Wielu zapewnie zaskoczy fakt, że Carver jest pojazdem dla dwóch osób. Wystarczy jeden ruch ręką, aby odsunąć fotel kierowcy, dzięki czemu po wykonaniu kilku karkołomnych ewolucji przypominających połączenie jogi z tańcem break dance, pasażer może zasiąść na drugim miejscu.
Trzy to więcej niż dwa
Praw matematyki oszukać się nie da, jednak jak się okazuje, dzięki trzeciej oponie można zacząć się bawić prawami fizyki! Przyznam szczerze, że nigdy w drogowych warunkach tak szybko nie pokonywałem zakrętów. W Carverze mija obawa o uślizg na piasku, co jest zmorą motocyklistów na polskich ulicach. Po przekroczeniu określonej prędkości, w zakręcie pochyla się cała kabina. Dodatkowo, wszystkie koła dostosowują swoją geometrię podczas łuku (tylne koła też są skrętne). Cały sekret tkwi w systemie DVC, który umożliwia taką, a nie inną jazdę Carverem. Szczegółowe dane możecie znaleźć w załączonej dokumentacji, bowiem przepisywanie ich tutaj mija się z celem. Po ruszeniu i tak nikt nie zastanawia się “jak to zostało stworzone”, a myśli raczej... nie, kierowca nad niczym nie rozmyśla, on po prostu zaraz zaczyna czerpać przyjemność z jazdy!
Podwójna frajda
Zabawa z jazdy to jedno, drugie to olbrzymie zainteresowanie jakie budzi sobą Carver. Pragniecie poczuć się jak gwiazda filmowa, a na czerwony dywan z Cannes raczej Wam daleko? Proszę bardzo, kupcie ten wynalazek! Wyjazd na miasto oznacza setki pytań, zdjęcia z komórek na każdych światłach oraz zalotne spojrzenia płci przeciwnej. Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że zainteresowanie, jakie sobą wzbudzamy jest przepełnione sympatią i podkreślone radością malującą się na twarzy. To nie te zawistne miny i złośliwe uwagi, gdy siedzisz na motocyklu i uważany jesteś za „dawcę”. Carver po prostu poprawia humor samą swoją obecnością.
One oznacza pierwszy
Prototypy czy początki produkcji seryjnej mają zwykle jedną wspólną cechę: bywają niedopracowane. Tak niestety jest również z Carverem, choć należy pamiętać, że pionierom błędy się wybacza. Kiedy emocje nieco opadną i minie pierwsza fascynacja, zaczynając oglądać całość krytycznym okiem nawet laik byłby w stanie przyczepić się do kilku niedociągnięć. Na pierwszy ogień idzie jakość wykonania. Plastiki są raczej miernie spasowane, lubią trzeszczeć na wybojach, a ich wygląd pasuje bardziej do produktów typu Dacia Logan, niż klasy średniej lub wyższej. Przyzwyczajenia wymaga bardzo opornie działająca dźwignia zmiany biegów, oprócz tego pomocną rolę diod LED określających stopień pochylenia pojazdu niweczy idealnie je zasłaniająca kierownica. Chwili uwagi wymaga też poprawienie szczelności zdejmowanego dachu, bowiem krótka wizyta w myjni zamieniła tylną część Carvera w małe akwarium. Listę życzeń kończy klimatyzacja oraz jakikolwiek zamykany, podręczny schowek. Być może dzięki niemu po kilku zakrętach nikt nie będzie musiał sobie wyciągać telefonu komórkowego z kaptura.
Podsumowanie
Pisząc kilka słów podsumowania doszedłem do wniosku, że praca dziennikarza motoryzacyjnego bywa czasem niewdzięczna. Po doświadczeniach, jakie wyniosłem z jazdy Carverem One, wiem, że nawet najbardziej plastyczny opis wszystkich wrażeń i tak, nawet w małej części nie uświadomi Wam jaką przyjemnością jest jazda tym pojazdem. Carver odkrywa zupełnie nowe horyzonty, daje poczucie bezpieczeństwa, odrobinę komfortu, zapewnia też to, co do tej pory dawały mi tylko motocykle – cel jazdy samej w sobie. Przyjemność z pokonywania każdego metra, łamania kolejnych barier, zarówno fizycznych jak i psychicznych. A że ma kilka wad? Wszystko, nawet rzeczy genialne mają swoje mocne, jak i słabe strony. Tych drugich na szczęście w Carverze jest bardzo niewiele, dlatego też kończąc wspomnę tylko tak: uważajcie na siebie, od Carvera można się uzależnić!
Ale zwinny...
Jak gwiazda filmowa to możesz się poczuć już w chwili zakupu.
170 patysi za kalekę!!!
Powodzenia!