej jeździe, stosunkowo niskie. Jeśli cenimy sobie oszczędność, wówczas włączamy tryb manualny i przełączamy biegi przy niskich obrotach. Wówczas jazda jest nad wyraz spokojna, powolna, ale silnik spala mało benzyny. ...Honda wygląda atrakcyjnie i jest pojazdem nietuzinkowym...
Przyspieszanie mamy omówione, więc teraz o hamowaniu. Skuter, na modłę hondowską, ma kombinowany układ hamulcowy, czyli lewą dźwignią hamujemy oba koła, zaś prawą tylko przednie. Na dodatek dołożono ABS. Nie lubię ABS-u i duala, jednak w tym pojeździe jakoś mi to nie przeszkadzało. System antyblokujący nie włączał się za wcześnie, a dual dawał możliwość hamowana obydwoma hamulcami za pomocą jednej dźwigni. W końcu Forza nie jest sportowym jednośladem, ale miejsko – podmiejski kanapowcem. Jazda nią daje bardzo wiele przyjemności i satysfakcji. Pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna, wszystko pasuje, ergonomia zasługuje na najwyższą ocenę. Jadąc po ulicach byłem bardzo zaskoczony skutecznością działania zawieszenia pojazdu. Forza, pod względem komfortu jazdy, plasuje się w skuterowej czołówce. Zarówno jazda dynamiczna, jak relaksacyjna nie stanowią problemu dla podwozia skutera. W każdym przypadku mamy pełną kontrolę. Nawet początkujący skuterzysta nie powinien mieć kłopotu z prowadzeniem. Pojazd jest bardzo stabilny i łatwy w prowadzeniu. W mieście okazał się bardzo poręczny, chociaż nie zawsze można było zmieścić się tam, gdzie wcisnęła się mała pięćdziesiątka. Dzięki komfortowemu zawieszeniu po całodziennej jeździe człowiek nie odczuwał tego na własnym siedzeniu. Pętając się po mieście nie odczuwałem braku szyby. No może wówczas, gdy trochę popadało i od pasa w górę byłem mokry. W mieście się sprawdził, więc czas na jazdę poza miastem. Brak szyby spowodował, że jazda powyżej setki nie jest już taka sympatyczna. Do pasa nie wieje, natomiast powyżej jest gorzej niż na gołym motocyklu. Autostrady możemy zostawić w spokoju. Natomiast drogi, gdzie podróżna oscyluje około 90 km/h, nie stanową problemu. Prędkość maksymalną, jaką udało się osiągnąć, to 125 km/h. Wówczas wskazówka obrotomierza była na granicy czerwonego pola. Manualna zmiana biegów jest bardzo pomocna podczas jazd w ternie górzystym. Lepiej, niż w tradycyjnym skuterze, hamujemy silnikiem na zjazdach, choć i tak nie można tego porównywać z normalną skrzynią biegów.
Podsumowanie.
W obecnej odsłonie skuter Hondy wygląda atrakcyjnie i jest pojazdem nietuzinkowym. Zastosowanie wielu nowatorskich, jak na skuter, rozwiązań stawia go w czołówce. Również doskonała trakcja i komfort na najwyższym poziomie stawiają Forzę w gronie najfajniejszych pojazdów. Minusem jest jednak niska, pozbawiona najmniejszego nawet deflektora odchylającego strugę powietrza ku górze, „szyba”, mizerne przyspieszenia w początkowej fazie i bardzo wysoka cena.
Z pozoru prosty pojazd z rurek, skręcony śrubami, nic fajnego pomyślicie... Jednym się spodoba, drudzy powiedzą, że to dziwoląg. Ale ten "Hummer na dwóch kołach" ma coś jeszcze,...