Wraz z nastaniem listopadowych opadów redakcyjny garaż powiększył się o dość egzotyczną w naszym kraju Husqvarnę SMS 630. Wprawdzie niska temperatura zniechęcała do jazdy, ale ciekawość wzięła górę i postanowiliśmy ją przetestować zanim spadnie pierwszy śnieg.
Mimo, że SMS 630 jak każde supermoto ma off-roadowe korzenie; trudno zarzucić jej toporność. Husqa ma lekkie, delikatne linie i przyjemny design. Kierunkowskazy, podnóżki i stopki cechują się wysoką jakością wykonania, a jedynym detalem psującym dobre wrażenie są toporne, kwadratowe lusterka. W pełni elektroniczny zestaw wskaźników przekazuje nam sporo informacji; można przyjąć, że jest czytelny, poza słupkowym obrotomierzem, który w pełnym słońcu nie spełnia swojej roli. Tył motocykla zdominowały dwa wydechy, a motocykl wyposażono w podnóżki i homologację pozwalającą na przewóz pasażera. Kierownica i pompa sprzęgła, a także dźwignia odprężnika pochodzą od Magury, manetki to produkt Domino. Poza wspomnianymi lusterkami jakość wykonania, spasowanie części oraz kształt motocykla łączący lekkość z agresywnością.
Silnik
Sercem motocykla jest zasilany wtryskiem jednocylindrowiec o pojemności 600ccm. Producent nie podaje mocy, momentu, ani obrotów, przy których wymienione parametry są uzyskiwane. Moc wbita w dowód rejestracyjny to 42 KW, co odpowiada niecałym 60 KM. Średnica cylindra 100 mm, przy skoku 76.4 mm powoduje, że mamy do czynienia z silnikiem wysokoobrotowym. W praktyce, w każdym zakresie obrotów nie odczujemy braku mocy, bądź wyraźnego załamania krzywej momentu. Dozowalność gazu fantastyczna. Hydraulicznie sterowane sprzęgło jest precyzyjne, a skrzynia biegów o sześciu przełożeniach pozwala w pełni wykorzystać potencjał silnika.
Hamulce, zawieszenie
Przedni widelec upside-down Marzocchi, o średnicy rury nośnej 45 mm i tylny amortyzator Sachsa są perfekcyjne. Zestrojenie jest raczej twarde, sprężyste, dające dużą pewność siebie podczas pokonywania zakrętów, ale jednocześnie sprawnie wybierające wszelkie nierówności. Hamulce to przednia, pojedyncza tarcza o średnicy 320mm wraz z radialnym zaciskiem, oraz podobny układ, ale z mniejszą średnicą (220 mm) i tradycyjnym zaciskiem z tyłu. Producentem systemu jest firma Brembo. Seryjnie przewody hamulcowe są w stalowym oplocie. Dozowalność, siła hamowania i wrażenia związane z obsługą systemu-podobnie jak w przypadku zawieszenia zawierają się w słowie-perfekcja.
Jazda
Według producenta SMS 630 to sprzęt o uniwersalnym przeznaczeniu. Oznacza to, że w przeciwieństwie do wielu innych supermoto jego charakter jest mniej radykalny; gaz ma więcej, niż dwa położenia a w krytycznej sytuacji przewieziemy nawet pasażera. 158kg deklarowanej masy (z płynami ale bez paliwa) to przynajmniej 30kg więcej, niż konstrukcje o bardziej wyczynowym charakterze. W praktyce motocykl ma dwie twarze; uwielbia miejską dżunglę jest przyjazny, pozwala wjechać na krawężniki, a silnik sprawia wrażenie małej, potulnej owieczki. Tak się dzieje tylko do czasu, kiedy wracamy zmęczeni z pracy a poziom testosteronu spada przytłoczony przez codzienne obowiązki. Kiedy mamy ochotę na odrobinę szaleństwa, a położenie gazu zbliży się do maksymalnego wychylenia-w Husqvarnę wstępuje tożsamość „mroczny rycerz; silnik z kwintesencji niewinności staje się brutalnym prostakiem, katapultując nas do przodu z podniesionym przednim kołem, albo zrywając przyczepność na wyjściu z zakrętu. Jeśli droga, po której jedziemy, to betonowe, nierówne płyty SMS 630 jest w swoim żywiole. Wasz organizm przechodzi w tryb „szybciej, silniej, agresywniej”. Ilość endorfiny i innych substancji odpowiedzialnych za radość i dobre samopoczucie jest zdecydowanie większa dzięki przejażdżce Husqvarną, niż wszelkim używkom razem wziętym. Mimo, że test przebiegał w niskich temperaturach zaskoczyła nas fenomenalna przyczepność opon. Stoppie na wilgotnej kostce klinkierowej, na peronie kolejowym? Żaden problem. Szybkie winkle, gwałtowne hamowania-wszystko to dla SMSa jest bułką z masłem. Ilość miejsca za kierownicą, wyprofilowanie baku i kształt kierownicy sprawiają, że dostosujemy pozycję do każdych warunków jazdy. Zjazd na szutrowe drogi nie jest rozczarowaniem-mimo typowo szosowych opon jesteśmy mniej bezradni, niż jadąc w takich samych warunkach nakedem, czy sportem. Wszelkie doły, nierówności, wyrwy są dobrze wybierane przez zawieszenie. Po raz pierwszy w testowanym motocyklu nie miałem żadnej potrzeby regulacji zawieszenia-wszystko działało tak, jakby ktoś specjalnie przygotował pode mnie ten egzemplarz. Z wad – nie podoba mi się działanie włącznika kierunkowskazów; jest za głęboko osadzony i minie chwila, zanim przestaniemy wciskać klakson wyłączając kierunkowskazy. Siedzenie mogło by być bardziej miękkie – ale w końcu to supermoto. Zbiornik paliwa o pojemności 12l pozwala na przejechanie 200km przy spokojnej jeździe. Agresja w operowaniu manetką gazu powoduje spadek zasięgu do 150km. Husqvarna SMS 630 to ścisły czub wśród testowanych motocykli pod względem przyjemności z brutalnej, ostrej jazdy. Tak traktowana w bardzo przewidywalny sposób sygnalizuje nam limity swoich możliwości, które są zaskakująco duże.
Podsumowanie
Kilka kilometrów SMS 630 sprawia, że zastanawiacie się, co sprzedać,żeby mieć ten motocykl u siebie w garażu. To świetne połączenie zalet supermoto i uniwersalnego sprzetu codziennego użytku. Wprawdzie dalsze wyprawy na SMSie to średni pomysł, ale miasto, dojazdy do pracy i weekendowe szaleństwa na torze kartingowym są żywiołem testowanego motocykla. Cena 29600 wydaje się rozsądna, zwłaszcza, że zastosowano komponenty wysokiej jakości. Reasumując - jeśli potrzebujecie motocykla na co dzień, w dobrej cenie, o sporej zawartości agresji we krwi, ekstremalnego ale nie do przesady – Husqvarna SMS 630 wydaje się świetnym wyborem!
Wszystko zależy od kierowcy pewnie. Dla mnie SM robi wszystko dużo lepiej niż naked bike. Jest lżejszy i ma lepszy stosunek mocy do masy. Szersza kierownica sprawia, że jest daje się jeszcze lepiej kontrolować. Nie wyjeżdżam poza miasto więc endurowa kanapa mi nie przeszkadza . Jego możliwości offroadowe pozwalają mi wjechać praktycznie wszędzie, niektóre Warszawskie krawężniki są na tyle wysokie że naked już nie przejedzie. Do tego dochodzi świadomość, że żadna dziura, studzienka czy koleina to żaden problem a wjazd na kładkę to formalność i strach przed tym czy wywalisz na stromych schodach czy nie. Może da się to wszystko zrobić nakedem ale z SM jest łatwiej i przyjemniej.