Do laboratorium redakcji trafił największy, klasyczny model z oferty Suzuki - Intruder C1800R.
Pierwszy rzut oka i wiadomo jedno – mamy do czynienia z monstrualnym motocyklem, którego gabaryty pasują jak ulał do porównania go z ciągnikiem siodłowym, lub dużym i ciężkim sprzętem budowlanym.
Nogi wygodnie oprzeć można na podłogach, mając jednocześnie bezproblemową możliwość operowania dźwigniami.
Intruderem śmiało można próbować "zamknąć szafę", szkoda tylko, że przez spaprane podwozie szybsza jazda to walka o przetrwanie.
Gwoździem do trumny są hamulce, które raczej trzeba nazywać delikatnymi spowalniaczami.
Testowany egzemplarz otrzymał liczne akcesoria wątpliwej urody...
Pod względem jakości wykonania i stylistyki, wszystko gra i nie można się do niczego przyczepić.
Silnik jest mocny, jak tur, chociaż niezbyt wysilony, duży moment obrotowy, miła praca, nie do końca kulturalna, czyli taka, jaką powinna charakteryzować się duża V-ka z cylindrami wielkości kotłów w wojskowej kuchni.
Kto będzie zadowolony z tego motocykla? Chyba panowie z kompleksami, dla których przerost formy nad treścią będzie wyznacznikiem bycia cool i twardzielami.
OCENA REDAKCJI
5.4
Stylistycznie naprawdę...
Stylistycznie naprawdę OK. Ergonomia zadowalająca. Silnik – rewelacja, jednak niedomagania podwozia psują obraz całości.
Do laboratorium redakcji trafił największy, klasyczny model z oferty Suzuki - Intruder C1800R. Jego zadaniem było uzupełnienie oferty marki i partnerowanie M1800R, powercruiserowi, który już wcześniej ujrzał światło dzienne i u niektórych powodował przyśpieszone bicie serca. Było i jest to zjawisko dosyć dziwne, bo bryła tego pojazdu i jego linia wydają się zaprojektowane przez dizajnera niespełna umysłu.
Dostałem w ręce pojazd, który załamał mnie już na wstępie, kiedy odbierałem go pod siedzibą importera marki. Wielki i ciężki kloc, przerośnięty, swoim wyglądem dawał do zrozumienia, że absolutnie się nie prowadzi i nie ma zamiaru wytracać prędkości, zaprzęgając do pracy układ hamulcowy. Pominę tu akcesoria, w które przybrano testowy jednoślad, a które zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Szyba, deflektory przeciwwietrzne i tzw. sissy-bar z poduszką oparcia urwały mi głowę. Z ciekawego z wyglądu cruisera, ktoś zrobił pokraka. Odpuszczę jednak cięgi akcesoriom (przynajmniej początkowo), żeby skupić się na tym, jak w prosty sposób Suzuki spaprało robotę i szanse na umieszczenie naprawdę dobrego criusera w swojej palecie modeli.
Rozmiar XXL
Pierwszy rzut oka i wiadomo jedno – mamy do czynienia z monstrualnym motocyklem, którego gabaryty pasują jak ulał do porównania go z ciągnikiem siodłowym, lub dużym i ciężkim sprzętem budowlanym. Robi wrażenie i tylna opona o szerokości 240mm, okalający ją błotnik, a także szeroki zbiornik paliwa, który może służyć za lądowisko dla śmigłowców. Siodło kierowcy i pasażera, nie jest grubo tapicerowane, ale wielkością pasuje do reszty sprzętu. Przy okazji, okazuje się nie do końca komfortowe, ale to w sumie szczegół, jak ktoś ma otłuszczone pośladki, jest git. Nogi wygodnie oprzeć można na podłogach, mając jednocześnie bezproblemową możliwość operowania dźwignią zmiany biegów typu palce – pięta (zmiana biegu na wyższy za pomocą pięty jest bajecznie prosta i wygodna), oraz dźwignią tylnego hamulca. W złożeniach, jeśli komuś starcza fantazji, drze się owymi podłogami po asfalcie, aż miło. Kierownica jest wyprofilowana, szeroka i ustawiona tak, że nie ma problemu z ułożeniem na niej rąk i dokonywania wszelkich niezbędnych operacji. ...Intruder jest jak pocisk rakietowy tyle, że bez samonaprowadzania, wystrzelony na oślep...
Serce jak dzwon
Wiele dobrego muszę powiedzieć o silniku. Mocny, jak tur, chociaż niezbyt wysilony, duży moment obrotowy, miła praca, nie do końca kulturalna, czyli taka, jaką powinna charakteryzować się duża V-ka z cylindrami wielkości kotłów w wojskowej kuchni. Uciąg ma od najniższych obrotów, a efekt hamowania jednostką napędową wręcz poraża. Tu jest bajecznie i nad wyraz satysfakcjonująco. Skrzynia biegów ma dobrze dobrane przełożenia, jednak jej praca, szczególnie przy zmianie przełożeń, jest głośna i toporna, wrzucając pierwszy bieg i zmieniając kolejne, dochodzi z niej dźwięk taki, jakby coś miało się rozlecieć. Charakterystyczne „gdynk” ma wręcz epicki rozmach. Zastanawiałem się, kiedy wszystko klęknie, a z rozprutego kartera, posypią się tryby, trybiki i śrubki. Niezły czad! Napęd wałem jest wytrzymały i bezobsługowy, jednak w zestawieniu z charakterystyka jednostki napędowej, pracuje zbyt sztywno, przenosząc wszystkie naprężenia na resztę motocykla. Jednak dobierając umiejętnie obroty na poszczególnych przełożeniach, nie wykonując gwałtownych ruchów, jazda wychodzi nawet płynnie. Szpej rozpędza się, niczym popieprzona lokomotywa z silnikiem Diesla, a osiągnięcie prędkości maksymalnej, nie nastręcza wielu problemów. Jak na takiego kolosa, jest pysznie! I byłoby naprawdę pysznie, gdyby nie „błahostka” w postaci zawieszeń, oraz układu hamulcowego…
Podwozie
Zgroza z pożogą, czyli ktoś gdzieś dał ciała. Chyba w fazie projektowej, czego skutkiem jest jednoślad z miłą nadwagą i silnikiem, który na głowę bije możliwości podwozia. Przez to wszystko, miałem wrażenie, że zaraz po zjeździe z linii produkcyjnej, należałoby ten motocykl oddać do recyklingu. Są takie wielkie maszyny, które mogą rozdrobnić wszystko, bez najmniejszego problemu, pozostawiając ślad w postaci opiłków i wiórów… Dobra, żeby nie było, ze się czepiam na siłę – objawy niedomagań są aż nadto wyraźne. Wiadomo, nie jest to sprzęt do ganiania z prędkościami nadświetlnymi, ale w moim przekonaniu, skoro ma potencjał, powinien sprawować się poprawnie przy gnaniu troszkę powyżej tego, na co pozwala nasz rodzimy kodeks ruchu drogowego i wszelakie przepisy. A tu co? A tu dno! Zawias ugina się tak, ze w szybkich, nawet łagodnych zakrętach, motocykl tańczy, jak pingwin na szkle, a kierowca wznosi modły do wszelakich bogów, aby pozwolili mu w całości wyjść na prostą… No żesz w mordę, co to ma być?! Temat ciężki do ogarnięcia. Tak samo, jak zastosowane hamulce. One nie dają rady, są spowalniaczami, dokładnie takimi, jak w starych Muscle Carach – nie możesz na nich polegać! Spowolnią – tak, ale nie ma mowy o poprawności i wyraźnej skuteczności. Raczej pojawiły się, bo ktoś miał na uwadze względy homologacyjne. Po prawdzie, swoje zadanie spełniają do prędkości ok. 80km/h – wtedy można się nawet chwilkę nimi pozachwycać, że wyrabiają się, że zastosowano układ sprzężenia tyłu z przodem, itd. I nic poza tym. A nie można było pójść śladem starszego brata, M1800R, który zawieszenia i heble ma naprawdę dobre? Wiadomo, nie ten styl, Upside-Down i promieniowo mocowane zaciski hamulcowe w typowym pojeździe cruizer, pasowałyby, jak świni siodło, ale… Ale rozwiązanie znalazłoby się.
Werdykt
Jak mam ocenić Intrudera C1800R? Ciężko mi to przychodzi. Stylistycznie naprawdę OK. Ergonomia zadowalająca. Silnik – rewelacja, jednak niedomagająca skrzynia biegów lekko psuje obraz całości „pieca”. Prowadzenie – dno. Kto będzie zadowolony z tego motocykla? Chyba panowie z kompleksami, dla których przerost formy nad treścią będzie wyznacznikiem bycia cool i twardzielami. Da się to cacko uzbroić we wszelkie gadżety, typu, wspomniane wcześniej, mało urocze oparcie na koszmarnym sissy-bar i idiotyczną szybę z deflektorami na goleniach przedniego zawieszenia. Szyba drży, zakłamuje obraz drogi, przenosi w słoneczne dni blaski z chromów i polerek, aż boli głowa i ma się ochotę rzucić pawia na asfalt, próbując (podkreślam – próbując) jechać w korku, między autami… Wszystko jednak jest dla ludzi, a o gustach się nie dyskutuje. Będąc najgorszym cruiserem, jakim w życiu jeździłem, C1800R zdobędzie swoich fanów i miłośników, którym do szczęścia potrzebna jest jazda spacerowa, bez wykorzystywania potencjału dwóch cylindrów i gruby lans na zlotowych paradach i podczas rozkminek w towarzystwie kolegów, kiedy będą mogli powiedzieć z dumą: „a ja mam większego”. Niektórzy z upodobaniem i zaparciem godnym lepszej sprawy, przyozdobią go w wieżyczki, galeryjki, frędzle, sakwy, sakiewki i damskie torebki Ja mówię stanowczo NIE! Jest to motocykl, którego nie chciałbym mieć. Ma zbyt dużo cech, które określam jednoznacznie, jako wady. Potrafi zachowywać się, jak pocisk rakietowy tyle, że bez samonaprowadzania, wystrzelony na oślep.
"Pan Redaktor" pisał swoją opinię na temat tej maszyny, albo po kilku browarach, albo po kilku ścieżkach. Chyba nie ma wielkiego pojęcia o tego typu motocyklach - nawet powiem NA PEWNO NIE MA. Jak sądzę, ten artykuł miał być lekarstwem na kompleksy tego Pana..... wiadomo, czasami trzeba coś skrytykować, żeby poprawi sobie samopoczucie - typowo polskie podejście do sprawy. Odsyłam pod zimny prysznic i głęboką zadumę na temat cruiserów. Pozdrawiam!
06-01-2012 15:33
~Leszek
Według mnie jako użytkownika tego INTRUDERA C 1800 R, który przez trzy lata łącznie przejechał 12 000 km po Polskich drogach artykuł Pan Redaktor Olaf Popanda jest w całości tendencyjny i obraźliwy dla tej marki. W stosunku do tego motocykla używa wprost wulgarnych porównań i skojarzeń. W swojej wyobraźni konfabuluje.
Nie znam w ogóle tego Pana.
Na temat przedmiotowego Cruisera w różnych publikatorach w tym gazetach dla motocyklistów i na forach w internecie czytałem wiele artykułów i opinii o tym motocyklu ale żaden nie był tak niepochlebny, nieprawdziwy jak ten. Wstyd mi za tak nieprawdziwą opinie.
Jeżdżę prędkościami w granicach do 120 - 130 km max przemiennie sam i plecakiem i motocykl sprawuje się bardzo dobrze. Gorzej się zachowuje na wyboistych, podziurawionych i nierównych z koleinami Polskich drogach. Na równych nawierzchniach prowadzi się bardzo dobrze. Przy podanych prędkościach spalanie 6,5 litra/100 km. Jeszcze nie przekroczyłem spalania 7 litry na 100 km.
Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich posiadaczy INTRUDERA C 1800 R.
25-08-2011 21:25
MEGADETH
Ten intruder jest przepiękny, tylko bez tych ohydnych i szpecących dodatków!
12-07-2011 14:05
~vpower
Dajcie sobie po pysku najlepiej.:) Tak to jest jak motocykle typu cruiser/ chopper testuja osoby, ktore tego stylu nie czuja. Jak ja bym mial testowac np.R1 to pewnie bym napisal, ze to plastkowa szlifiera na tor, a jej wartosc uzytkowa jako moto sprowadza sie do tego, ze ma 2 kola.
Nie da sie rzetalnie napisac takiego tekstu nie czujac klimatu tego typu moto. Idac tokiem myslenia autora to wszystkie crusiery, choppery sa do d... bo nie jezdza tak jak np. nakedy czy inne plastkowe wynalazki. Nie jezdza i nie beda jezdzily bo nie to maja za zadanie. Tylko dziwnym trafem znam gosci i sam sie do takowych zaliczam co trzaskaja takimi moto dziesiatki tys. km na sezon, podczas gdy uzytkownicy innych moto o super hiper wlasciosciach jezdnych jezdza non stop po tych samych obwodnicach tam i nazad.
26-06-2011 19:35
~evil
dla mnie to jest porażka... ale ja mam zdecydowanie inne zapatrywania na motocykle i na jazdę nimi. w większości tego typu dodatki są zdecydowanie kiepskie i naprawdę brzydkie.
22-06-2011 15:08
~Goran
@evil - nie było moim celem urażenie Cię, ani kolegą, ani krytyką. Po prostu uważam, że dodatkowe wyposażenie w postaci szyby jest niezbędne w podróżach. Wyśmiewanie tego typu dodatków obraża tych, którzy tak doposażają swoje sprzęty, a wiatr w pysk jest świetny, niemniej zaczyna być drażniący gdy jedzie się po 200-300km dziennie przez tydzień czy dwa w rożnych warunkach atmosferycznych. Czy kufry w tym moto według Ciebie to też bzdurny dodatek?
@dealer - turystyczne enduro są świetne, ale chyba, nie zaliczysz do nich goldwinga, electry czy VFR'ek lub K1600GTL/GT. Zgadzam się, że błędy trzeba wytknąć, ale nie w sposób napastliwy.
17-06-2011 17:45
DEALER
Szczerze-to w ogóle nie widzę dłuższej trasy (3000km)cruiserami, bez względu na to,czy mają szybę,czy nie. Najwygodniejsze w trasę są turytsyczne enduro. Co do działania skrzyni biegów i hamulcy-tragedia, zero wytłumaczenia dla Suzuki. Wady trza jasno przedstawić, bo pozytywne opinie i tak mamy na stronach producenta. Szkoda,żeby czytelnik był rozczarowany, bo przeczytał na portalu Motogen.pl, że motocykl jest wporzo, a w praktyce jest do bani. W tej klasie można zrobić sprzet ze świetnymi hamulcami i nieźle prowadzący się (Thunderbird) bądź dużo bardziej wygodny i lepiej działający (nawet ze sporną tutaj - szybą) - np. XV1900..... :P
17-06-2011 17:25
~evil
Goran, nie przypominam sobie, abyśmy byli kolegami, to pierwsza sprawa. poza tym, trakcja tego motocykla pozostawia wiele, wiele do życzenia. szyba? chcesz, zakładaj szybę do czego tylko chcesz, ja mówię NIE tego typu bzdurnym akcesoriom. walory użytkowe... wolę, zeby mi wiatr wiał w pysk, kiedy jadę w otwartym kasku, niż chować się za taką połacią tworzywa sztucznego.
znaczenie określenia CRUISER jest mi doskonale znane, a za to Tobie polecam dokładne przeczytanie tekstu ZE ZROZUMIENIEM.
P.S. nie znoszę napastliwych, nieprzemyślanych komentarzy, podanych w mocno niestrawnej formie :)
17-06-2011 15:12
~Goran
Autor chyba lekko przesadza. Do jasnej anielki to jest cruiser. To motocykl do toczenia się w dalekich podróżach, a nie na dojazdy do pracy i pałowanie na autostradzie. Co do hamulców to nie ma wytłumaczenia bo to kwestia bezpieczeństwa, ale cała reszta? Weź kolega zdejmij tą szybę, zapakuj się a potem przejedź 3000km. Pogadamy jak wrócisz o przewagach walorów estetycznych nad użytkowymi. Poza tym co to za idiotyczne porównanie o chwaleniu się większym itp.? Czyli wersja M też jest dla zakompleksionych? A triumph Rocket?
Kolego ogarnij najpierw do jakiej klasy ten motocykl należy, a potem skup się nad znaczeniem tej nazwy.
P.S. - nie znoszę napastliwych artykułów. I tak jak z częścią argumentów mogę się zgodzić tak forma w jakiej to jest podane jest po prostu niestrawna.
Wraz z nadejściem wiosny do redakcyjnego laboratorium trafił produkowany od 2010 r. Ducati Hypermotard. Z redakcyjnego parkingu wszystkie hardcorowe motocykle znikają szybciej niż programy...
Nie znam w ogóle tego Pana.
Na temat przedmiotowego Cruisera w różnych publikatorach w tym gazetach dla motocyklistów i na forach w internecie czytałem wiele artykułów i opinii o tym motocyklu ale żaden nie był tak niepochlebny, nieprawdziwy jak ten. Wstyd mi za tak nieprawdziwą opinie.
Jeżdżę prędkościami w granicach do 120 - 130 km max przemiennie sam i plecakiem i motocykl sprawuje się bardzo dobrze. Gorzej się zachowuje na wyboistych, podziurawionych i nierównych z koleinami Polskich drogach. Na równych nawierzchniach prowadzi się bardzo dobrze. Przy podanych prędkościach spalanie 6,5 litra/100 km. Jeszcze nie przekroczyłem spalania 7 litry na 100 km.
Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich posiadaczy INTRUDERA C 1800 R.
Nie da sie rzetalnie napisac takiego tekstu nie czujac klimatu tego typu moto. Idac tokiem myslenia autora to wszystkie crusiery, choppery sa do d... bo nie jezdza tak jak np. nakedy czy inne plastkowe wynalazki. Nie jezdza i nie beda jezdzily bo nie to maja za zadanie. Tylko dziwnym trafem znam gosci i sam sie do takowych zaliczam co trzaskaja takimi moto dziesiatki tys. km na sezon, podczas gdy uzytkownicy innych moto o super hiper wlasciosciach jezdnych jezdza non stop po tych samych obwodnicach tam i nazad.
@dealer - turystyczne enduro są świetne, ale chyba, nie zaliczysz do nich goldwinga, electry czy VFR'ek lub K1600GTL/GT. Zgadzam się, że błędy trzeba wytknąć, ale nie w sposób napastliwy.
znaczenie określenia CRUISER jest mi doskonale znane, a za to Tobie polecam dokładne przeczytanie tekstu ZE ZROZUMIENIEM.
P.S. nie znoszę napastliwych, nieprzemyślanych komentarzy, podanych w mocno niestrawnej formie :)
Kolego ogarnij najpierw do jakiej klasy ten motocykl należy, a potem skup się nad znaczeniem tej nazwy.
P.S. - nie znoszę napastliwych artykułów. I tak jak z częścią argumentów mogę się zgodzić tak forma w jakiej to jest podane jest po prostu niestrawna.