Wygląd
Mówi się, że wygląd rzecz gustu, a o gustach się nie dyskutuje. I jest w tym wiele racji. Jednak pozwolimy sobie nakreślić nieznacznie Kinga widzianego naszymi oczami. Sprzęt może się podobać – dużych rozmiarów, agresywny przód z plastikowym "grillem" oraz dumnie widniejącym na nim znaczkiem "S", czyli logo SUZUKI. Budzi respekt, pod nim znajduje się wielka dziura czekająca na zagospodarowanie – nic innego jak miejsce na wyciągarkę.
Tył został dosyć ciekawie zaprojektowany, jednak zastosowane kierunki i lampa cofania mocno go szpecą. Całe szcęście, dla osłody mamy tłumik ze stali nierdzewnej, prawie taki sam, jak w SUZUKI GSX-F. Szczerze mówiąc nie pomyślałbym, że ktoś jest w stanie wpaść na zamontowanie go również w quadzie przeprawowym. Na całe szczęście, ktoś wpadł i wyszło genialnie. Przy wyborze quada warto dopłacić za kolor camo – stanowczo odradzamy kolor czarny, na którym widać każdą najmniejszą rysę, a po większej ilości kilometrów po prostu wygląda strasznie. Felgi, które kompletnie, jeśli mówimy już o walorach estetycznych, się nie nadają, a oprócz tego łatwo ulegają uszkodzeniu lub skrzywieniu co, niestety, i nas spotkało .
Słowo krytyki
Czym byłby test, gdybyśmy nie znaleźli żadnej wady, a przedstawili Kinga w samych superlatywach? Spokojnie, sprzęt ten ma też swoje złe strony. Inżynierowie ze stajni SUZUKI zdecydowanie zakpili z przeznaczenia tego ATV wyposażając go w papierowy filtr powietrza. Nigdy sobie nie wyobrażałem, że można go zaaplikować do pojazdu, którego miejscem docelowej podróży zawsze będzie teren. Całe szczęście, można go wymienić niewielkim kosztem i na jego miejsce wstawić coś porządniejszego, ale to kolejne inwestycje. Warto także nadmienić, że producent nadal nie wziął do siebie słów użytkowników i swoją nową zabawkę otrzymujemy standardowo dla producentów z Japonii na oponach Dunlop – szkoda, że najgorszych w klasie. Do nauki w zupełności wystarczy, ale w prawdziwy teren się nie nadają. Niestety, to nie koniec. Słabo na tle konkurencji wypadają przednie drążki kierownicze – nie są one trwałe, szybko pojawia się denerwujący luz, a w światku czterokołowców mówi się żartobliwie, że „Król” opuszcza fabrykę już z takimi luzami .
Na pożegnanie
King Quad, mimo swojej dużej pojemności, wart jest polecenia nawet dla początkującego quadowca. W razie obaw o moc, zawsze da się skręcić gaz i korzystać z mniejszego zakresu obrotów, a z czasem stopniowo je zwiększać. Prostota prowadzenia jest tu nie bez znaczenia – kilka dłuższych jazd i każdy bez problemu będzie się nim poruszał. Fabryczny pojazd jest czymś na pograniczu quada reakcyjnego, przeprawowego i lekko sportowego. Zmiana opon na stricte terenowe czy tzw. all trackowe (na szutry, piachy), założenie wyciągarki, wytrzymałych osłon spodu czy też felg z większym off-setem pozwoli go jasno szaklasyfikować zależnie od zamierzenia posiadania. Nie znaczy to jednak, że fabryczną wersją nie da się przeprawiać przez lekkie błoto czy też pokonywać szybko leśnych duktów. Ocena od redakcji 8,5 – zdecydowany minus za filtr powietrza i te fatalne kierunki oraz nieszczęsne i legendarne już luźne końcówki drążków kierowniczych.
Tylny schowek, nadaje się telko do wożenia smieci. Wszystko w srodku pływa wręcz w gnoju.
Druga sprawa to bagażniki. Ich konstrukcja z rurek, powoduje że każda torba miekka, zostaje pod obciązeniem poprzecinana przez te rurki. Mamy XXI wiek, i mozna by tam zrobić coś z tworzywa sztucznego, albo użyc profili bardzie ładownych. Nie wspomne o wiekszej ilości schowków, które by były mile widziane.
Uważam, też , że nie potrzenie są robione wersje z dziwnymi kolorami, zamiast np wersja polarna z grzanymi manetkami siedzeniem i cynglem gazu! To by było zajefajne!
Opony Dunlopa, nie są faktyczne najlepsze, ale przesadziliście, że można je użyc tylko na szuterki... Pierwszy rok , używąłem tych opon, potem ITP, i powiem tak, że gdyby nie efekty wizualne kół 26 cali, to bym opon nie zmieniał... Quad daje rady...
Kolejna wadą były spinki ginące w boju... Teraz to poprawiono, stosując już trzecią generacje spinek...
Wieszym problemem sa felgi. Od dwu bodajże lat, stosowane są czarne, których ranty momentalnie obrzerają się z lakieru, dając efekt felgi ztyranej życiem po dwu dniach używania. Jakby nie mogli dalej stosować srebrnych. Było by i taniej, i ładniej. Cóż. Gusta... Ale teraz przez to, musże od razu kupic inne felgi, żeby w czasie użytkowania cieszyć oczy widokiem mojego Kinga.
Brak wspomagania kierownicy nie uznaje za wadę, ale i tak, właśnie nabyłem takiego ze wspomaganiem i zaczynam docieranie w przyszły wekend. Poprawiono sporo elementów, zmieniono przedłużki błotników, a wspomaganie działa porównywalnie go tego w Grizlakach. Boje się tylko, że przez to wspomaganie, całkiem mi mięsnie zanikną ;-) I to by było na tyle... a jak tu jeszcze zaglądne, to może cos dodam o tym wspomaganiu.