To już ponad 10 lat Yamahy R1 - czas mija nieubłaganie i pędzi jak motocykl klasy Supersport…
Nowa R1 pozwala kierowcy na zajęcie wygodnej pozycji za sterami, mimo wymuszonego ułożeniem podnóżków podkurczenia nóg
Projektanci naoglądali się chyba horrorów S-F, gdzie bestie z otchłani kosmosu usilnie starają się zniszczyć wszystko dookoła
Po spojrzeniu w soczewki reflektorów Yamahy mamy wrażenie jakby ta mówiła: Uważaj, króliczku, urwę ci tyłek!
Układ wydechowy gabarytem przypomina bomby noszone w lukach przez B-52
Yamaha przetarła kolejne szlaki, oddając do dyspozycji zwykłego zjadacza chleba motocykl ultrasportowy, drogowego Superbike’a
Najpiękniejsza jazda zaczęła się, gdy trzymaliśmy silnik na wysokich obrotach, nie pozwalając wskazówce obrotomierza spaść poniżej 8000–9000 obr./min
Rozwiązanie D-mode Map odpalane przy prawej manetce umożliwia wybór jednego z trzech trybów jazdy
Ognia!
Kluczyk powędrował do stacyjki. Zegary ożyły. Wskazówka obrotomierza odbyła podroż do końca skali i z powrotem. Wdusiłem przycisk startera i silnik ożył, grzechocząc w pierwszym momencie tak, jakby miał się rozpaść na milion kawałków. Spokojnie, to nie wada, to po prostu Big Bang i jego urok. Z wydechów dobywała się charakterystyczna kakofonia dźwięków, właściwa kolejności zapłonu i niemożliwa do pomylenia z jakimkolwiek innym motocyklem. Przez dłuższą chwilę dałem silnikowi popracować na wolnych obrotach, żeby złapał właściwą temperaturę pracy, po czym zdecydowanie odkręciłem manetkę gazu. Reakcja zwaliła z nóg. Litrowy silnik wkręcił się na obroty z taką łatwością, że w pierwszej chwili sprawiał wrażenie wyżyłowanej 600-tki. Wskazówka obrotomierza dzikim galopem wspinała się coraz wyżej. O, mamo, co za bajka!!! Skrzynia biegów działała. Poprawnie, bo co tu więcej pisać? Wbijając jedynkę poczułem lekkie szarpnięcie. Bieg wpadł z lekkim kliknięciem. Kolejne przełożenia wchodziły bez oporów. Ani problemów, ani rewelacji. Poprawnie....w silniku obudziło się piekło; pojazd eksplodował przyspieszeniami godnymi promów kosmicznych...
Do ok. 8000 obr./min R1 na każdym biegu przyspieszała sprawnie, bez zająknięcia, równomiernie, nie było wyczuwalnych „dziur i dołów” w przebiegu mocy i momentu. Nie ujawniła też diablej natury Big Banga. Za to powyżej tej wartości w silniku budzi się piekło; pojazd eksplodował przyspieszeniami godnymi promów kosmicznych. Co jednak ciekawe, niezależnie od użytej mapy zapłonowej, wszystko odbywało się niezwykle kulturalnie; silnik nie przerażał, chociaż jego charakterystyka wprawia w osłupienie. Nawet przy prędkościach grubo przekraczających zdrowy rozsądek R1 „dziduje” tak, że z łatwością rozpręża przednie zawieszenie, chcąc poderwać dziób do góry. Najpiękniejsza jazda zaczęła się, gdy trzymaliśmy silnik na wysokich obrotach, nie pozwalając wskazówce obrotomierza spaść poniżej 8000–9000. R1 zachowywała się jak cywilizowany brutal, eksplodując dziką mocą w sposób zupełnie kontrolowany i przyjazny. Ciężko w słowach wyrazić odczucia związane z tym zjawiskiem. To trzeba poczuć na własnej skórze. Musicie uwierzyć mi na słowo (oczywiście ci, którzy nie upalali jeszcze tego sprzętu).
Zawieszeniowo... Cóż, poprawnie. Yamaha nie wykracza specjalnie poza ogólnie przyjęte kanony prowadzenia się, wytyczone dla litrowych motocykli. Zgrabnie zmienia kierunek jazdy, może lekko „waląc się” w mocniejszych złożeniach. Zjawisko to jednak dawało się dziecinnie prosto kontrolować poprzez lekki ruch gazem, tak aby siła odśrodkowa zaczęła działać na motocykl, utrzymując go w obranym kierunku jazdy. Prawdopodobnie korekta ustawień zawieszenia zniwelowałaby te objawy, ale nie stanowią one większego problemu, szczególnie po wjeżdżeniu się w sprzęt.
Słowo na zakończenie
Nowa R1 silnikowo jest klasą sama w sobie. Yamaha przetarła kolejne szlaki, oddając do dyspozycji zwykłego zjadacza chleba motocykl ultrasportowy, drogowego Superbike’a, który w Mistrzostwach Świata rozgromił konkurencję, przynosząc Yamasze pierwszy w historii tytuł w klasie Superbike. Ile w tym zasługi sprzętu, a ile Bena Spiesa? Cóż, można by dywagować godzinami. Tak jak nad stwierdzeniem Cala Crutchlow, który w Portimao na zakończenie sezonu 2009 stwierdził, że tytuły dla Yamahy to zasługa w największej mierze zawodników, a sprzęt to sprawa wtórna. Osobiście stwierdzam, że obecna R1 jest najlepsza litrówką z wielkiej japońskiej czwórki. Jak wypada w porównaniu z włoskimi przecinakami Ducati i Aprilia? Cóż, w naszych warunkach ciężko stwierdzić, ale dołożymy wszelkich starań, by skonfrontować makaron z sushi. A niezdecydowanym, lecz chętnym do zakupu nowego „sporta” polecam skierować kroki do najbliższego salonu Yamahy, gdzie będą mogli stać się dumnymi posiadaczami naprawdę mistrzowskiego motocykla.
4-suwowy, rzędowy, 4-cylindry nachylone do przodu, 4-zaworowy, DOHC
Pojemność
998 cm3
Stopień spręż.
12,7 : 1
Moc
133,9 kW (182 KM) przy 12.500 obr/min (bez doładowania dynamicznego)
Maks. moment obrotowy
115,5 Nm (11,8 kg-m) przy 10.000 obr/min
Układ paliwowy
wtrysk paliwa
Chłodzenie
cieczą
Skrzynia biegów
sekwencyjna, 6-biegowa
Rama
aluminiowa Deltabox
Przednie zawieszenie
widelce teleskopowe, Ø 43 mm skok 120 mm
Tylne zawieszenie
wahacz, skok 120 mm
Przedni hamulec
podwójne tarcze, Ø 310 mm
Tylny hamulec
pojedyncza tarcza, Ø 220 mm
Przednia opona
120/70 ZR17M/C (58W)
Tylna opona
190/55 ZR17M/C (75W)
Długość/Wysokość
2070 mm / 1130 mm
Wysokość siedzenia
835 mm
Masa własna
206 kg
Zbiornik paliwa
18 l
Komentarze użytkowników
(9)
30-07-2010 14:52
adamus28
nowa R1 ma najbardziej niezwykły dziób w klasie. Podnieca mnie myśl jeżdżenia nim po autostradzie czy po torze.
18-06-2010 23:47
~damiaan91
Dla mnie ta stylistyka jest beznadziejna poprzedniki o niebo ładniejsze :)
31-03-2010 10:03
~iras
wg mnie z przodu wygląda jak kiepska parodia tych szarych ufoludków........tak po prostu śmiesznie.....ewentualnie jak ten bodajże leniwiec z epoki lodowcowej,on też miał takie wyłupiaste oczy i nie wiadomo gdzie się patrzył......
pomijając cechy techniczne< bo to przecież najnowsze cudo yamachy,> gdy pierwszy raz ją zobaczyłem parsknąłem śmiechem........
24-03-2010 14:29
~Fajniusi
No naprawdę wydechy to mała pomyłka o wiele lepiej wyglądaj i brzmią tuningowe zamienniki.Poza tym wszystko "jedwabiście" R1 to wspaniała i kultowa maszyna zamierzam ją nabyć w tym sezonie :)
19-03-2010 19:03
Plati
Wydechy to chyba najbardziej szpecący szczegół :/
To samo co w XT w sumie.
17-03-2010 16:25
evil
a nasza ocena jest subiektywna oceną redakcji. mamy własne zdanie i nie zamierzamy go zmieniać pod wpływem opinii, które gdzieś zasłyszeliśmy / przeczytaliśmy. Ave Maneta, lewa w dziurę! oi!
12-03-2010 18:24
kris2k
A w MasterBike test 2010 nowa R1 na ostatnim miejscu... heh... coz, mowi sie trudno i zyje sie dalej ;)
09-03-2010 10:37
~Ejdżej
Wg. mnie R1 i tak jest najładniejszym sportem 1000ccm aktualnie produkowanym, CBR 1000 i litrowy GSX-R wyglądają już tak futurystycznie, że jakoś nie mogę się do tego przywyczaić.
08-03-2010 08:54
~MN
nie przepadam za tego typu maszynami, ale zdjęcie z przodu i zdjęcie z tyłu daja piorunujące wrażenie. stylistyka wg mnie niesamowita. i te 2 okrągłe światła z przodu. jak by jechac we mgle to wyglądał by jak jakiś bagienny potwór ;-) piękny sprzęt..
KTM SX 250 zaskoczył mnie chyba najbardziej. Nie miałem okazji jeździć wcześniej takim motocyklem. Spodziewałem się podobnej charakterystyki jak w mniejszych modelach. Obawiałem się tylko...
pomijając cechy techniczne< bo to przecież najnowsze cudo yamachy,> gdy pierwszy raz ją zobaczyłem parsknąłem śmiechem........
To samo co w XT w sumie.