OCENA UŻYTKOWNIKÓW
Honda Deauville 700kliknij i przesuń wskaźnik
Honda Deauville 700 prezentuje się naprawdę elegancko, zwłaszcza w tym malowaniu
Rzut oka na silnik i akcesoryjne światła przeciwmgielne
Czytelny w formie, klasyczny zestaw zegarów
Układ hamulcowy i dobrze spełniające swe zadanie crash pady
Kufry, które w razie potrzeby można powiększyć akcesoryjnymi pokrywami
Bezobsługowy wał napędowy
Z tyłu praktyczność wygrała ze zgrabnym wyglądem
Logo Hondy Deauville 700 - nazwa pochodzi od francuskiego miasteczka wypoczynkowego
Na tym motocyklu podróżuje się bardzo wygodnie
Wystarczy popatrzyć na zajmowaną pozycję
OCENA REDAKCJI
7.3
Spodoba się osobom,...
Spodoba się osobom, które codziennie od poniedziałku do piątku dojeżdżają motocyklem do pracy, a w weekendy chętnie pojadą w góry, czy inne mazury.
W dzisiejszym motocyklowym świecie nie ma miejsca na kompromisy. Skutkiem tego na ulicach i trasach spotykamy anorektyczne i jadowite, krzyczące z wydechu motocykle sportowe, wielkie opasłe cruisery o niebotycznych pojemnościach oraz ciężkie, przerośnięte i nieporęczne motocykle turystyczne. A co z maszynami codziennego użytku? Takimi, które bez specjalnych ceremonii i problemów przewiozą nas z pkt. A do pkt. B?. Takimi nie za dużymi, nie za szybkimi lecz w sam raz? Taka właśnie jest Honda Deauville. Motocykl cichy, spokojny i... Skuteczny na co dzień. Zapraszam na relację z tygodniowej jazdy.
Co prawda nie mamy tu do czynienia z motocyklem sportowym, który jak wiadomo starzeje się najszybciej, jednak po 8 latach od premiery pierwszego modelu nadeszła pora na wprowadzenie nowej generacji. Poprzednia zdecydowanie zdążyła się już opatrzeć. Jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny to niewiele się zmieniło. Owszem, po kształcie owiewek od razu widzimy, że motocykl jeszcze chwilkę temu istniał jedynie jako projekt na desce kreślarskiej, lecz ogólny styl znany od lat pozostał niezmieniony. Trzeba przyznać, że w nowych szatach, a zwłaszcza w czarno-złotym malowaniu motocykl prezentuje się bardzo elegancko.
Można powiedzieć, że gdyby nie maxiskutery to właśnie Deauville byłby pojazdem dla biznesmena w garniturze. Pod plastikami poczyniono więcej zmian. Najważniejsza z nich to rozwiercenie silnika z 650 do 680ccm co zaowocowało podniesieniem mocy do 65 KM przy 8000 obr/min. Jak widać, mamy tu do czynienia raczej z ewolucją, niż rewolucją. Wspomniana moc może nie zerwie nam kasku z głowy i nie nabawi palpitacji serca, jednak kulturalna praca i liniowe oddawanie mocy rekompensują brak temperamentu. Poza tym, taki charakter silnika jest tu jak najbardziej pożądany.
Pierwsze wrażenia
Siadam na przepastną, wygodną kanapę i już wiem, że z ergonomią nie będzie problemu. Wszelkie przełączniki są łatwo dostępne, a całość obsługi jest intuicyjna. Ze swoim średnio-kurduplowatym wzrostem (178cm) czuję, że siedzę wysoko. Ogólnie postawa przyjmowana na motocyklu jak i rozmieszczenie podnóżków, kierownicy itd. przypomina mi to znane z enduro. Dziwne, ale jednocześnie całkiem wygodne i praktyczne. Patrze przed siebie i na szczęście nie mam wrażenia, że zaraz będę sterował konsolą Playstation - przede mną znajduję tradycyjną, przez co bardzo czytelną deskę rozdzielczą. Pomiędzy prędkościomierzem, a obrotomierzem ładnie wkomponowano mały komputer pokładowy. Dowiemy się z niego m.in. ile wynosi średnie oraz chwilowe spalanie. Brakuje tylko wyświetlacza biegów - musiałem nawinąć całkiem sporo kilometrów zanim podczas szybszych przelotów przestałem szukać 6tki. Ciekawostką w przekazanym mi egzemplarzu były zainstalowane światła przeciwmgielne, które odpalić było można poprzez dodatkowy moduł usytuowany na kierownicy. Co prawda przez cały okres testu mgieł nie uświadczyłem, jednak porcja dodatkowego światła zawsze poprawia humor nocą. Zresztą szczegółowo o oświetleniu powiem później. Hmm co my tu mamy ... Dwa podręczne schowki w przedniej owiewce - w tym jeden zamykany na kluczyk. Bardzo przydatna sprawa, szkoda tylko, że dostęp do nich utrudnia kierownica. Aby otworzyć prawy schowek musimy przekręcić kierownicę w lewo. Analogicznie postępujemy z drugim. Jest to naprawdę upierdliwe niedopatrzenie, przez które wolałem już trzymać dokumenty i komórkę w kurtce, niż za każdym razem kombinować.
Odpalam.
Procedura powtarzana tysiące razy. Nic szczególnego, przecież siedzę na spokojnej maszynie... No tak, spokojna to może i jest, ale za to jak gada! Rasowy i donośny odgłos V-twina jest bardzo miły dla ucha. Może spod świateł nie odjedziemy na jednym kole, za to pohałasujemy trochę po okolicy. Zanim założyłem kurtkę, kask i rękawiczki silnik zdążył już nabrać odpowiedniej temperatury i można było spokojnie ruszać w świat. W końcu w katalogu Hondy "Devilka" odnajdziemy w kategorii motocykle turystyczne.
Wypad z miasta
Zanim jednak pojedziemy gdzieś dalej wypadałoby wydostać się z miasta. Warszawska siedziba Hondy mieści się przy ul. Puławskiej, której bliżej jest do sera szwajcarskiego, niż europejskiej drogi. Tak więc pierwsze przejechane metry tuż po odebraniu motocykla były doskonałą okazją do przetestowania zachowania Deauville'a na nierównościach. Wszelkie dziury są sprawnie połykane przez 115 mm skoku przedniego oraz 122,5 mm skoku tylnego amortyzatora. Zawieszenie nastawione jest na komfort, lecz bez przesady - jadąc Hondą nie mamy wrażenia poruszania się kanapą dziadka na dwóch kołach. Wszelkie koleiny i garby nie są w stanie zakłócić naszego toru jazdy. Mówiąc o zawieszeniu nie sposób pominąć patentu rodem z BMW. Mowa tu o wystającym spod kanapy pokrętle do regulacji. Dzięki niemu nie musimy wyprawiać cyrków z kluczami, wystarczy jeden ruch ręką i już dopasowujemy wstępne napięcie tylnej sprężyny do aktualnych potrzeb.
Znowu te korki
Wspomniana wcześniej ulica Puławska to nie tylko obraz złego stanu nawierzchni, to przede wszystkim korki aż do samego centrum. Okazuje się, że Deauville całkiem nieźle spisuje się w miejskiej dżungli. Niestety, po silniku w układzie V spodziewałem się lepszej elastyczności. Ogólnej charakterystyki silnika na pewno nie można zaliczyć do minusów tego motocykla, jednak podczas jazdy w korku potrzebna jest duża precyzja w obsłudze sprzęgła i rollgazu. Jak już mówiłem, na Deauville'u przyjmujemy krzesełkową, wyprostowaną pozycję. Dzięki temu doskonale widzimy co się wokół nas dzieje. Podczas przeciskania się między samochodami najbardziej przeszkadzały mi szeroko rozstawione lusterka. Co prawda mamy doskonały widok na to, co znajduje się za naszymi plecami, jednak to właśnie przez nie często utkniemy w korku razem z autami. Moje największe obawy dotyczyły wagi motocykla i wysokości siedzenia, jak się okazało, martwiłem się zupełnie niepotrzebnie. Może i masa na poziomie 236 kg nie jest klasą fitness, a 806mm wysokości to nie szorowanie tyłkiem po asfalcie jak w chopperach, ale wystarczy jedynie poznać się bliżej z Hondą, a dla wprawnego jeźdźca sprawne poruszanie się ulicami miasta będzie przysłowiową "bułką z masłem".
Ténéré – pustynny region w obrębie południowo-centralnej Sahary. Rozległa piaszczysta równina o powierzchni ok. 400 tys. km², ciągnąca się od północno-wschodniego Nigru do...