OCENA UŻYTKOWNIKÓW
Yamaha XJR1300kliknij i przesuń wskaźnik
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
Motocykl Yamaha XJR1300
OCENA REDAKCJI
7.2
Faceci dojrzewają do 12...
Faceci dojrzewają do 12 roku życia, potem już tylko rosną – ale Yamaha XJR jest właśnie taką zabawką dla dużych chłopców.
Mamy XXI wiek, jeśli więc mowa o kawalerii, to jedynie w kontekście historycznym, albo zabawy dla dużych chłopców. Albo jednego i drugiego na raz – i taka właśnie jest Yamaha XJR 1300
Co jest w tym motocyklu, że przyciąga spojrzenia podczas zwykłej przejażdżki ulicami, że chętnie obejrzą go zarówno miłośnicy dwukołowych pocisków, jak i ci dla których wyznacznikiem stylu jest czarna skóra na tle lśniących chromów? Może zadam pytanie inaczej: czego w nim nie ma?
XJR pozbawiona jest udziwnień. Niby nic odkrywczego, ale wszak dzięki temu zabiegowi – czyli odsunięciu fabrycznych stylistów wychowanych na mangowych komiksach – Yamaha produkuje od z górą 10 lat (licząc model z silnikiem 1200ccm) motocykl, który się nie starzeje. Nie ma wprawdzie w rankingach mocy ambicji sięgnięcia 200KM, nie ma też szalonych, kanciastych linii nadwozia, często bardziej szpecących maszyny niż funkcja „zwracania na siebie uwagi” wymaga. Czyżby „ostatni Mohikanin” linii Uniwersalnego Motocykla Japońskiego?
...Yamaha produkuje od z górą 10 lat motocykl, który się nie starzeje...
. Biorąc pod uwagę silnik, wielką rzędową czwórkę chłodzoną powietrzem, o zdecydowanie niewygórowanej mocy – stwierdzenie to bliskie jest prawdy. Jeśli do tego weźmiemy pod uwagę klasyczną stalową ramę kołyskową, równie klasyczny widelec z przodu oraz bliźniacze elementy amortyzatorów ubranych w sprężyny sięgające do tylnego wahacza – jak żywe staną przed oczyma pojazdy sprzed lat 20 i więcej…
W tym muzealnym obrazku do realiów współczesności przywracają na wstępie zbiorniki wyrównawcze w tylnym zawieszeniu, którego elementy dostarcza z najwyższej półki Öhlins; w następnej kolejności pojedyncza, rozszerzająca się stopniowo od kolektora, puszka tłumika; by finalnie wbił się w oczy zadarty stelaż kanapy, zakończony lampą skopiowaną zapewne z USS Enterprise. O ile amortyzatory pojawiały się już we wcześniejszych modelach XJR, o tyle aż do 2006 roku motocykl posiadał 2 wydechy, symetrycznie ułożone po obu bokach maszyny. W mojej osobistej opinii ta właśnie zmiana jest stylistycznie najmniej korzystna dla wrażeń estetycznych.
Poza wymienionymi kwestiami – wysublimowana uczta dla oczu miłośnika jednośladów. Okrągły reflektor, pozbawiony nie tylko owiewki, ale również obserwowanych często w innych tego typu motocyklach prób zastąpienia jej aerodynamiczną obudową zegarów; dwie masywne puszki zegarów, które choć elektroniczne utrzymane są w stylu retro; elegancko komponują się z nimi monochromatyczny wyświetlacz pomiędzy i zestaw kontrolek poniżej. Dalej mamy obły i na szczęście dość pojemny zbiornik, pod nim zaś nad wyraz urodziwe żebra chłodzące cylindrów, objętych od przodu czterema równymi ramionami kolektora. Niewielka chłodnica oleju nie psuje w zauważalnym stopniu tej stylowej kompozycji. Kanapa lekko uniesiona, z symbolicznie zaznaczonym „przedziałem pasażerskim” – od tego miejsca klasyka ustępuje przed znakami nowych czasów; te jednakże stanowią raczej dynamiczne akcenty, niż wywołują dysonans estetyczny u obserwatora.
Rzut okiem w tabelki
„Tysiąc trzysta centymetrów sześciennych pojemności” – te słowa wtłoczone beznamiętnym tonem w uszy przeciętnego zjadacza chleba zaprawdę robią wrażenie. Na motocyklistach już niespecjalnie, a jeśli kontynuując rozmowę zapyta taki o moc, zazwyczaj w tym miejscu następuje zdziwienie, że niecałe sto kucy udało się wycisnąć z tego czołgowego napędu. Poniekąd jest to prawda, można było więcej; pytanie konstruktorów brzmiało „po co?” i najwyraźniej odpowiedzią było wzruszenie ramion. Z racji swojej konstrukcji maszyna nie będzie na co dzień rozwijać wielkich prędkości, stylistyką kieruje się do grupy klientów ceniących inne wartości niż tylko rozwijaną moc.
Raczej pomyłka, identyczny artykuł został opublikowany w dziale Moto na Wirtualnej Polsce - może stąd jakieś skojarzenia. Z tym portalem kiedyś współpracowaliśmy, ze ŚM nigdy (przynajmniej do tej pory).
06-08-2008 18:07
amatox
Czy ja mam deja vu czy ten sam artykuł (ta sama treść) był w czasopiśmie Świat Motocykli?.....
Wraz z nadejściem wiosny do redakcyjnego laboratorium trafił produkowany od 2010 r. Ducati Hypermotard. Z redakcyjnego parkingu wszystkie hardcorowe motocykle znikają szybciej niż programy...