Dlatego „Kawa” serwuje nam jeszcze kilka ciekawostek, jak system wspomagania hamowania K-ACT oraz system kontroli trakcji KTRC. Co to takiego?
K-ACT (Kawasaki Advanced Coactive-braking Technology)
Jest to rodzaj asystenta, który dopełnia i rozkłada siłę hamowania wywieraną przez kierowcę. Doświadczona osoba wyczuje różnicę, zwłaszcza że mamy możliwość wyłączenia tego systemu. Trzeba jednak skupić się na drobnych różnicach w hamowaniu z i bez K-ACT-a, aby zrozumieć o co chodzi i w praktyce, przy codziennym użytkowaniu niespecjalnie zwraca się na to uwagę.
KTRC (Kawasaki Traction Control)
Powstał z potrzeby zapanowania nad naprawdę konkretną mocą, która w trudnych warunkach atmosferycznych lub po prostu kiepskiej nawierzchni mogłaby się wymknąć spod kontroli. Efekty pracy tego systemu możecie obejrzeć na naszym klipie. Co prawda, aby zmusić go do działania, musiałem z pełną świadomością odkręcać gaz w warunkach, w których oczywiste było, że może się to źle skończyć. System jest skuteczny i rzeczywiście zapobiega niekontrolowanym uślizgom, choć z jednym małym ALE. Czasem w ekstremalnych przypadkach reakcja silnika i odcięcie zapłonu potrafi być gwałtowne. Oczywiście, trzeba sobie zdać sprawę, że niegdyś niezbyt precyzyjny motocyklowy ABS został przez lata dopracowany. Tak samo pewnie będzie w przypadku kontroli trakcji, której kariera w jednośladach dopiero nabiera rozpędu.
Oprócz powyższych kierowcę ucieszy możliwość operowania funkcjami komputera bez odrywania rąk – palcem wskazującym. Według mnie, w przypadku, gdy do wyboru mamy wiele cennych podczas podróży wskazań, jak na przykład aktualne ciśnienie w oponach, średnie i chwilowe spalanie, godzinę itd., producent powinien mieć obowiązek umożliwić nam bezstresowe korzystanie z powyższych. Niestety, często wszystkie te funkcje trzeba wybierać klikając małe, trudno dostępne przyciski przy zegarach, co dla mnie jest po prostu… głupie! Dbających o ekonomię jazdy (tak, tak! Jeżdżąc spokojnie można osiągnąć wyniki nieco poniżej 6 l/100 km) ucieszy wskaźnik jazdy ekonomicznej oraz możliwość przestawienia na tryb jazdy ekonomicznej, który przez inne ustawienie rozrządu i wtrysku paliwa w praktyce obniżał spalanie o 0,2–0,4 l/100 km. Zawsze coś.
Pełnoprawny użytkownik bus pasu
Mieszkańcy większych miast z pewnością wiedzą o co chodzi z bus pasami. To, oczywiście, przesada, ale faktem jest, że GTR 1400 czuje się w mieście jak słoń zamknięty w klatce na gryzonie. Przyjemność z jazdy kończy się w chwili, kiedy zaczynają się korki. Tak się składa, że w tym samym terminie wraz z GTR-em odbieraliśmy do testu model ER6-F. Kiedy na mieście zrobiło się gęsto, wąska i nieobudowana ER6 odjechała w siną dal, a ja musiałem się męczyć i uważać, aby nie pozbawić aut lusterek, a mnie zniżek na ubezpieczenie. Mimo odległości i kasku na głowie, do dziś mogę przysiąc, że słyszałem szyderczy śmiech naczelnego, który akurat prowadził ER-kę i zniknął mi gdzieś w korku.
Sytuację poprawia demontaż kufrów, ale nie ulegajmy złudzeniom – GTR to nie jest sprzęt na miasto i albo mieszkasz tam, gdzie podobno tydzień temu widziano Yeti, masz drugi sprzęt do codziennej jazdy, albo robisz sobie olbrzymią krzywdę. Oczywiście, zaraz odezwą się oburzeni właściciele dużych turystyków, krzycząc: „da się!”. Oczywiście, że się da. Złośliwi jednak mówią, że z czasem nawet do własnej żony można się przyzwyczaić :).
Zmiana perspektywy
„Kawa” pokazuje na co ją stać dopiero w momencie, kiedy wyjedzie na szeroką i długą po horyzont trasę szybkiego ruchu. Niewiele osób wie, że lwia część dochodu koncernu Kawasaki to budowa statków wodnych. Coś w tym jest, bo jadąc GTR-em można niemalże płynąć po drogach. Przekonstruowana jednostka z ZZR 1400 miękko i bez szarpnięć przyspiesza już od niskich obrotów. Brawo za brak jakichkolwiek negatywnych reakcji na zmianę obciążenia, które w przypadku tej masy i napędu wałem mogłyby być naprawdę upierdliwe.
Kolego... za ten tekst jestem ci krewny duży browar... nic dodać nic ująć... po prostu CYTAT DNIA :))))