Polscy motocykliści dojrzeli – to fakt. Jeszcze kilka lat temu największymi obiektami pożądania były wszelkiego rodzaju motocykle sportowe, najlepiej mocniejsze niż ma kolega czy sąsiad. Do tego pojawienie się na 600-tce w towarzystwie sportowych litrów było prawdziwą ujmą na honorze – przecież taka R6 w ogóle nie jedzie! Nie ma to jak prawdy mistrzów prostej.
Na szczęście klienci zmądrzeli i nie trudno zauważyć, że aktualnie najbardziej rozchwytywane motocykle to te z klasy turystycznych enduro o rozsądnej pojemności. Trudno się dziwić, są to przecież konstrukcje wręcz idealnie sprawujące się na naszych polskich drogach, które codziennie wożąc nas na niewielkich odległościach, bez sprzeciwu zabiorą dwuosobową załogę i bagaż na weekendowy wyjazd, a nawet dłuższą podróż po Europie.
Dlatego do naszego laboratorium trafiły cztery turystyczne enduro stanowiące przegląd różnego rodzaju koncepcji. Poczynając od jednocylindrowej sześćsetki, przez dwa cylindry w różnych układach, po trzycylindrową rzędówkę. Oto Yamaha XTZ660 Tenere, BMW F800 GS, Suzuki V-Strom 650 i Triumph Tiger 800 XC.
Test przeprowadziliśmy w malowniczych zakątkach Sudetów, korzystając z gościnności hotelu Biały Kamień w Świeradowie Zdroju. Większość nabywców wykorzystuje testowane motocykle oprócz codziennego użytkowania, także do bliższej lub dalszej turystyki, dlatego przede wszystkim ocenialiśmy ich zachowanie na drogach utwardzanych. Jadąc ze stolicy mieliśmy pełne spektrum nawierzchni - od szutrowych poboczy, którymi omijaliśmy gigantyczne korki na remontowanej trasie Katowickiej, przez pełne kolein i wyrw drogi wokół Wielunia i Złotoryi, po fragmenty autostradowe pomiędzy Wrocławiem, a Legnicą. Miejscem przeznaczenia były jednak wspaniałe, kręte drogi o świetnej nawierzchni w okolicach Szklarskiej Poręby, niekończących się, często ślepych, zakrętach dzięki którym zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie przenieść redakcji we wspomniane strony.... Nie chcemy Was, drodzy Czytelnicy zanudzać szczegółami. W telegraficznym skrócie: zrobiliśmy po 2000 km na czterech motocyklach, wykonaliśmy kilkanaście filmów i kilkaset zdjęć. Odwiedziliśmy zamek Czocha i obiliśmy jeden samochód. Mieliśmy kilka awaryjnych hamowań w nocy przed sarenkami z wgranymi kodami „nieśmiertelność”, a na zakrętach udało nam się wyprzedzić dwa Ducati na słowackich rejestracjach, których kierowcy dość długo próbowali się bronić. Odwiedziliśmy hotelowe SPA, zobaczyliśmy transmisję walki Tomka Adamka, a otaczający nas niemieccy turyści na pewno zastanawiali się, dlaczego Polacy tak często używają słowa, oznaczającego w ich języku zakręt.
W czasie testu motocyklami jeździły osoby z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem jak i osoba, która chwilę temu zdała egzamin. Wszystko to po to, aby mieć pełne spektrum potrzeb potencjalnych użytkowników.
Czy wśród testowanych motocykli znajdzie się model, który połączy pozornie sprzeczne wymagania, a więc turystykę utwardzanymi drogami o zróżnicowanym stanie, dynamiczną jazdę po zakrętach, omijanie korków poboczami oraz poruszanie się w mieście? Do tego nie nadszarpnie rodzinnego budżetu spalając chore ilości paliwa?
Yamaha XT660Z Tenere
Czarny koń naszego porównania. Na początku XT660Z nikt nie dawał szans, ale po przebyciu całej podróży każdy jednogłośnie stwierdził, że to świetny motocykl. Yamaha kosztuje 29.900 zł, jest więc najtańsza w stawce. Moc 48 KM nie rzuca na kolana, zwłaszcza przy masie 206 kg. Mimo to mocny dół charakterystyczny dla singli sprawia, że motocykl dotrzymuje tempa pozostałej trójce. Podczas codziennej spokojnej jazdy jest najoszczędniejsza, ale utrzymywanie stałej prędkości 160 km/h powoduje ,że pod względem konsumpcji motocykl przesuwa się do środka stawki z wynikiem 5.6l/100 km. Hamulce pochodzą od Brembo i są mocnym punktem wyposażenia, a przednie zawieszenie oprócz Suzuki jako jedyne ma regulację napięcia wstępnego. Szutry, cięższy teren i ciasne zakręty są żywiołem małej Tenery. Na asfalcie pokonywanie nawrotów przypomina jazdę na Supermoto. Niestety przyjemność psują najbardziej terenowe opony, dzięki którym XT660Z zaliczyliśmy najwięcej uślizgów. Yamaha jest najmniej wygodna, ma najmniej czytelny, spartański wyświetlacz oraz najgorszą, choć zdecydowanie wystarczającą ochronę przed wiatrem. Kultura pracy silnika to coś, co albo pokochamy, albo znienawidzimy. Yamaha już na miejscu w Świeradowie była jednym z najchętniej wybieranych motocykli w czasie testu, lecz im dalsza trasa przed nią, tym gorzej. Punktowo motocykl zajmuje zaszczytne, ostatnie miejsce.
Triumph Tiger 800 XC
Niecałe 215 kg, brak ABS, 95 koni mechanicznych, trzy cylindry, stalowy oplot w serii. Silnik jest klasą samą dla siebie - moc i moment obrotowy na każde zawołanie. Dźwięk katowanej trzycylindrówki wprowadza w euforię, ale dobór przełożenia spowodował, że potencjał jednostki napędowej został zmarnowany. Mimo odczuwalnych zasobów mocy Tigerowi nie udaje się uciec reszcie motocykli. Zawieszenie nieźle spisuje się na twardych nawierzchniach a stabilność w szybkich winklach jest powyżej oczekiwań. Sytuacja zaczyna się komplikować na ciasnych zakrętach. Tutaj Triumph jest oporny i niechętnie wykonuje polecenia kierowcy. Wyboje i koleiny wprowadzają sporą nerwowość, a komfort spada w postępie geometrycznym. Hamulce są precyzyjne, ale siła hamowania co najwyżej przeciętna. Brak regulacji napięcia wstępnego z przodu mocno popsuł wynik Tigera, tak, jak nienajlepsza ochrona przed wpływem warunków atmosferycznych, słaba manewrowość i zużycie paliwa najwyższe w stawce. Atuty to czytelna deska rozdzielcza i silnik. Przeloty autostradowe nie robią na motocyklu żadnego wrażenia; Tiger mógłby jeździć na maxa do końca paliwa w zbiorniku. Z testowanej czwórki ma w sobie najwięcej jadowitości i charakteru. Niestety, biorąc pod uwagę właściwości praktyczne ląduje tylko na najniższym stopniu podium.
BMW F800 GS
Beemka w suchych faktach to dwa cylindry w rzędzie, masa 207 kg i moc 85 KM. Cena egzemplarza testowego (z ABS, kuframi, komputerem, podgrzewanymi manetkami to 50.000 zł). Motocykl do bólu poprawny, praktyczny i funkcjonalny. W zasadzie najlepszy sprzęt pod względem ergonomii i komfortu. Daje też olbrzymie poczucie bezpieczeństwa. Hamulce w stalowym oplocie o świetnej dozowalności, dobrej sile hamowania i perfekcyjnym ABS. Najniższe zużycie paliwa na autostradzie. Niestety BMW ma kilka wad: bezpłciowy, silny ale niezbyt spontaniczny silnik, zbyt miękko zestrojony przód, średnią stabilność podczas szybkich zakrętów i idiotycznie zaprojektowane sterowanie kierunkowskazami, które wymaga dłuższego przyzwyczajenia. Jego cena jest najwyższa, ale wyposażenie w zupełności ją usprawiedliwia. W zimne wieczory podgrzewane manetki były przyjemnym dodatkiem. Zestaw wskaźników pokazuje wszystko, co potrzebne motocykliście do szczęścia. Duży plus za wyłączany ABS. Czego zabrakło BMW do zwycięstwa? Nieco niższej ceny, większego szaleństwa i lepszego zachowania na szybkich łukach. Na osłodę dodamy, że na możliwe 1520pkt, BMW przegrało z Suzuki zaledwie o 2 punkty.
Suzuki V-Strom 650
V-Strom okazał się najbardziej niedocenionym motocyklem, jakim cudem? Przecież początkowe opinie po tym, jak każdy zsiadał z Suzuki były: „jakie to nudne” i „brak mu charakteru”. Moc 68.7 KM, masa 214 kg, cena niecałe 35.000 zł. Suzuki jest przyjazne, zwinne, lekko się prowadzi i jest najbardziej bezpretensjonalne. Ma niezłe wyposażenie, a na wyjściu z każdego zakrętu dwucylindrowa V-ka odjeżdża od reszty stawki. Konkurencję miażdży pod względem zawieszenia. Zarówno feedback jak i zachowanie w zakrętach, bez względu na prędkość, promień i nawierzchnię jest o rząd wielkości lepsze, niż w pozostałej trójce. Wystarczyło podkręcić tempo przejazdów, żeby przed kolejnym odcinkiem ustawiała się kolejka do V-Stroma. Najlepsza ochrona przed wpływami atmosferycznymi, niezła relacja ceny do wartości i duża przyjazność dla mniej doświadczonych kierowców. Suzuki ma też wady: ABS bez polotu, przeciętne hamulce, brak stalowego oplotu i silnik dostający zadyszki w wyższym zakresie obrotów. Szalę na stronę zwycięstwa przechyliła atrakcyjna cena i niesamowita zwrotność. Z lepszymi hamulcami i mniejszą masą zwycięstwo Suzuki byłoby absolutne, na dzień dzisiejszy wygrana z BMW jest o włos.
Podsumowanie
Testowane motocykle nie są typowymi terenówkami, ale uniwersalnymi, długodystansowymi turystykami z możliwością zjazdu z asfaltu. Zabranie ich na poligon nie ma najmniejszego sensu, bo i tak większość kupujących przejedzie się nimi co najwyżej po szutrowej drodze prowadzącej na działkę. Zwycięstwo V-Stroma nas zaskoczyło; zarówno Yamaha jak i Triumph miały w sobie zdecydowanie najwięcej agresywności i indywidualnego stylu. Niestety, im więcej praktycznych aspektów oceny dochodziło do głosu, tym bardziej przegrywały. Nie znaczy to, że są złe. Tempo przejazdu krętych odcinków było znacznie szybsze, niż wcześniej przewidywaliśmy a miny kierowców typowych sportów wyprzedzanych na łukach przez cztery turystyki - bezcenne. Na ich miejscu zamknąłbym się w sobie i zajął haftem artystycznym.
Każdy z tych motocykli pozwoli Wam zaznać radości z jazdy, każdy z nich znakomicie sprawdza się w mieście (Suzuki i Yamaha najlepiej). Który więc jest królem podróżnych enduro? Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Punktowo bardzo nieznacznie, ale jednak wygrało Suzuki, przed BMW, Triumphem i Yamahą. Jednak oczekiwania klientów wobec motocykli są tak różne, że musimy sobie odpowiedzieć, kim tak naprawdę jesteśmy?
Dla początkującego – Suzuki V-Strom 650
Suzuki zdecydowanie wygrywa feedbackiem prowadzenia, łatwością z jaką wszystko na nim przychodzi i poczuciem bezpieczeństwa. Jest najwygodniejsze, ale jednocześnie najnudniejsze.
W teren – Yamaha XT660Z Tenere
Mała Tenera to prawdziwy motocykl dla facetów, którzy nie boją się pobrudzić i oczekują odrobiny hardcoru. Przy wyżelowanych, ubranych w modne koszulki Polo konkurentach wygląda jak Rambo w podartych bojówkach. Im więcej blizn z walki, tym lepiej.
Dla perfekcjonisty – BMW F800 GS
Beemce trudno cokolwiek zarzucić. Motocykl perfekcyjny niemal w każdym calu, przynajmniej biorąc pod uwagę warunki, do jakich został stworzony. Przegrał zaledwie o dwa punkty z Suzuki, ale jeżeli jesteś bardziej doświadczonym kierowcą z grubym portfelem, wybór jest prosty – BMW.
Dla indywidualisty – Triumph Tiger 800 XC
Tak podobny do BMW, a jednak tak różny. Trzycylidrowy silnik mógłby pracować w każdym innym motocyklu - sportowym lub też naked bike. Jego potężne parametry pasują jednak bardziej do szybkiej autostradowej jazdy niż krojenia ciasnych zakrętów. W terenie również da sobie świetnie radę, co udowodnił Damian w naszym indywidualnym teście Tigera. W warunkach, w jakich jeździliśmy konkurencja poradziła sobie po prostu lepiej.


BMW F800 GS Suzuki V-Strom 650


Triumph Tiger 800 XC Yamaha XT660Z Tenere
Za wypożyczenie motocykli do testu i pomoc w realizacji dziękujemy firmie Liberty Motors, BMW Auto Fus oraz Hotel Medi-Spa Biały Kamień w miejscowości Świeradów Zdrój.
Motocykle testujemy na paliwie:

Dane techniczne
|
|
Yamaha |
Suzuki |
Triumph |
BMW |
|
Silnik |
jednocylindrowy 660 ccm |
dwucylindrowy V 645 ccm |
trzycylindrowy rzędowy 799 ccm |
dwucylindrowy rzędowy 798 ccm |
|
Moc |
48 KM |
68,7 KM |
95 KM |
85 KM |
|
Moment |
58 Nm |
60 Nm |
79 Nm |
83 Nm |
|
Masa |
206 kg |
214 kg |
215 kg |
207 kg |
|
Spalanie |
5,4 l/100 km |
6,5 l/100 km |
6,7 l/100 km |
5,5 l/100 km |
|
Wysokość siedzenia |
895 mm |
835 mm |
845-865 mm |
880 mm |
|
Cena |
29.900 zł |
35.000 zł |
42.500 zł |
45.500 zł |
Kawasaki - próbowaliśmy wyrwać Versysa - importer nie miał, każdy dealer olał sprawę. BMW G w tym terminie nie było, a kiedy jechaliśmy na test o NC700X nikt nawet jeszcze nie słyszał. Chcieliśmy wyrwać jeszcze Transalpa, ale jedyny dealer, który posiadał testówkę odmówił wypożyczenia jej na więcej niż 2-3 godziny... Tak więc to nie do końca nasza wina - zderzamy się ze ścianą niekompetentnych osób na stanowiskach w marketingu.
Mimo wszystko pozdrawiam .
Bo np. jeśli chodzi o niedrogie fun-bikes które w dodatku palą <5l to zabrakło rzeczonej NC700X i przede wszystkim Versysa...
Maszyny, która zdaniem wielu bije V-stroma na łeb na szyję pod każdym względem prócz wygody pasażera i oczywista ładowności...
Text fajny, daje lekki wglad czego sie mozna spodziewac po turystykach. Mi oczy sie smieja do BMW i Triumpha, ale portfel do Suzi :)
Pozdrawiam
Przy okazji, zachęcam do przesłania tekstu do działu turystyka, podziel się swoimi podróżami i doświadczeniem z innymi :).
Jakbyś przez chwilę nie pluł jadem, to wpadłbyś na to, że na takich 30% drogi szutrowej we wspomnianej Mongolii zejdzie ci 90% czasu. I jak rozkraczy się pośrodku stepu, albo nagle ugrzęźnie to dopiero zrobi się nieciekawie...
Tenera, Tenera i tylko Tenera.
Wojtas, a Ty jak byś był taki moto turysta to byś wiedział, że aby dojechać do tej Mongolii to trzeba najpierw pokonać drogi asfaltem, co wyjdzie i tak jakieś 60-70 procent trasy po drodze :)
Tu test Tigera 800 XC jako pojedynczy materiał. Zwróć uwagę, że motocyklem jeździł zawodnik uprawiający motocross i dokładnie sprawdził jego właściwości terenowe:
http://www.motogen.pl/laboratorium/testy-motocykli/triumph-tiger-800-xc-prawdziwy-twardziel,art64.html
Problem w tym, że z kolei po tym materiale dostaliśmy kilka maili z uwagami, że nie interesują ich własności terenowe, bo nikt nie będzie nim jeździł w terenie. Niestety, taka jest prawda. Widziałeś właścicieli SUV notorycznie ganiających po terenie? No ok, nie da się - widziałeś porysowane karoserie i pourywane zderzaki w Porshe po wycieczce do kamieniołomu? Tak samo jest z motocyklami, więc wybraliśmy i sprawdziliśmy warunki, w których te motocykle rzeczywiście będą przez ludzi wykorzystywane - miasto i turystyka.
PS. Ciekawe, że może nikt nie pomyśli w ten sposób - a może to ten francuski portal chciał jakoś BMW oczernić. Nie ma to jak teorie spiskowe :P Dobrze, że nie mamy klipu video, w 1:24 słychać by było strzały :P
Teścik fajny, choć nie zagłębialiście się w szczegóły. Ogólnie zazdroszczę kręcenia po tych traskach, potrafią dać dużo radochy, fakt.
Jak dla mnie wybór tylko pomiędzy Suzuki i Bmw, przy czym wygrywa V-Strom ze względu na cenę. Gdyby beta była w cenie suzi - wziąłbym bmw
z pozostałych przedstawionych w teście motorków jeździłem BMW F800 kolegi i powiem tak - może do turystyki to się nadaje, ale szaleństwa jest w tym okrągłe zero, motor może i dobry, ale przeraźliwie nudny, strach pomyśleć o tym Suzuki, które tu jest opisane jako nudne...
Artykuł bardzo mi się podoba, oby więcej takich, szczególnie fotki udane (zupełnie jak w pewnym szkopskim periodyku...) - gratulacje
W raporty spalania wkradł się błąd - już zostało poprawione. Spalanie każdego motocykla zostało zmierzone podczas jazdy autostradowej, miejskiej oraz dynamicznej po krętych drogach - tak więc średnie z przebytych 2000 km.