Kiedy wyruszyliśmy upalać Yeti w terenie, stwierdziłem, że nie będziemy pakować go znów na samochód, a dystans ok. 14 km, dzielący nas od miejsca przeznaczenia, pokonam na kołach. Jadąc przez centrum miasta, ludzie patrzyli z niedowierzaniem i zaciekawieniem na szaleńca na nietypowym pojeździe. Łatwo też wzbudzić zainteresowanie służb odpowiedzialnych za „ład i porządek”; panowie ci jednak zrezygnowali z próby zatrzymania mnie, widząc dumnie sterczącą tablicę rejestracyjną. Na długiej prostej drodze, wiodącej przez las, pokrytej równym, nowym asfaltem, Yeti „rozbujał” się do ponad 100 km/h (tak przynajmniej wskazywał pokładowy prędkościomierz). Najprzyjemniej jechało się jednak w granicach 80–90 km/h, co jest zadowalającą prędkością dla tego typu pojazdu. Jedzie się całkiem komfortowo. Zawieszenie posłusznie wybiera nierówności, a ewentualne dziury w asfalcie są niestraszne dla naszego bohatera. Jednak jego domeną są wertepy i naprawdę ciężki teren; dopiero wtedy zaczyna się zabawa....INCA bez protestów pokonywała coraz cięższe przeszkody terenowe, ryjąc kołami w śniegu i piachu, podjeżdżając pod coraz bardziej strome wzniesienia...
W las! W pole! W teren!
Jako że zima nie chciała odpuszczać, nasz testowy teren pokrywał jeszcze śnieg, a większość kałuż, mimo dodatniej temperatury, pokryta była lodem. Yeti, mając „zapięty” napęd na tylne koła, dawał sporo satysfakcji z latania bokami czy to na prostej, czy w zakrętach, gdzie należało mocno kontrować. Przy przejazdach przez niewielkie górki i dołki wypadało dołączyć napęd na przód, co znacznie poprawiało właściwości jezdne i praktycznie w 100% niwelowało wyjeżdżanie tyłu na zewnątrz zakrętu. INCA bez protestów pokonywała coraz cięższe przeszkody terenowe, ryjąc kołami w śniegu i piachu, podjeżdżając pod coraz bardziej strome wzniesienia. Przyznam, że musiałem odpuścić jeden z najostrzejszych podjazdów, ale to ze względu na śnieg, który w połączeniu z piaskiem tworzył bardzo śliską mieszaninę. Nie pomógł wtedy nawet wolny bieg czy załączone blokady mostów; Yeti stanął w pewnej chwili, koła kręciły się w miejscu, wygrzebując coraz głębsze doły, a w pewnym momencie quad zaczął się po prostu zsuwać z ponad 45-stopniowego wzniesienia. Cóż, czasem trzeba odpuścić. Zjazdy za to okazywały się łatwe. Silnik ma spory moment hamujący, nawet przy automatycznej skrzyni biegów. Czasami można tylko wspomagać się hamulcami, jeśli nasz pojazd mimo wszystko zechce rozpędzić się za bardzo. Ogólnie nie można narzekać na heble. Nożna dźwignia uruchamia zaciski z przodu i z tyłu, natomiast klamki przy kierownicy odpowiadają za przód (prawa współpracuje z układem hydraulicznym) i tył (lewa - sterowanie mechaniczne za pomocą linki), ale ich praca i dozowanie nie powala na kolana. Jest raczej średnie, żeby nie powiedzieć kiepskie w przypadku tyłu. Skrzynia biegów działa bardzo dobrze. Początkowo trochę problemów nastręczała mi obsługa dźwigni, umieszczonej z lewej strony pojazdu. Kolejne przełożenie zamieniamy z wciśniętą dźwignią nożnego hamulca; praktycznie wszystkie wchodzą bez większego problemu, a przyzwyczajenia wymaga jedynie wychylenie samej dźwigni przy zmianach biegów z parkingowego na wsteczny, neutralny, do jazdy na wprost i tzw. low, w ciężki teren (ten wchodził czasami z dużym oporem w naszym egzemplarzu testowym). Przejazdy przez wodę nie stanowią poważnego wyzwania dla Yeti. Pokonywał je zupełnie bezstresowo. Tu słowa uznania należą się projektantom, którzy wykazali się dużą odpowiedzialnością, stosując uszczelniane połączenia elektryki. Oczywiście, udało mi się też ugrzęznąć w wodzie i błotnistym podłożu. W tym wypadku niezastąpiona okazała się opisywana wcześniej wyciągarka, która wybawiła mnie z opresji. Jednak to, że jest nisko położona, zmusiło mnie do zmoczenia rąk, a operować mogłem nią jedynie z pojazdu, rozpierając się na siodle. Warto by pomyśleć o możliwości zastosowania pilota na kablu, co w pewnych sytuacjach ułatwiłoby życie kierowcy.
moze to i jest chinska produkcja ale adidasy tez tam produkuja a mimo to sa dobre :)
07-06-2010 12:09
~aro
Jest serwis w Zabiej Woli, (za Nadarzynem). Jeszcze tam nic nie wstawalem, ale moze wkrotce wstawie swoja 500ke . Mozna wstawic do serwisu gwarancyjnego, ale z uwagi na fakt ze wiecej czasu i pieniedzy zajmie prawdopodobnie dostarczenie o odbior quada, chyba zdecyduje sie na warsztat quadowy, ktory mam 5km od domu, bo moge tam dojechac i wrocic w ciagu 10 minut.
W samej Wa-wce jest jeszcze serwis na Radzyminskiej, chyba 156.
15-04-2010 08:07
evil
ależ proszę, wszystko w linku: http://www.inca.com.pl/web/index.php/siec-sprzedazy/dystrybutorzy-wojewodztwo-mazowieckie/
14-04-2010 13:03
~Kurak
Nawet jestem zainteresowany, pytanie tylko jak z serwisami ASO, no bo skoro mam gwarancję, to jak mi coś padnie nie z mojej winy a jestem z Warszawy, to gdzie mam pojechać?
… a czasem nawet po wodzie. Zimową nudę i marazm przerwałem, kiedy w moje ręce wpadł śnieżny skuter Yamaha Venture. Yamaha w swojej ofercie ma pokaźną gamę skuterów...
W samej Wa-wce jest jeszcze serwis na Radzyminskiej, chyba 156.