Jedźmy!
Pozwolę sobie zacząć od jazdy szosowej, bo tutaj testowana XT radzi sobie lepiej. W miejskiej dżungli bardzo dobrze daje sobie radę, pomijając zbyt szeroką kierownicę, o czym już wspominałem. Muszę z ręką na sercu przyznać jedną rzecz. XT660R stwarza zupełnie nowe możliwości odkrywania dotąd nieznanych miejskich ścieżek. Jazda po trawniku wzdłuż jezdni, krawężnikach, chodniku - aż wstyd się przyznać do czego skłoniła mnie ta Yamaha. Wiem, to bardzo nieładnie, ale nie mogłem się oprzeć by ominąć wielki korek w krótką chwilę. Za to lubię ten sprzęt! W zakrętach motocykl prowadzi się zaskakująco dobrze, choć mogłoby się wydawać że przez swoje wysokie siodło i środek ciężkości będzie zupełnie inaczej. Jazda po winklach jest łatwa, lekka i przyjemna. Dla chcącego nic trudnego – przycierki podnóżkami się zdarzają. Seryjne opony na asfalcie zachowują się pewnie, również w zakrętach. Piszczą przy ostrym hamowaniu i takich też redukcjach ku uciesze gapiów na chodnikach. ;-) Po mieście można tym motocyklem “śmigać” bardzo żwawo i niemal ekstremalnie. To również dobry sprzęt do wygłupów na tylnym kole, czy próbowania jazdy rodem jak z supermoto.
Dramatu akt pierwszy. 120km/h w trasie – jeszcze jakoś się da. 140? 150? O nie! Ciało kierowcy dosiadającego XT660R odczuwa nieodpartą ochotę opuszczenia ujeżdżanego sprzętu, i pocałunku z Matką Ziemią. Niestety opór powietrza jest nie do przezwyciężenia… Ale nie oszukujmy się, to nie wynalazek do jazdy w trasę. Oprócz tego dochodzi fakt, że testowany motocykl jest bardzo niepewny przy wyższych prędkościach, przód zalicza nieprzyjemną “rybkę”. Właśnie w tym momencie mści się uniwersalność tego moto, a dokładniej omawiane już przednie zawieszenie oraz jego skok i charakterystyka. Na dokładkę kiepska aerodynamika i mamy klops!
Dramatu akt drugi. Niestety w naszym klimacie podróże nie potrafią obejść się bez radosnej jazdy w deszczu. Co wtedy? Nogi kierowcy zraszane są równomiernie i nieustannie strugami wody spod przedniego koła. Nie pomaga malutki błotniczek nad kołem. Bardzo nieprzyjemna rzecz, która sprawia, że XT jest jeszcze mniej praktycznym motocyklem do jazdy na co dzień.
W terenie – bywa różnie. To zależy od wielu czynników. Na pierwszy ogień skrytykować muszę opony, które absolutnie nie nadają się na błoto i grząskie nawierzchnie często spotykane np. na leśnych drogach. Gumy tego motocykla po chwili zaklejają się i możemy zapomnieć o jakiejkolwiek przyczepności czy sterowności. Na suchym jest dobrze, z powodzeniem możemy pojeździć po zróżnicowanym terenie, mimo to nie przeceniałbym możliwości jednak typowo szosowych opon. Dzięki bardzo dużemu przedniemu kołu oraz zawieszeniu o dużych skokach, XT w terenie potrafi się spisać. Z pewnością po zmianie opon jej możliwości się zwiększą. Motocykl mimo swej masy i wysoko zawieszonemu środkowi ciężkości jest dość poręczny. Ponownie przypomnę o braku osłony pod silnikiem – jeżeli planujesz zabawę w enduro, zaopatrz się w nią koniecznie!
Podsumowanie
Warto w tym momencie wspomnieć, do czego może służyć XT'ek. Jeżeli mieszkasz gdzieś w środku lasu, dokąd prowadzą nieutwardzone drogi a często dojeżdżasz do miasta, to dobry środek transportu dla Ciebie. Na polnych drogach XT czuje się pewnie, daje możliwości jazdy terenowej przy delikatnym “dozbrojeniu”, a sprawne przemieszczanie się po miejskich wertepach idzie temu jednośladowi jeszcze lepiej.
Przy tym sprzęcie myślenie “do czego on służy?” nie ma najmniejszego sensu. Jest jaki jest, należy to zaakceptować. Kontemplacje mijają się z celem, bo gdy siądziesz na tą Yamahę, zrobisz nią kilkaset kilometrów i poczujesz o co chodzi – nie będziesz zastanawiał się jaki to motocykl. Zaczniesz się bawić. Ja zacząłem… To nie jest sprzęt idealny pod żadnym względem, ma wiele wad, chciałby być bardzo uniwersalny a w żadnej z dziedzin nie jest rewelacyjny. Moja krytyka wynika z faktu, że tak naprawdę nie ma motocykla w 100% idealnego i uniwersalnego, a Yamaha próbowała zbudować sprzęt do wszystkiego. Jak powszechnie wiadomo, jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. W tym wypadku nie do końca – XT660R jest zupełnie poprawnym motocyklem, dobrze radzącym sobie zarówno w terenie jak i w mieście, jednak bez zbytnich fajerwerków. Daje sporą ilość frajdy z jazdy, a o to przecież chodzi.