Mamy za to harmonijnie przyspieszający motocykl, który, nawet załadowany bagażami na dwutygodniowe wakacje, bez zająknięcia i bez nerwowej redukcji biegów płynnie i skutecznie przyspieszy w każdej sytuacji.
Osprzęt, dodatki i wydatki
Mając do dyspozycji całkiem niezłe przyspieszenia, warto mieć możliwość bezpiecznego wyhamowania. Tu do pomocy wkracza zestaw trzech tarcz z zaciskami Tokico i systemem ABS. Wrażenia z hamowania można przyrównać do średniej całego motocykla – skutecznie, choć bez rewelacji. Gorzej wypada zastosowany ABS, po którym czuć upływ lat, zwłaszcza w porównaniu do konkurencyjnych rozwiązań BMW i Hondy. System zapobiegający uślizgom koła wkracza do akcji zdecydowanie zbyt wcześnie, a częstotliwość jego pracy woła o pomstę do nieba. Jestem pewien, że spokojnie wypowiadając te słowa na głos, akurat zmieściłbym się w trybie jego pracy: odpuścił, złapał przyczepność, odpuścił, złapał przyczepność… Do tego jego działanie jest wyraźnie odczuwalne na klamce i pedale hamulca. Panowie, proszę, poprawcie to!...Suzuki GSX 1250 FA, przy całej swojej turystycznej otoczce, nadal pozostaje całkiem kompaktowym, zgrabnym, lekkim i uniwersalnym motocyklem...
Na szczęście, jest to jedna z niewielu wad Suzuki GSX 1250 FA. Oświetlenie przednie, które zapożyczono z poprzedniej generacji wyścigowej serii GSX-R, dobrze spełnia swoje zadanie. Szeroko rozstawione lusterka dają doskonałe pole widzenia na to, co dzieje się za naszymi plecami. Kolejną częścią przeniesioną z „Gixera” jest zestaw zegarów, który oprócz wszelkich standardowych danych, pokazuje nam numer aktualnie wybranego biegu oraz świeci po oczach regulowanym shiftlightem, jeżeli obrotami zaczniemy zbliżać się do czerwonego pola.
Turystyczne wojaże z pewnością umili wygodne, regulowane siodło oraz 19-litrowy zbiornik paliwa, co przy spalaniu na poziomie 6–7 l/100 km daje przyzwoity zasięg.
Diagnoza i małe przemyślenia
Tegoroczna nowość Suzuki to doskonała odpowiedź na zapotrzebowania rynku. Spece z Hamamatsu dobrze zdają sobie sprawę, że rzesze motocyklistów, zamiast atomowego przyspieszenia i komfortu równego przejażdżce na taczce, poszukują względnie taniego, niezawodnego i uniwersalnego pojazdu, na którym można polegać, któremu można zaufać i związać się z nim nie z miłości, a z rozsądku.
GSX-F, przy całej swojej turystycznej otoczce, nadal pozostaje całkiem kompaktowym, zgrabnym, lekkim i uniwersalnym motocyklem, którym spokojnie będziemy mogli przemieszczać się zgodnie z tym, co przyniesie proza życia codziennego.
Jedyne, co nie daje mi spokojnie wystawić oceny „świetny”, a tylko „bardzo dobry”, jest zbyt mała rozbieżność między tym, co oferuje nam Suzuki. Chcąc kupić uniwersalny i mocny motocykl do miasta, kupimy Bandita. Chcąc pokonywać na nim dłuższe trasy i bawić się w turystykę, kupujemy Bandita w wersji S. Po co więc kupimy F-kę? W jeszcze większym ukierunkowaniu ją na turystykę przeszkadza mi owiewka, która, choć dobra, mogłaby chronić lepiej. Do pójścia w stronę sportu w praktyce brakuje nieco niższej kierownicy, później narzekać można by na brak regulacji zawieszenia. Czym zatem jest GSX 1250 FA? Sam nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć… Wart odnotowania jest fakt, że GSX jest kawałem solidnego motocykla za stosunkowo niedużo kasy. Owszem, wszyscy wiemy, że ceny nowych motocykli w Polsce powariowały. Jednak 38.000 zł to 6 tys. zł taniej niż za Hondę CBF 1000 z systemem ABS, nie mówiąc już o astronomicznych 51.500 za Yamahę FZ1. W tym wypadku propozycja Suzuki wydaje się "do przełknięcia".
Podsumowanie
Co by nie było, „Gixef” to jednak tylko albo aż oplasticzony Bandit. Jeżeli szukasz motocykla, który, co prawda bez szału, ale sprawdzi się w 99% możliwych sytuacji, który będzie tani w eksploatacji i wierny aż do bólu i do tego będzie przystępnie wyglądał, bierz w ciemno. Jeżeli jednak szukasz dla siebie sportowego motocykla, dającego kopa adrenaliny, a zmyliły Cię owiewki, daruj sobie. Mimo mocarnego silnika, to tak jakbyś się cofnął do czasów liceum, w którym okazuje się, że Twoja najgrubsza koleżanka z klasy najszybciej biega na 400 metrów. Fajnie, ale i tak jej nie chcesz…
Plusy:
– solidna i sprawdzona konstrukcja,
– płynnie reagujący na gaz, mocny silnik,
– komfortowe warunki podróży,
– mimo turystycznego przeznaczenia, nadal uniwersalny.
Minusy:
– mało porywający charakter i stylistyka,
– brak możliwości regulacji zawieszenia,
– kiepsko działający system ABS.
Duży moment obrotowy przy niskich obrotach to coś niesamowitego. Chłopaki na sportach kręcą po 8-12 tys. żeby dogonić mnie dopiero przy 120/130.
Owiewki chronią przed wiatrem bardzo dobrze, ale nie perfekcyjnie. Dopiero jak pada można to zauważyć.
Zawieszenie jest bardzo dobre, nie sprawia problemów przy dziurawych drogach. Nie jest to mój pierwszy jednoślad, więc mam porównanie. Co do szybkiego w chodzenia w OSTRE winkle, to jest ok, ale rzeczywiście trzeba świadomie użyć przeciwskrętu. Zmiana opon na pilot road 2 diametralnie poprawia sytuację. Winne są opony, nie motocykl :)
Dłuższe trasy z pasażerem i bagażami nie stanowią problemu. Nie zgodzę się jednak z tezą, że dla motocykla nie ma różnicy masa. Jak "plecaczek" waży 120kg a bagaże 30kg, to różnice trochę widać.
Przy flegmatycznej prędkości 100-120 na tasie pali 4,7 litra. Miasto to ok 5,5. Trasa ze stałą prędkością 160-180 około 6.2 litra.
Ze swojej strony mogę gorąco polecić ten motocykl każdemu, kto poszukuje maszyny uniwersalnej. Co do wyglądu - miałem do wyboru Bandita i GSX'a, wybrałem ten który bardziej mi się podobał :)