Derbi Senda jest rasowym motorowerem terenowym dla młodych osób lubiących jazdę w terenie, a nieposiadających jeszcze prawa jazdy. Niestety, młodzież może mieć pewne kłopoty: wąskie i długie siedzenie zamontowano na wysokości kanapy prawdziwego „enduraka”, czyli 900 mm. Zastosowane koła mają takie same średnice, jak w motocyklach terenowych, czyli przednie 21 cali, tylne zaś 18. Oczywiście, skok zawieszeń również jest spory, podobnie jak w dorosłym motocyklu enduro. Przy kołach uwagę przykuwają dużej średnicy tarcze hamulcowe: z przodu 220 mm, z tyłu natomiast 180 mm. W przypadku wersji motorowerowej może to nieco dziwnie wyglądać, bo po co takie hamulce w pojeździe rozpędzającym się do 45 km/h. Jednak po zdjęciu blokad prędkość wzrasta prawie dwukrotnie i wówczas trzeba skutecznie ją wytracić, a do tego potrzebne są właśnie dobre hamulce. Podnóżki, dźwignię zmiany biegów i hamulce pozbawiono wszelkich gumowych nakładek; są metalowe. Podczas jazdy w terenie podnóżki z nakładkami gumowymi byłyby bardzo śliskie, więc nie ma się co dziwić, że w pojazdach terenowych takowych gum nie ma. Podnóżki i dźwignia zmiany biegów są składane, dzięki czemu podczas wywrotki nie złamią się.
Zarówno reflektor, jak i lampa tylna są nieduże, jednak ich wielkość jest w zupełności wystarczająca, aby być widocznym przez innych użytkowników drogi i nocą w miarę przyzwoicie oświetlić drogę. Pewne zastrzeżenia można mieć jedynie do zestawu wskaźników. Owszem, jest bardzo ładny – przyszły pogromca rajdów terenowych ma tam prędkościomierz i niezbędny zestaw kontrolek ustawionych pionowo. Podczas jazdy w nocy są one doskonale widoczne i nie oślepiają. Jednak w słoneczny dzień w ogóle ich nie widać! Wiadomo, że są i nic poza tym. Przełączniki na kierownicy ograniczono do niezbędnego minimum. Jednak w przypadku dźwigienki ssania trochę przesadzono – nie ma jej na kierownicy i aby włączyć ssanie, należy pochylić się na prawą stronę i poszukać pod zbiornikiem małej dźwigienki znajdującej się przy gaźniku, tuż pod kranikiem podciśnieniowym zbiornika paliwa. A nich szlag trafi tego, co to wymyślił... Ustawienie w ciepły dzień dźwigienki ssania w pozycji pośredniej jest mocno utrudnione, a silnik uruchamiamy kickstarterem, więc jednoczesne kopanie i obsługiwanie ssania nie wchodzi w grę.
Podsumowując motorower wykonano starannie. Zastosowane materiały są wysokiej klasy, jak przystało na tak drogi pojazd. Większość rozwiązań przeniesiono z wyczynowych motocykli enduro, dzięki czemu jazda w terenie powinna być bezpieczna
Jazda w mieście po asfalcie
Dziwnie to brzmi w przypadku pojazdu przeznaczonego do jazd terenowych, jednak nie należy zapominać, że tego typu motorowery są użytkowane również jako indywidualny środek transportu podczas dojazdów do szkoły, na randki lub inne spotkania.
Rozpocząłem procedurę uruchamiania silnika. Stacyjka włączona, ssanie również, jeden ruch kickstarterem i silnik chodzi. Dopóki silnik nie jest w pełni nagrzany, przyspieszenie jest raczej mizerne. Po przejechaniu około półtora kilometra sytuacja uległa poprawie – silniczek zaczął budzić się do życia. Dało się odczuć, że ma założony kodeksowy kaganiec, niepozwalający na rozwinięcie pełnej mocy. Jazda odbyła się bez jakichkolwiek niespodzianek i sensacji. Można było rozkoszować się miękko działającym sprzęgłem, precyzyjnie wchodzącymi biegami i doskonale pracującymi hamulcami. Podróż terenowym motorowerem w ruchu miejskim pozwala na szybkie manewrowanie między autami, niezależnie od stanu nawierzchni. Zasługą tego jest zawieszenie o dużym skoku oraz wąska sylwetka, pozwalająca wcisnąć się w każdą szczelinę. Jedynym ograniczeniem może być szeroka kierownica. Jazdę ulicami utrudniały nieco zbyt krótkie wysięgniki lusterek, które powodowały, że często musiałem oglądać się za siebie, gdyż w zwierciadłach niewiele widziałem. Jeśli chodzi o dynamikę poruszania się, to zablokowana moc silnika nie pomagała w tym. Motorower jedzie równo z pozostałymi uczestnikami ruchu drogowego, jednak start z pierwszej pozycji spod świateł jest trudny do zrealizowania. Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się po usunięciu blokad, gdy do dyspozycji jest 8 KM. Wówczas Senda staje się jednym z szybszych pojazdów na jezdni – nie ma problemów ani z wyprzedzaniem wolniejszych użytkowników drogi, ani ze startem spod świateł równo ze spieszącymi się kierowcami. Należy jednak pamiętać, że po zdjęciu blokady nie tylko znacząco wzrasta przyspieszenie, ale również prawie dwukrotnie wzrasta prędkość maksymalna. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, nasz motorower staje się motocyklem.