Oto quad gigant. Kiedy tak sobie stał przede mną pośród innych, zablokowany przez sprzęt różnej maści na parkingu w Grześkowym serwisie, miałem wizualną skalę porównawczą. Pozostałe quady wyglądały przy nim jak zabawki, a oparte o niego motocykle filigranowo i śmiesznie.
Od razu wiadomo, że jest to wielki, raczej ciężki czterokołowiec przeprawowy, powstały z myślą o jakimś australijskim farmerze w wielkich butach, który chętnie korzysta z uniwersalnego quada.
Duży rozstaw osi z rozstawem kół tylnych niestandardowo szerszym od przednich i chłodnica duża jak w samochodzie – to jako pierwsze rzuca się w oczy. Masywne błotniki, potężne opony i to, co najciekawsze – widlasty, dwucylindrowy silnik o niebagatelnej pojemności 750 cm³. Do tego reduktory, wały, rury bagażnika i sprężyny… Widok zza kierownicy, za sprawą stosunkowo niewielkiej kierownicy i sporego cielska maszyny dookoła, przypomina w efekcie widok z kabiny ciężarówki.
Firma Kawasaki wprowadziła do sprzedaży czterokołowca o nazwie Brute Force 750 4x4i. Jego spory silnik o pojemności 749 cm³ charakteryzuje się kulturalną pracą, a w razie potrzeby również wystarczająco dynamiczną reakcją na dodanie gazu. Rozłączany napęd na cztery koła, reduktor, przedni mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu i niezależne zawieszenie to równie ciekawe elementy wyposażenia. Przedni dyferencjał posiada dwie funkcje dostarczania momentu obrotowego – w trybie równomiernym na oba koła przednie lub też zróżnicowanym, co ułatwia skręcanie.
Model Brute Force wyposażono w automatyczną przekładnię pasową, która może pracować w trybie drogowym lub terenowym. Za pomocą przełącznika uruchamiany jest napęd na wszystkie koła. Na bagażnikach można przewozić ładunek o masie 120 kg, a maksymalna wartość uciągu czterokołowca wynosi aż 567 kg. Przednie zawieszenie ma skok 170 mm, natomiast tylne – 200 mm. Prześwit czterokołowca to prawie 270 mm.
Kombinacja mocnego silnika, zwartej konstrukcji i dopracowanego zawieszenia zaowocowała udaną maszyną, którą można polubić od tzw. pierwszego jeżdżenia. Jest ona niespodziewanie łatwa w obsłudze i, mimo znacznych gabarytów, bardzo poręczna. Jeśli trzeba, potrafi zagrzmieć wszystkimi 50 KM i w tumanach kurzu buksujących kół katapultować jeźdźca do przodu. Precyzyjne działanie skrzyni biegów zachęca do poszukiwania granic mobilności pojazdu, a przynajmniej do pokonywania przeprawowych wyzwań. Pomaga w tym znaczny moment obrotowy, dostępny przy każdej prędkości obrotowej silnika. I to mimo, a może dzięki gaźnikowemu systemowi zasilania. Wtrysk paliwa, wprowadzony dopiero w tegorocznym modelu, nie sprawia żadnych komplikacji. Sporych rozmiarów chłodnicę zamontowano stosunkowo wysoko, co stanowi niezłe zabezpieczenie przed błotem i kamieniami. Wentylowane tarcze układu hamulcowego zapewniają zadowalającą skuteczność hamowania. Tym bardziej, że tylny układ hamulcowy jest prawie całkowicie zabudowany, co chroni jego elementy przed czynnikami zewnętrznymi. Szeroki zakres regulacji amortyzatorów pozwala dostosować sztywność zawieszenia do warunków jazdy. Czytelny wyświetlacz ma wszystko to, czego potrzebuje wiedzieć kierowca.
Okiem mechanika: Kawasaki Brute Force to dobra, ale niezbyt popularna oferta również wśród ogłoszeń na polskim rynku wtórnym. Znaną słabością tego modelu jest czujnik paska napędowego w przekładni. Często wprowadza w błąd, sygnalizując jego zużycie. Nie jest to sprzęt do rasowego off-roadu, o czym nie należy zapominać. Z układem zasilania nie ma raczej problemów, podobnie jak z układem napędowym o prostej konstrukcji. Imponujące wrażenie robi duży zapas mocy. Podczas oględzin używanego quada Kawasaki należy zwracać uwagę na sprawność działania wszystkich podzespołów, w tym komputera i pracę silnika. Nie zapominajmy, że każdy czterokołowiec jest bardziej skomplikowaną konstrukcją od motocykla, dlatego może mieć więcej wad ukrytych – mówi Grzegorz Bilewicz, szef serwisu GMK Extreme z Opola (www.gmk-extreme.pl), tel. 0504 727 751
Mam takową maszynkę tyle, że z końca 2008 roku - to ten model który z wyglądu różni sie nowym zamykanym schowkiem po lewej stronie (zamiast siatki) oraz całkowicie plastikowy zderzak na przodzie (poprzednik miał rurkę na wysokości chłodnicy).
Pamiętacie Ethana Hunta z „Mission Impossible”? Odgrywana przez Toma Cruisa, postać wykonywała każdą, nawet najbardziej nieprawdopodobną misję. Podobnie jest z tym quadem. O ile quady...