Dodam tylko, że życie ułatwiają kierowcy drobnostki typu wskaźnik biegu z wyraźnym wyświetleniem szóstego przełożenia. Tak, tak, Dyna jako pierwsza z rodzin została standardowo wyposażona w skrzynię biegów o sześciu przełożeniach, która znakomicie spisywała się w dłuższych trasach, pozwalając na znaczną redukcję obrotów przy zachowaniu słusznej prędkości jazdy....Harley-Davidson idzie za ciosem, proponując nam kolejne, bardzo stylowe i klimatyczne modele...
Czas na małe podsumowanie. Street Bob ideałem nie jest, bo takowych brak. Nie jest też tym starym Harleyem, cieknącym olejem i nieco humorzastym. W dużej mierze (z uwagi na producentów wielu elementów składowych) jest japoński, nie amerykański, ale w dalszym ciągu skrywa w sobie ducha klasycznych sprzętów spod znaku krzyczącego orła, idealnie wpisując się w oldschoolowy nurt, coraz bardziej popularny w ostatnich czasach. Street Bob nie rzuca na kolana ceną, jak to kiedyś bywało. Harley ma najwyraźniej chęć trafiać do szerszego grona odbiorców, wliczając w to młodych, ambitnych i aktywnych ludzi, których nie fascynują ciężkie cruisery czy wielkie turystyki, a jednocześnie nie spojrzą w stronę sportowych przecinaków czy mocnych nakedów. Street Bobem można wyskoczyć do modnego klubu, ale i popędzić na rockabilly’ową imprezę, gdzie spotkamy oryginalne maszynki z epoki. Ten motocykl będzie pasował wszędzie, posiadając jednocześnie tę, podkreślaną przez producenta, otoczkę ekskluzywności i indywidualizmu. A Harley-Davidson idzie za ciosem, proponując nam kolejne, bardzo stylowe i klimatyczne modele: Sporster Nightster, jakże atrakcyjny w swojej surowości, czy spadkobierca XR750 – XR1200, do którego możemy dokupić znakomity zestaw części przystosowujących go do sportu (sic!), a także CrossBones, przedstawiciel rodziny Softail, sprawiający wrażenie customa choćby ze względu na formę, malowanie, pinstripy, zawieszenia. Ale pierwszą jaskółką, która uczyniła wiosnę w ofercie H-D, jest jednak minimalistyczny Street Bob. Zdecydowanie byłby kolejną sztuką w moim garażu, a może kiedyś będzie moim motocyklem? Nie wiem, gdybać nie będę. W każdym razie jestem na tak. Tym bardziej że w zestawieniu z japońską konkurencją Harley-Davidson wciąż będzie wygrywał i uwodził historią i pochodzeniem, a do tego nie będzie, mimo wszystko, niczego udawał. Tam nie ma miejsca na plastik udający metal. Te motocykle wciąż tchną surowością i nieokrzesaniem, chociaż potrafią być łagodne jak baranki. Te motocykle są po prostu vintage, bo inaczej być nie może, tak samo jak ma to miejsce w przypadku klasycznych Triumphów czy stylowych Ducati. Czy to unikalny styl, prawdziwy duch, czy zgrabny marketing? Nieważne. Robota została wykonana.