King Quad, mimo swojej dużej pojemności, wart jest polecenia nawet dla początkującego quadowca...
Jak nie trudno zauważyć wyścig zbrojeń, walka o coraz to większe pojemności trwa w najlepsze. Suzuki wcale w tej kwestii nie pozostaje w tyle, co więcej, jest w ścisłej światowej czołówce.
Najnowsza odsłona KING QUADA ("Król QUAD"), będąca następcą znanego i lubianego King Quada 700, ma w dalszym ciągu silnik jednocylindrowy, chłodzony cieczą. Jego pojemność wzrosła jednak do 722 cm3 i osiąga moc 50 KM przy 6000 obr./min., jednostka posiada dość przyzwoity moment obrotowy równy 65,6 Nm przy 5000 obr/.min. Silnik, oczywiście, jak przystało na quada XXI wieku, zasilany jest w paliwo za pomocą wtrysku. Dość suchych danych, sprawdźmy jak to jeździ.
Pierwsza jazda
Przekręcamy kluczyk, chwila namysłu i do dzieła. Serce KQ uruchomiamy na dwa sposoby: za pomocą zielonego guzika startera elektrycznego umieszczonego w lewej manetce albo kiedy dopadnie nas złośliwość rzeczy martwych, za pomocą tzw. szarpanki niczym zapożyczonej z kosiarki do trawy, ale wierzcie lub nie, ten drugi sposób polecamy tylko dla prawdziwych twardzieli. Nie trudno się domyślić, z którego sposobu skorzystamy. Jedno kliknięcie i po krótkiej chwili z tłumika dobiega „najładniejszy” w klasie jednocylindrowców basowy dźwięk, który brzmi naprawdę rasowo, budząc przy tym respekt u kierowcy. Jednak nie taki diabeł straszny. Wrzucamy bieg i powoli, zachowawczo dodajemy gazu. KING budzi się do życia i brnie do przodu, jedziemy w teren. Pierwsze kilka zapoznawczych kilometrów robimy po szutrowych drogach i lesie. Już po kilkuset metrach da się wyczuć symbiozę między naszym quadem a riderem. Jednak nie dajemy się zwieść i ostrożnie pokonujemy pierwsze kilometry. Silnik pracuje bardzo żwawo, każde dodanie gazu to natychmiastowa reakcja sprzętu, jakby cały czas czekał w pogotowiu na wciśnięcie cyngla gazu – to zasługa elektronicznego wtrysku paliwa. Nie lubi jednak jazdy z bardzo małymi prędkościami i sam nawet potrafi przeciw takiej jeździe zaprotestować głośnym strzałem z tłumika. Brzmi to jak coś w rodzaju małego wybuchu benzyny w tłumiku, rzecz jak najbardziej normalna dla silników jednocylindrowych, efekt niedopalenia benzyny. Osoba nie znająca się na temacie może się przestraszyć, jednak, na całe szczęście, zjawisko nie jest nagminne i podczas szybkiej jazdy nie występuje. Niezależne zawieszenie fabrycznie jest dosyć ciekawie zestrojone, takie dwa w jednym – z jednej strony w czasie pokonywania zakrętów jest stabilny, nie cierpi na nieprzewidywalne przechyły, a z drugiej nierówności napotkane po drodze pokonuje w taki sposób, jakby ich w ogóle tam nie było i zdaje się po nich przepływać.
Cze wszystkim. Jeżeli chodzi o drążki kierownicze, to coś wiecie, ale nie za dokładnie. Problemy z drążkami i gałkami były na początkach produkcji w 2005 i 2006 roku. Potem Suzuki, je zmodyfikowało, dając znacznie solidniejsze , i nawet wezwało między innymi mnie, do wymiany drażków na nowe. Wystarczy porównać teraz te drążki z tym co jest np w Grizlakach i widać, że są bardzo solidne. Luzów żadnych nie wyczuwam, nawet po 6000 km w terenie. Więc powiem krótko że was poniosło. Dodam, że nie opieram tego zdania tylko na moim quadzie, ale mamy w squadzie 5 sztuk Kingów i poza zgięciami po spotkaniu z drzewem, Starem, czy pniem, nie było żadnych defektów nowych drążków. Jezeli mamy sie do czegoś przyczepić, to uważam, że quad ma wady.
Tylny schowek, nadaje się telko do wożenia smieci. Wszystko w srodku pływa wręcz w gnoju.
Druga sprawa to bagażniki. Ich konstrukcja z rurek, powoduje że każda torba miekka, zostaje pod obciązeniem poprzecinana przez te rurki. Mamy XXI wiek, i mozna by tam zrobić coś z tworzywa sztucznego, albo użyc profili bardzie ładownych. Nie wspomne o wiekszej ilości schowków, które by były mile widziane.
Uważam, też , że nie potrzenie są robione wersje z dziwnymi kolorami, zamiast np wersja polarna z grzanymi manetkami siedzeniem i cynglem gazu! To by było zajefajne!
Opony Dunlopa, nie są faktyczne najlepsze, ale przesadziliście, że można je użyc tylko na szuterki... Pierwszy rok , używąłem tych opon, potem ITP, i powiem tak, że gdyby nie efekty wizualne kół 26 cali, to bym opon nie zmieniał... Quad daje rady...
Kolejna wadą były spinki ginące w boju... Teraz to poprawiono, stosując już trzecią generacje spinek...
Wieszym problemem sa felgi. Od dwu bodajże lat, stosowane są czarne, których ranty momentalnie obrzerają się z lakieru, dając efekt felgi ztyranej życiem po dwu dniach używania. Jakby nie mogli dalej stosować srebrnych. Było by i taniej, i ładniej. Cóż. Gusta... Ale teraz przez to, musże od razu kupic inne felgi, żeby w czasie użytkowania cieszyć oczy widokiem mojego Kinga.
Brak wspomagania kierownicy nie uznaje za wadę, ale i tak, właśnie nabyłem takiego ze wspomaganiem i zaczynam docieranie w przyszły wekend. Poprawiono sporo elementów, zmieniono przedłużki błotników, a wspomaganie działa porównywalnie go tego w Grizlakach. Boje się tylko, że przez to wspomaganie, całkiem mi mięsnie zanikną ;-) I to by było na tyle... a jak tu jeszcze zaglądne, to może cos dodam o tym wspomaganiu.
… a czasem nawet po wodzie. Zimową nudę i marazm przerwałem, kiedy w moje ręce wpadł śnieżny skuter Yamaha Venture. Yamaha w swojej ofercie ma pokaźną gamę skuterów...
Tylny schowek, nadaje się telko do wożenia smieci. Wszystko w srodku pływa wręcz w gnoju.
Druga sprawa to bagażniki. Ich konstrukcja z rurek, powoduje że każda torba miekka, zostaje pod obciązeniem poprzecinana przez te rurki. Mamy XXI wiek, i mozna by tam zrobić coś z tworzywa sztucznego, albo użyc profili bardzie ładownych. Nie wspomne o wiekszej ilości schowków, które by były mile widziane.
Uważam, też , że nie potrzenie są robione wersje z dziwnymi kolorami, zamiast np wersja polarna z grzanymi manetkami siedzeniem i cynglem gazu! To by było zajefajne!
Opony Dunlopa, nie są faktyczne najlepsze, ale przesadziliście, że można je użyc tylko na szuterki... Pierwszy rok , używąłem tych opon, potem ITP, i powiem tak, że gdyby nie efekty wizualne kół 26 cali, to bym opon nie zmieniał... Quad daje rady...
Kolejna wadą były spinki ginące w boju... Teraz to poprawiono, stosując już trzecią generacje spinek...
Wieszym problemem sa felgi. Od dwu bodajże lat, stosowane są czarne, których ranty momentalnie obrzerają się z lakieru, dając efekt felgi ztyranej życiem po dwu dniach używania. Jakby nie mogli dalej stosować srebrnych. Było by i taniej, i ładniej. Cóż. Gusta... Ale teraz przez to, musże od razu kupic inne felgi, żeby w czasie użytkowania cieszyć oczy widokiem mojego Kinga.
Brak wspomagania kierownicy nie uznaje za wadę, ale i tak, właśnie nabyłem takiego ze wspomaganiem i zaczynam docieranie w przyszły wekend. Poprawiono sporo elementów, zmieniono przedłużki błotników, a wspomaganie działa porównywalnie go tego w Grizlakach. Boje się tylko, że przez to wspomaganie, całkiem mi mięsnie zanikną ;-) I to by było na tyle... a jak tu jeszcze zaglądne, to może cos dodam o tym wspomaganiu.