Kiedy Kawasaki w 2003 roku wprowadziło na rynek pierwszego Z750, można było z przekorą użyć dobrze znanego wśród jankesów powiedzenia „nothing beats cubic inches”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że nie ma nic lepszego od większej pojemności.
Podczas gdy liderami słupków sprzedaży były Honda Hornet 600 i Yamaha FZ6, „Kawa” zaproponowała nakeda klasy średniej w „zielonym” wydaniu, czyli więcej pojemności, więcej mocy i więcej momentu w cenie sześćsetki. Trudno się dziwić, że mały Z odniósł rynkowy sukces.
Po kilku latach reszta producentów najwyraźniej zauważyła, że co by nie robili, nie mają szans walczyć z dodatkową pojemnością. To spowodowało powstanie zupełnie nowej klasy, której przedstawicielami, oprócz „Zeta”, są jeszcze Yamaha FZ8 i Suzuki GSR 750. Zieloni na nowych konkurentów odpowiadają kilkoma gadżetami i literką R w nazwie. Deja vu? Tak. Identyczną sytuację mamy w przypadku Triumpha Street Triple, gdzie równolegle w sprzedaży jest wersja standardowa oraz ta nieco lepiej dopasiona właśnie z literką R w nazwie.
RRRytytytyt
Co zatem mamy w menu za dodatkowe 3000 zł? Delikatne zmiany stylistyczne, przeprojektowane zegary, malowany na czarno silnik i tłumik to kosmetyka niewpływająca znacznie na ogólny odbiór sprzętu. Czterocylindrowa rzędówka nie doczekała się żadnych modyfikacji i dalej legitymuje się mocą 106 KM i 78 Nm momentu obrotowego. Zmiany objęły głównie podwozie. Przedni zawias przeszczepiono z Z1000 z 2009 roku. Tylne zawieszenie Uni-Trak ma teraz nowe opcje regulacji. W bazowym Z750 z przodu zainstalowano zaciski dwutłoczkowe, natomiast w Z750R znajdziemy radialnie montowane zaciski czterotłoczkowe. Oprócz tego w miejsce stalowego wahacza wsadzono aluminiowy, lżejszy odpowiednik. ...dopiero teraz Z otrzymał osprzęt, jaki powinien mieć od samego początku...
Jak to się sprawuje? Prowadzenie uległo zdecydowanej poprawie. Dokuczające od lat zbyt miękkie przednie zawieszenie to już przeszłość. Szkoda tylko, że widelec ma jedynie regulację ustawienia tłumienia odbicia i dobicia, a nie pełną – nie tego spodziewaliśmy się po literce R w nazwie. Nowe heble sprawują się znacznie lepiej, choć i tym wcześniej zakładanym, dwutłoczkowym, niewiele można było zarzucić. Poza tym doczekaliśmy się seryjnie montowanego przewodu w oplocie stalowym. Prawda jest jednak taka, że dopiero teraz Z otrzymał osprzęt, jaki powinien mieć od samego początku.
Soczysta zieleń
W chwili testu marcowe słońce wychyliło się już na tyle zza chmur, aby dawać odpowiednią temperaturę do rozgrzania opon, jednocześnie świetnie rozświetlając bojową zieleń małego Zeta. Jedno jest pewne – chyba nie ma osoby, której ten motocykl by się nie podobał. Sprzęt, zwłaszcza w przekazanym nam czarno-zielonym malowaniu, prezentuje się jednocześnie elegancko i zadziornie.
Ergonomia
Wiadomo, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a jeżeli chodzi o ergonomię „Kawy”, pozytywnie zaskoczą się wszyscy. Ogólnie rzecz biorąc, siedzi się wysoko, przez co ugięcie kolan jest komfortowe. Idealnie wyprofilowana kierownica jest nieco podniesiona i przesunięta w stronę kierowcy. Wszystkie przyciski są tam, gdzie być powinny, więc gdy wsiądziesz tu po raz pierwszy, od razu poczujesz się jakbyś jeździł tym sprzętem od wieków.
a pozniej ducati importer sie zmienil wiec moze byc lepiej bo wczesniej byl ten sam co kawasaki. albo augusta albo honda cb1000r to jest maszyna mialem okazje sie przejechac to przyznam szczerze jeszcze za mocny motor dla mnie byłem tak zajarany ze jak stanąłem to kolana same o bak mi grały.
Pozd
Obiecuje na dniach wrzucić materiał o Street Triple :)