Mimo masy gotowego do drogi motocykla, wynoszącej 304 kg, aż dziw bierze jak po ruszeniu wszystkie te kilogramy gdzieś znikają, pozostawiając wrażenie lekkości, poręczności i zwrotności. Zachowanie w łuku, pokonywanym nawet z dużą prędkością, jest wzorowe. Motocykl nie ma tendencji do wypychania nas z zakrętu. Z pewnością jest to zasługa widelca upside down z przodu i amortyzatora gazowego Uni-Trak z tyłu. Łatwo dostępne pokrętło regulacji sztywności zawieszenia to ukłon w stronę turystów, którzy często zmieniają obciążenie motocykla.
Swoją funkcję bardzo dobrze sprawuje wał napędowy Tetra-lever. Brak przysiadania oraz unoszenia przy zmianie obciążenia i zero luzów pozwalają odnieść wrażenie, że z tyłu mamy łańcuch, zapewniając przy okazji czysty wahacz, felgę i bezobsługową eksploatację.
Najmniejszych zastrzeżeń nie można mieć do pracy hamulców, sprzęgła czy skrzyni biegów. Ta ostatnia posiada sześć pozycji, gdzie ostatnie przez bardzo długie przełożenie nawet na wyświetlaczu biegów określane jest jako overdrive (tzw. nadbieg). To w połączeniu z umiarkowanym zużyciem paliwa, 22-litrowym zbiornikiem i bardzo odprężoną pozycja pozwala przemierzać długie dystanse bez zmęczenia.
Na koniec warte odnotowania jest mało zachwycające zachowanie obładowanego motocykla przy wysokich prędkościach. Motocykl przy konfiguracji kierowca, pasażer i pełne kufry, przy prędkości nieco powyżej 200 km/h przestaje już być tak stabilny i potrafi wężykować. Oczywiście, jest to bardzo delikatne i na przykład w porównaniu do chwiania się na boki niczym marynarz na przepustce Hondy Pan European – niemalże niezauważalne. Takie prędkości w polskich warunkach są nie dość, że niedozwolone, to w praktyce trudne do uzyskania na długim dystansie. Pamiętajmy jednak, że, dosiadając GTR-a, nasze polskie drogi mogą być dopiero początkiem podróży na drugi koniec Europy.
Podsumowanie
Jakieś zarzuty? Z pewnością przy dzisiejszej walce o klienta „Kawie” przydałoby się jeszcze kilka usprawnień. Na liście wyposażenia z miłą chęcią zobaczyłbym tempomat oraz możliwość regulacji wysokości kanapy. Mimo i tak bardzo dobrej ochrony przed wiatrem, konkurencja – zwłaszcza jeżeli chodzi o ramiona i głowę – proponuje nieco więcej. Do tego wyeliminowanie małych braków w stabilności powyżej 200 km/h sprawiłoby, że nie miałbym się do czego przyczepić. Mam wrażenie, że Kawasaki, projektując tego turystyka, mimo wszystko chciało, aby kierowca pamiętał o tej ukrytej głęboko w genach agresji i szorstkości, zwłaszcza sportowych motocykli z Akashi. W efekcie mamy bardzo wygodny motocykl, który zachęca do dynamicznej, wręcz sportowej, jak na te gabaryty, jazdy – im dalej i bardziej kręto, tym lepiej.
Konkurencja:
Kolego... za ten tekst jestem ci krewny duży browar... nic dodać nic ująć... po prostu CYTAT DNIA :))))